NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Leśnicy z powiatu chojnickiego w TOW „Gryf Pomorski”

[NG: 40]   Autor: Marian Jutrzenka-Trzebiatowski - Brusy (liczba artykułów: 4)

W czasie drugiej wojny światowej leśnicy na ziemi chojnickiej wnieśli znaczny wkład w walce z najeźdźcą. Przelewali krew w czasie kampanii wrześniowej w ramach Obrony Narodowej jak robotnicy leśni: Jan Drobiński z Czernicy pod Chojniczkami, Bronisław Leszczyński i Józef Błoczyński w Pięćmorgach. Mordowani byli przez Selbschutz inż. Mikołaj Kudłowicz nadleśniczy z Giełdona, Jan Szark z Żabna, w obozie koncentracyjnym w 1942 r Stanisław Wenclewski leśniczy z Kłodawy.

Lasy Państwowe już przed wojną zorganizowały szkolenia wojskowe leśników w ramach powołanej paramilitarnej organizacji wojskowej Przysposobienie Wojskowe Leśników [PWL] popierającej działania zmierzające do najlepszego wykorzystania służby leśnej do obrony kraju oraz prowadzące dokształcanie swych członków w tym kierunku. Szczególny nacisk kładziono na przygotowanie bojowe w specyficznych warunkach, jakie dla nowoczesnej walki oraz organizowania sabotażu na tyłach wroga stwarza las. W niektórych ośrodkach szkolono leśników do zadań w wywiadzie i kontrwywiadzie. Takie przeszkolenie przeszli prawdopodobnie leśniczowie Jan Bińczyk z Młynka i Konrad Nałęcz z Olszyn.

Powracający we wrześniu 1939 r polscy leśniczowie zostali przyjęci do pracy na poprzednich miejscach jako pomocnicy leśni. Razem z frontem wraca były leśnik z Chocińskiego Młyna Hubert Dalchow, który gdy władze chciały go przesiedlić znad granicy ucieka do Niemiec.

Stosunek niemieckiej administracji do Polaków był zróżnicowany. Nadleśniczy z Laski pełniący również obowiązki inspektora obwodowego inż. R.M Beninde w wydanej po wojnie książce „Jagen und Reiten- Passion meines Lebens“ pisze, że o porządnej pracy przez Polaków nie można sobie pomyśleć. Byli ostro traktowani, musieliśmy przecież dostarczać drewno, nie można było pozwolić na zakłócenie, ale robotnicy musieli mieć poczucie, że są absolutnie sprawiedliwie traktowani.

Ze złej strony zapisali się: Muller z Giełdona a później, w Przymuszewie, o którym wspomina leśniczy z Bukówek w książce „W pomorskich lasach”. Muller przed I wojną światową leśniczy w Widnie w czasie okupacji jako nadleśniczy włączył się aktywnie w działalność przeciwko Polakom. Szczególną aktywność wykazał w akcji wpisywania na listę narodowościową niemiecką do III grupy, która dawała niewielkie prawa a znaczne obowiązki. Również nadleśniczy Zuller z Klosnowa pochodzący z Estonii włączył się aktywnie w akcję prześladowania Polaków. Zuller strzelał do ukrywającego się jeńca angielskiego w Powałkach oraz na polowaniu nad Małym Gacnem do organisty ze Swornegaci. Zmuszał pracowników do przyjęcia III grupy i osobiście obserwował osady, aby ująć ukrywających się.

Po sąsiedzku Nadleśniczy z Lipusza w czasie obławy postrzelił ze sztucera myśliwskiego w kotle okrążenia partyzanta Gryfa Ignacego Lubeckiego „Turoch”. Zauważył go b. leśniczy i przykrył. W obławie nie mieli psów, zaopiekowała się nim wdowa po sekretarzu Mazurowskim. Również ten nadleśniczy na indywidualnym polowaniu pod Łubianą zauważył w lesie wydobywający się dym i zgłosił to na gestapo. W trakcie obławy zginęło tam wielu partyzantów.

Nie wszyscy leśnicy niemieccy tak postępowali. Szybko zrozumieli, że nie włączanie się w akcje służb niemieckich pozwoli im przeżyć wojnę. Zainteresowaniem ich było łowiectwo a niektórzy tak samo bali się hitlerowców jak opisywany przez Jana Wojciechowskiego Kunstel nadleśniczy w Klosnowie a następnie w Przymuszewie. Podobnie jak Beninde postępowali nadleśniczowie z Rytla [Schleier] Czerska [Ritter], Meier z Giełdona, Bock z Laski leśnik z Austrii . Leśniczy Edmund Kempiński podawał, że nadleśniczy z Osusznicy Walter Gahwens wysokopartyjny [złota odznaka] w stosunku do ludzi był względny.

Las dawał schronienie wielu ludziom nie tylko partyzantom. Polacy ścigani przez okupanta chronili się w lasach w przygotowanych ziemiankach i z czasem łączyli się w grupy partyzanckie i we własnym zakresie zaopatrywali się w broń. Od marca 1942 r w związku z rozporządzeniem Forstera następuje wzmożony napływ ludzi do partyzantki. Młodzi ludzie którzy nie chcieli podpisać III grupy i przez to być wcieleni do Wehrmachtu uciekali do lasu. W tym okresie następuje również rozwój Gryfa Kaszubskiego następnie przemianowanego na Gryfa Pomorskiego. Tajna Organizacja Wojskowa „Gryf Pomorski” ma swoją genezę w ukonstytuowanej wiosną 1940 TOW „Gryf Kaszubski” utworzonej w powiecie kartuskim w rejonie Stężycy. Inicjatorem i kierownikiem był nauczyciel Józef Dambek. Aby podnieść autorytet tej grupy Dambek nawiązał kontakt jesienią 1940 r z ks. Ppłk Józefem Wryczą z Wiela, który też posiadał grupę konspiracyjną. Wcześniej już członkiem organizacji konspiracyjnej „Komenda Obrońców Polski” w Chojnicach był leśniczy z lasu miejskiego w Wolności Jan Knitter. Po zdradzie aresztowany i osadzony w Stutthofie, zamordowany 19 czerwca 1943 r. W ZWZ działał Józef Macioszek z Klosnowa robotnik leśny od grudnia 1939 r. zaprzysiężony przez Franciszka Jeżewskiego. Latem 1942 r wskutek wpadki w ZWZ w Chojnicach przechodzi do Gryfa Pomorskiego i zostaje komendantem gminnym na Chojnice –wieś.

Warunki dla ruchu oporu były trudniejsze niż gdzie indziej na co złożyło się:

  • wielka ilość Niemców - około 10%,
  • wysiedlanie rodzin polskich,
  • utworzenie tutaj poligonu ćwiczebnego SS, który obejmował około 700 km kw.; granice od południa: Brusy- Żabno, -Konarzyny – Rekowo – Lipusz – Dziemiany – Brusy; z terenu poligonu od 22.08.1943 rozpoczęto wysiedlanie ludności pozostawiając nie wielką obsługę poligonu co pozbawiało partyzantów zaplecza,
  • zlokalizowanie w drugiej połowie 1944 r. specjalnych grup wojsk SS do zwalczania partyzantów [Jagdkommando], które rozstrzeliwały bez wyroków sądowych rodziny podejrzane o udzielanie pomocy partyzantom; szczególnie złą sławą zapisała się grupa Jagdkommando z Wiela i Wielkich Chełmów.

W pierwszym okresie od jesieni 1939 roku do wiosny 1942 rozwija się szereg organizacji konspiracyjnych, jednak działania partyzanckie są stosunkowo znikome. Do walki z ruchem oporu angażowana jest policja bezpieczeństwa.

W drugim okresie od lata 1942 r do czerwca 1943 roku charakteryzuje się tworzeniem oddziałów partyzanckich. Napływ do oddziałów partyzanckich wzrósł szczególnie w drugiej połowie 1942 r, kiedy pod wpływem moralnego i administracyjnego nacisku większość ludności wpisała się na niemiecką listę narodowościową. Okres od lata do jesieni 1942 r był okresem intensywnej pracy gdańskiego gestapo. Gestapo natrafiło na ślady istnienia rozbudowanych struktur podziemnych. 23 października 1942 r aresztowano Alojzego Stawskiego i jego żonę Helenę. Stawski prowadził żywą działalność konspiracyjną od grudnia 1939 r a leśniczówka w Suminach stanowiła jedno z najważniejszych miejsc kontaktowych na terenie północnego Pomorza.

Do walki z ruchem oporu nie wystarcza już sama policja bezpieczeństwa. W walce z oddziałami partyzanckimi angażowana jest żandarmeria, policja porządkowa, różnego rodzaju policje pomocnicze i organizacje paramilitarne.

W trzecim okresie od sierpnia 1943 r do końca wojny- to okres wzmożonego ruchu oporu. Walki jakie stoczyły oddziały Gryfa zostały w większości narzucone przez niemiecki aparat do zwalczania ruchu oporu. Oddziały partyzanckie podporządkowane były komendantom powiatowym i często mankamentem był brak oddzielnego pionu dowódczego.

Największym oddziałem był utworzony przez Jana Bińczyka leśniczego z Młynka po śmierci Bińczyka dowodzony przez Marcjana Czarnowskiego liczący średnio 18-24 partyzantów. Oddział działał głównie na terenie gminy Brusy i Leśno. Bińczyk od pierwszych dni okupacji związał się z działalnością konspiracyjną przeciw okupantowi. Bińczykowie na strychu leśniczówki urządzili kryjówkę, gdzie przejściowo przechowywali uciekinierów. Na przełomie 1940/41 powstaje w odległości 3 km od leśniczówki pierwszy bunkier- baza przeznaczony na skład broni i wyposażenia partyzantów. Działalność konspiracyjna nabrała szerszych rozmiarów z chwilą przystąpienia do TOW „Gryf Kaszubski” później przemianowanej na „Gryf Pomorski”.

Janowi Bińczykowi ps. „Zagłoba” powierzono stanowisko komendanta powiatowego. W istniejącym bunkrze przebywali pierwsi partyzanci pod dowództwem „Zagłoby” wyposażeni w odbiornik radiowy. W marcu 1941 r zostaje zaprzysiężona przez por Józefa Gierszewskiego „Ryś” żona Jana Marta Bińczyk ps. „Malina”. Powierzono Marcie organizowanie środków medycznych i opatrunkowych. Po utworzeniu służby pomocniczej kobiet „Przedświt” wyznaczono Martę na zastępcy komendanta na powiat chojnicki.

W działalności ruchu oporu ważny był stosunek leśników do partyzantów. Partyzanci szczególnie obawiali się niemieckich leśników. W każdym Nadleśnictwie znaleźli się współpracujący z okupantem, jednak większość należała do Gryfa Pomorskiego na stopie okupacyjnej legalności albo współpracowała z Gryfem. Wykrycie na terenie leśnictwa bunkru powodowało że polski leśnik był wysyłany do obozu w Stutthofie.

Jan Wojciechowski w książce „W pomorskich lasach” pokazuje stosunek leśników do partyzantów w Nadleśnictwie Przymuszewo. Leśnicy pomimo że nie wszyscy byli członkami Gryfa współpracują. Wojciechowski obawiał się, że wstąpienie może, co faktycznie zdarzyło się, że gestapo weszło w posiadanie list członków. W Modrzejewie w bunkrze nad rzeką Kłoniecznicą w pobliżu leśniczówki znajdował się krewny leśniczego Turowskiego. Leśniczy Jan Bałka z leśnictwa Przymuszewo już w 1942 r został wraz z rodziną osadzony w obozie w Chojnicach a następnie w Potulicach. W leśnictwie Parzyn po śmierci leśniczego Hirsza przyszedł leśnik niemiecki z Gochów Hoppe umiejący po kaszubsku i udawał wroga Hitlera, ale według Wojciechowskiego był niebezpieczny. Były leśniczy z Parzyna Stanisław Stawski przebywający u syna w Suminach podczas aresztowania Alojzego został pobity w wyniku czego po tygodniu zmarł. Leśniczy Sylwester Chmielecki z Lubni współpracował z partyzantami. W leśniczówce ukrywał się leśnik członek Gryfa Jan Stawski.

W Nadleśnictwie Laska Jan Bińczyk z Młynka silnie związał kolegów z Gryfem Pomorskim jak Stanisław Megger z Czernicy, Marian Jagła z Warszyna, Oskar Halama z leśnictwa Laska, Cyryl Zalewski nauczyciel ze Skoszewa pracujący w Nadleśnictwie Laska. Wcześniej listę niemiecką podpisał leśniczy z Asmusa, ale nie współpracował z hitlerowcami. W leśniczówce w stodole ukryta była broń partyzancka.

W Chocinskim Młynie leśniczy z Żychc Teodor Chlebosz „Odra” był komendantem gminnym w Konarzynach. Leśniczy z Parszczenicy Antoni Świeżyński wraz z synem Czesławem członkowie Gryfa już w 1943 r aresztowani zginęli w KL Stutthof. Roman Szulc leśniczy z Zielonej Chociny jako powstaniec Wielkopolski był ostrożny, ale rodzina udzielała pomocy partyzantom. W Osusznicy do Gryfa należeli Edmund Kempiński, Wojciech Mądrawski.

W nadleśnictwach : Laska, Klosnowo, Giełdon organizatorami „Gryfa Pomorskiego” byli leśnicy. W Klosnowie Józef Macioszek pracownik Wyłuszczarni Nasion a latem zatrudniony był przy pracach remontowych w leśnictwach. Już 11 listopada 1939 r na spotkaniu z druhami zaproponował budowę schronu w lesie nad jeziorem Jeleń. Zimą wybudowali schron na 5 osób. W grudniu 1939 r spotyka się w Klosnowie z Franciszkiem Jeżewskim byłym dowódcą, który przyjmuje przysięgę, zostaje członkiem ZWZ i upoważniony do werbowania członków do trójek i przyjmowania przysięgi. Latem 1942 r Macioszek spotyka się w leśnictwie Drzewicz z Janem Bińczykiem. W związku z aresztowaniami w Chojnicach członków ZWZ pozostali na podstawie porozumienia przeszli do TOW „Gryf Pomorski”. Zostaje zaprzysiężony ps. Jeleń i mianowany komendantem gminnym na Chojnice – wieś. 4 marca 1942 zmuszony jest do przejścia do podziemia w bunkrze nad jeziorem Jeleń, gdzie znajdowało się już 10 osób. Budują następne bunkry nad jeziorem Kociołek na 10 osób, Józefowie 10 osób, Wądołach na 16 osób i wiele mniejszych dla łączników przy osiedlach. Na początku czerwca 1943 r wykryto bunkier nad Jeleniem i dlatego w związku z planowaną obławą przenoszą się na teren Giełdona. Do oddziału Macioszka wstąpiło wielu leśników żyjących na stopie okupacyjnej legalności jak: Bernard Szwaracki, sekretarz , leśniczowie Brunon Żynda, Franciszek Cychnerski, Edmund Kapanka oraz wielu robotników leśnych. W związku z planowaną obławą z Wądołów przenoszą się nad jezioro Charzykowskie a następnie do Upiłki, Borowego Młyna i Lipnicy. Z grupy Józefa Macioszka zginęli robotnicy leśni: Aleksander Kowalik i Alfons Trapp. Wiosną 1943 r Henryk Grabosz „Gwiazda” syn Wojciecha, leśnika z Mylofu, który zginął w KL Oświęcim, ze znajomymi wybudował bunkier w oddz. 111 leśnictwa Kłodawa na terenie wsi Męcikał dla 8 osób. Po zgłoszeniu u „Kruka” został dowódcą oddziału „Cis” Samoobrony Gryfa Pomorskiego i bunkra Zielony Pałac gdzie dobudowano pomieszczenie dla 4 osób z komendy powiatowej. Działalność grupy przyczyniła się, że miejscowe władze administracyjne nie podejmowały samodzielnie działań a nawet ich unikały. 21 marca 1944 r policja wsparta oddziałem Waffen SS w obławie okrążyła 9 osobową grupę w bunkrze „Zielony Pałac” gdzie zginęło w walce 7 partyzantów.

Na terenie Chocińskiego Młyna grupę partyzancką tworzy Paweł Jakusz Gostomski. Paweł Jakusz po wniknięciu do policji w Gdańsku po sprawdzeniu zostaje aresztowany i zmuszony do wskazania bunkra Podchodzą do bunkra nad Chociną, gdzie po wejściu podcina sobie żyły a partyzanci uciekają innym wejściem. Po śmierci dowództwo przejmuje Stefan Kiedrowski a Jan[Ludwik] Jażdżewski „Mechlin” z częścią przenosi się w okolice Zapcenia i Radunia. Grupy Stefana Kiedrowskiego i Jażdżewskiego w okresie od 1941- 45 przenosiły się parokrotnie mając w swoim zasięgu 17 bunkrów w rejonie Powałek Męcikała, Kokoszki, Zapcenia oraz nad jeziorami Charzykowskim, Karsińskim, Długim i Płęsno. Grupy te przeprowadziły 4 starcia z żandarmerią. Z grupy tej zginęło 5 pracowników leśnych: Jan Cupa, Leon Cupa, Jan Kłopotek Główczewski z obławy nad jeziorem Płęsno, Edmund Tyborski, Jan Janikowski.

Na terenie Nadleśnictwa Giełdon powstała grupa Jana Knuta „Żubr” syna Franciszka leśniczego z Płecna działająca w rejonie Gutowca, Kłodni, Kwiek, miała 8 bunkrów na terenie leśnictw Płecno, Olszyny, Jeziorko. Jan Knut spotkał się w rejonie nadleśnictwa Laska z grupą „Rawycza”. Złożył przysięgę i otrzymał zadania, to jest: zorganizowanie oddziału partyzanckiego, zbieranie wiadomości o działaniach żandarmerii w Czersku, Karsinie, Rytlu i Wielu oraz obserwowanie ruchu pociągów na trasie Chojnice- Tczew. Działała od 1940 r do 1945 r, główny schron znajdował się w leśnictwie Płecno w oddz. 188, liczyła 15- 18 osób w tym 6 osób z rodziny Knutów oraz leśniczy Norbert Myszka, Konrad Nałęcz – komendant gminny w Rytlu, Alojzy Dobiesz oraz Józef i Franciszek Łoboccy późniejsi leśniczowie. Z leśników zginęli Alojzy Knut i Franciszek Osowski zamordowani przez Jagdkommando na początku grudnia 1944 r. a Anastazy Knut zginął w KL Stutthof. Grupa stoczyła 5 potyczek z niemieckimi oddziałami Waffen SS i policją. Po obławie z 4 marca 1944 r w okolicy Wądołów i rozbiciu grupy tzw. „por Edwarda” podejrzewanego że jest szpiclem oraz aresztowaniu Edwarda zaczął sypać wszystkich między innymi leśniczych Konrada Nałęcza, Norberta Myszkę. Aresztowaniu kilkudziesięciu ludzi współpracujących. Po przesłuchaniach w Starogardzie więźniów przewieziono do KL Stutthof, pozostawiając por. Edwarda, który stamtąd uciekł prawdopodobnie przy pomocy gestapo.

Druga grupa działająca na terenie Giełdona składała się z uciekinierów z obozu, uciekających przed wcieleniem do Wehrmachtu i z Wehrmachtu. W maju 1943 r wstępują do Gryfa Pomorskiego. Grupa szybko osiąga 11 partyzantów budują nowe bunkry Przez nieostrożność polują niedaleko leśniczówki i niemiecki leśniczy z Olszyn Gortz wykrywa bunkier, zgłaszając to na gestapo. W wyniku obławy z 5 06 1944 r zginęła 5 osobowa grupa pod dowództwem Józefa Zblewskiego. Leśniczy niemiecki mimo obstawy został zlikwidowany. Oddział liczył do 28 osób, posiadał 11 schronów w rejonie Czersk- Brusy – Chojnice Jego działalność wspierało 60 osób żyjących na stopie legalnej. Stoczył 8 walk obronnych ostatnią 14 lutego 1945 r w rejonie Wielkiego Bagna W wyniku zdrady Łotysza 14 stycznia 1945 r. partyzanci ponieśli straty. Grupa Mariana Mankiewicza z oddziału „Młynki” podczas obławy próbowała przebić się z Czarniża w kierunku Kinic. Dwóch zginęło a pozostali zostali ujęci i zabrani przez Jagdkommando do Wiela gdzie zostali zamordowani.

Rozwój ruchu oporu opierał się na poparciu rodzin, które z narażeniem życia całych rodzin wspierali partyzantów. Władysław Kulesza partyzant z gupy Emila Cysewskiego pisze, że siostry Władysława i Zofia współpracowały z Anną Łobocką, Jadwigą Warsińską i Władysławem Sielskim. Prowadziły wywiad a zdobyte wiadomości przekazywały dowództwu oddziału. Łączniczką oddziału „Młynki” była Halina Szukalska „Ola” zatrudniona w placówce SS Brusy od sierpnia 1943 r do marca 1945 r. Dostarczała ważne wiadomości partyzantom Gryfa i AK. Zofia Kozłowska z Konarzyn skierowana do pracy w Brusach została zwerbowana przez Marcjana Czarnowskiego, dostarczała zaopatrzenie, informacje o ruchach żandarmerii i oddziałów Jagdkommando. Aresztowana w maju 1944 r przez gestapo zginęła w KL Ravensbruck.

Z chwilą odejścia okupanta niemieckiego nie nastąpił upragniony spokój, a w początkowym okresie zwiększone zagrożenie związane z deportacją oraz w 1946 r działalnością szwadronów Łupaszki, które bazowały w osadach leśnych a stąd drakońskie działania UB w stosunku do mieszkańców osad.. Po przejściu frontu do akcji przystępowało NKWD, które uważało Gryfa Pomorskiego za niebezpieczną organizację. Miejscowa ludność cieszyła się z oswobodzenia i współpracowała z NKWD. W ciągu tygodnia do 10 marca NKWD z gminy Brusy zebrała 120 osób. Dodatkowo aresztowano około 40 osób na dworcach, mostach i innych okolicznościach. Po przejściu frontu NKWD przesłuchiwało mężczyzn i dokonywali licznych aresztowań członków i współpracowników ruchu oporu, należących do Volkssturmu co było obowiązkowe po otrzymaniu III grupy, dezerterów z Wehrmachtu. Z terenów gdzie działał Gryf Pomorski aresztowano pracowników leśnych z Bachorza, Funki, Okręglika, Giełdona. Z powiatu chojnickiego deportowano leśników do Związku Sowieckiego, głównie w okolice Czelabińska 60 osób z czego 20 nie wróciło, mimo że większość wróciła jesienią 1945 r.

Trud partyzantów i współpracowników poniesiony za Polskę i wiarę katolicką nie został doceniony a odwrotnie stali się w PRL ludźmi podejrzanymi.

Nie uzyskano zezwolenia na ekshumację 5 poległych partyzantów poległych 5 06 1944 r na terenie nadleśnictwa Giełdon.

Nie uznano za miejsce pamięci np. Zielonego Pałacu, gdzie zginęło 7 partyzantów a teren włączono do Glebowej Powierzchni Wzorcowej GPW? Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody to Zaborski Park Krajobrazowy był zobowiązany do ochrony miejsc pamięci, jak również autorzy planu ochrony dla ZPK w ogóle się tym tematem nie zajęli.


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Wiersze odzież damska