NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Wspomnienie o dziełach braci ewangelików

Szczególny nacisk kładli na potrzebę krzewienia zasad etyki ewangelickiej i upowszechniania ewangelickiego systemu wartości, takich jak: rzetelność, sumienność, spolegliwość, dokładność, punktualność, terminowość, uczciwość, wzajemne poszanowanie...". O coraz rzadziej przestrzeganych imponderabiliach przeczytamy w niezwykłej książce Benedykta Reszki „Ewangelicy w Gochach".

Benedyktyńska (nomen omen!) praca dotyczy jednej w zasadzie ewangelicko-augsburskiej parafii w Borowym Młynie na skraju Kaszub. Społeczność tej zintegrowanej z katolicką społecznością gminy funkcjonowała ponad sto lat. Gochy mają trochę większy zasięg terytorialny. To mniej więcej 10-kilometrowy pas rozciągający się od miejscowości Przechlewo na południu - po- miasto Bytów na północy. Reszka zamierzał początkowo Gochy opisać w kilku artykułach w lokalnej prasie. Kwerenda materiałów w archiwach polskich i niemieckich uzmysłowiła mu, że może napisać monografię wsi, przy okazji ocalić od zapomnienia dawniejszych mieszkańców z całym pozostawionym dobrodziejstwem. Wykonał bardzo dużą ilość zdjęć zarówno współczesnych, jak historycznych. Mamy do czynienia z ciekawymi odbitkami - załącznikami. Jest akt utworzenia ewangelickiej parafii w Borowym Młynie z 1884 roku. Czytamy różne dziwne pisma ówczesnych władz dotyczące rozbiórek czy wprost „podpowiadające" lokalnym władzom, w jaki sposób należy się zabrać do zburzenia resztek niemieckich sacrum, czyli ewangelickich kościołów. W 1967 roku wyburzono czy też rozebrano świątynię ewangelicką w Borowym Młynie.

Dla nas tu, na Śląsku, szczególnie interesujące są zawarte w książce opisy życia codziennego w Borowym Młynie (skąd pochodzi, choć teraz 40 już lat mieszka w Rumi) i okolicy. Poznajemy tak podobny do naszego przedwojennego system oświaty, na bardzo licznych zdjęciach oglądamy dziesiątki zniszczonych cmentarzy.

Na koniec opis sytuacyjny jednego z przyjaciół autora: „Moi rodzice zawsze nam mówili, że nikomu nic złego nie uczyniliśmy i dlatego my pozostaniemy tu na swoim. (...) Latem 1947 roku, gdy ponownie byliśmy zagospodarowani, musieliśmy na mocy rozporządzenia władz komunistycznych opuścić w ciągu jednej nocy nasz dom. Skonfiskowano nam cztery krowy, pięć świniaków, konie, kury, gęsi i pozostały dobytek. Wtedy na zawsze pożegnaliśmy nasze rodzinne strony".

„Ewangelicy na Gochach" są po „Czasie zła" i „Ich losach" trzecią książką Benedykta Reszki, emerytowanego nauczyciela.

(Tygodnik Śląski – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej)


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Tani sklep kulturystyczny przy Sobieskiego 22 kancelaria kraków Motoryzacja odżywki dla kobiet