Autor podzielił swoją pracę na 6 rozdziałów. W pierwszym wskazał na kościerskie perygrynacje do Łąk Bratiańskich, Trąbek Wielkich, Maryjnych w Kościerzynie oraz kościerskich na Jasną Górę.
Historia kościerskiej pielgrzymki w XVII-XX w., pielgrzymka oliwska, zmiany na trasie, pielgrzymki do Wejherowa w czasach PRL i liczebność pielgrzymek tworzą II rozdział.
Trasa pielgrzymki przez poszczególne miejscowości do Wejherowa, zwłaszcza przez stare parafie jak Stężyca, Strzepcz i Luzino została zarysowana w III rozdziale.
Osobny rozdział IV odnosi się do kościerskiego feretronu i Bractwa św. Krzyża.
Istota pielgrzymki jak nazywanie ich rekolekcjami w drodze, posługa sakramentalna i intencje pielgrzymów uwypuklono w V rozdziale.
Ostatni rozdział informuje nas o społeczności i kapłanach biorących udział w pielgrzymce.
Główne itineraria, a w nich wspomnienia kończą tę potrzebną publikację.
Autor słusznie podkreślił (s.21) decydujący udział ks. M. Szczepińskiego w rozwoju kultu MB Kościerskiej nie tylko na terenie dekanatu kościerskiego.
Pielgrzymki spotykały się czysto z ostrymi szykanami i zakazami władz ówczesnego ustroju państwowego. Każdorazowo trzeba było uzyskiwać zezwolenie na odbycie pielgrzymki (s.40-45). Nie wolno było witać i żegnać pielgrzymek poza kościołem. Organizatorom pielgrzymek zakazywano używania środków transportu. Trasa była czysto obstawiona przez milicję. Pozwolenia na odbycie pielgrzymki dawano często, gdy pielgrzymi byli już na trasie, z tej racji niektóre parafie organizowały wyjście już o północy. Niejednokrotnie zmieniano trasę pielgrzymek ze strony władz lokalnych i trzeba było udawać się po bocznych drogach lub ulicami w Wejherowie. Dla młodzieży i dzieci często w tym czasie organizowano atrakcyjne imprezy artystyczne i sportowe, by nie brali oni udziału w pielgrzymkach, Bywały także takie sytuacje, że na trasie zatrzymywano orkiestrę.
Na te przypadki zwrócili również uwagę uczestnicy pielgrzymek (s.184-194). Dodali oni jeszcze inne fakty. Otóż zabroniono zakładom pracy wydawanie urlopów na czas pielgrzymek. Na trasach pielgrzymek pojawiali się przedstawiciele milicji i służby bezpieczeństwa, by obserwować zachowanie pielgrzymów. Ci niejednokrotnie zatrzymywali pątników i kazali im rozejść się do domów.
Autor wskazał na niektóre fakty historyczne z miejscowości na trasie pielgrzymki np. na gen Zdrojewskiego pochodzącego ze Skorzewa, który był przywódcą polskiego ruchu oporu we Francji w czasie II wojny światowej. Przy Wygodzie (s.74) dodał, że ks. S. Gackowski wprowadził w parafii zwyczaj pierwszo komunijnych strojów kaszubskich.
We właściwy sposób upamiętniono rolę rodziny Wardynów, która przez dziesiątki lat żywiła w Mirachowie kościerską pielgrzymkę (s.86).
Materiały zaprezentowane przez L. Jażdżewskiego o miejscowościach na trasie Kościerzyna-Wejherowo chciałbym uzupełnić dalszymi danymi, które nie są obojętne dla pątników biorących udział w tej pielgrzymce, bowiem chętnie poczytaliby kluczowe fakty ze swoich miejscowości. Otóż kościół, plebania i cmentarz w Skorzewie, to dzieło ks. M. Szczepińskiego, proboszcza w Kościerzynie i Wikariusza Biskupiego.
Przy Stężycy proponowałbym urodzonego tamże w 1682r., a zmarłego w 1746r. bpa M..R. Łaszewskiego, sufragana warmińskiego. Obecny proboszcz B. Lipiński poddał m.in. udanej konserwacji wnętrze zabytkowej świątyni, wyremontował plebanię i zadbał o elegancką infrastrukturę wokół plebani i kościoła.
Ks. A. Sadowski w Wygodzie m.in. wybudował okazała kościół, plebanię i wszystkie budynki gospodarcze i wzniósł cegielnie w Długim Krzyżu. Jego zasługi dla polskości w okresie pruskim są olbrzymie. Władze pruskie uważały go za niebezpiecznego „agitatora polskości”.
Z Wygodą był także związany jako proboszcz Z. Poćwiardowski, dobrotliwa dusza, którego Rosjanie chcieli rozstrzelać. Do jego plebani zjeżdżali się wszyscy wikarzy, którzy tam pracowali, a ja również bywałem tam częstym gościem i nieraz wspierał on moją klerycką kieszeń.
Wieczną legendą dla Wygody stał się jej ziomek ks. inf. Franciszek Jank. W tej parafii jest także usytuowana chata prof. J. Borzyszkowskiego, gdzie odbywają się liczne spotkania kaszubskie.
Kościoły w Strzepczu i Gdyni Leszczynkach pobudował ks. J. Rotta, człowiek cieszący się zasłużonym autorytetem. Z leżącego na terenie parafii Lewina pochodził bp F.L. Lewiński ordynariusz podlaski i janowski (1751-1825).
Świątynia w Sychowie zawdzięcza swoje powstanie ks. D. Zalewskiemu, a w Gowinie ks. E. Rusińskiemu.
O parafii św. Leona Wielkiego w Wejherowie czytamy na s. 116-118, jednak dla czytelników z poza miasta przydałoby się nieco więcej informacji. W okresie istnienia Małego Seminarium Duchownego w latach 1950-1957 kierował nim ks. W. Mówka. Był to najbardziej aktywny czas jego działalności w życiu. Gdy jednak w latach 1969-1972 byłem tam wikarym, wówczas nie lubił konfesjonału i remontów. Warto o tym przypomnieć, że wówczas największym autorytetem w mieście cieszyli się franciszkanie, a ks. A. Kałduński lubił przesiadywać w konfesjonale i dbał dobrze o kościół św. Trójcy.
Historii parafii św. Trójcy (s.118-126) autor słusznie poświęcił znaczne partie tekstu. Z kolei na s.133 wprowadził szereg poprawek do historii powstania feretronu pielgrzymkowego z Kościerzyny.
Z Wejherowa pochodzili biskupi J. Goldmann (1782-1852) ordynariusz sandomierski i P. Rhode ordynariusz Green Bay Wisconsin USA (1870-1945).
Z pielgrzymka kościerską było nierozdzielnie związane Bractwo św. Krzyża. Warto zaznaczyć, że podobne istniało na Stolzenbergu w kościele św. Antoniego.
Duchowość pielgrzymki należy do jej istoty (s.139-156), a ta wyraża się w modlitwie, śpiewie, słuchaniu Słowa Bożego, korzystaniu z sakramentów św. i uczestnictwa we Mszy św. Niektórzy pątnicy wyznaczają sobie intencje osobiste, z którymi wybierają się na Święte Góry Wejherowskie i są one także aktem kultu. Te elementy uwydatnił autor w sposób właściwy dla tego rodzaju przeżyć religijnych.
Na społeczność pielgrzymkową znaczny wpływ wywierali kapłani prowadzący pątników. Nie wszyscy jednak byli pozytywnie usposobieni do tych duchowych ćwiczeń, a wśród nich niemiec ks. Kralewski (s.160).Wprawdzie ks. B.Masłowski wybudował przestrzenny a dziś już zabytkowy kościół w Kościerzynie czuł się jednak Niemcem, gdy w 1925r. przeniósł się do Prałatury Pilskiej.
Wielki szacunek zdobyli sobie niektórzy prowadzący pielgrzymki jak ks. W. Lewandowski (ponad 15 razy) s.165 czy ks. B. Kwasigroch -.8 razy (s.173).
Pielgrzymki odgrywały nie tylko ważną rolę religijną w życiu Kaszub, ale także narodową polską, na co autor zwrócił uwagę na s.143 i 183. Wspomniano tam, że pielgrzymki i obecność na Kalwarii w okresie zaboru dawały poczucia odrębności narodowej, co nie było wygodne dla władz pruskich. Tą informację można jeszcze wzbogacić o liczne wiadomości z innych publikacji.
Wejherowo było uważane za ostoję polskości i katolicyzmu (Treppa). Trafnie mówił A. Abraham: „Nie byłbym pewnie ani dobrym katolikiem, ani wiernym Polakiem, gdybym nie brał udziału w kalwaryjskich odpustach.”
Nie tylko w Wejherowie, ale także w Piasecznie i Gietrzwałdzie w czasie Kulturkampfu Polacy zanosili gorące modlitwy o wolność Ojczyzny.
Do tych patriotycznych momentów wrócono w dniach przed 11.11.2008r. jak i w samym Dniu Niepodległości, by pobudzić młode pokolenie Polaków do kontynuowania tych cennych idei. Szkoda, że ten problem zaniedbuje się w szkołach.
Wejherowo doczekało się nazwy duchowego centrum w rytuale patriotyczno-religijnym, stało się normą zwyczajową funkcjonującą po dzień dzisiejszy. Kalwaria kształtowała duchowość Ziemi Kaszubskiej, wpływała na ewangeliczne wartości w życiu codziennym. Jerozolima Kaszubska jest filarem, na którym sama Opatrzność wspiera wiarę ludu pomorskiego.
Na Kalwarii Bóg przemawia przez znaki, zdarzenia i ludzi.
Kalwaria wzrosła naturalnie w pejzaż i życie miasta, gdzie sacrum i profanum żyje w zgodzie, tworząc spójnię budującą jedność, a kaszubszczyzna jest obecna w całym dziedzictwie miasta. Tam sakralna delimitacja gór, dolin i lasu, kamieni i dróżek oznacza wyjęcie tego terenu ze sfery profanum.
Kalwaria wpływała na charakter Kaszubów, na ludzi twardych i wytrwałych jest szkołą przyjmowania cierpienia i jego przemieniania.
Może autorowi nieco uszedł uwagi kaszubski folklor zwłaszcza stroje kaszubskie, jak osób niosących obrazy, szarfy przy obrazach, na tablicach poszczególnych pielgrzymek, na komżach, przy chorągwiach i obrusach na ołtarzach u franciszkanów, co tak bardzo odnotował S. Klein w swojej książce.
Źródła archiwalne i drukowane, przeprowadzone wywiady oraz wykorzystana literatura są dość bogato zaprezentowane w omawianej publikacji. Dobrze, że autor zamieścił swój dorobek w tej książce, przydatny dla niego samego jak i czytelników.
Indeks osobowy i miejscowości kończy te popularną pozycję. Wypada tylko życzyć, by podobnych opracowań doczekały się pielgrzymki oliwska do Wejherowa, wejherowska do Swarzewa i pielgrzymki do Piaseczna. /-/