NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Konrad Remelski []

Szczęśliwie ocalały sztandar

[NG: 07]   Autor: Konrad Remelski - (liczba artykułów: 5)
Barbara Stormann, dyrektor szkoły w Borowym Młynie i Roman Reszka.

Barbara Stormann, dyrektor szkoły w Borowym Młynie i Roman Reszka.


Odkrył go na strychu szkoły Roman Reszka – nauczyciel tej szkoły. – Kiedyś robiliśmy tam porządek. Sztandar był zawinięty w szary papier na drzewcu i leżał na belce pod dachem po konsultacjach z dyrekcją szkoły, przekazaliśmy go najpierw do szkolnej harcówki, gdzie znajduje się izba pamięci, a potem za sprawą pani dyrektor Barbary Stormann został on przywrócony jako oficjalny sztandar szkoły – relacjonuje Roman Reszka.

Renowacją sztandaru zajęła się Inga Mach z Bytowa, znana hafciarka. – Materiał ze strony z Matką Boską jest nowy. Odnowiła też napis. Natomiast druga strona pozostała taka, jaka jest. Uzupełniona została jedynie korona i napisy. To samo jest też drzewcę – mówi dyrektor Stormann.

Nikt z borowiaków nie wie, kto jest autorem tego sztandaru. Widnieje na nim data: 1928 rok. Uczniowie pytali rodziców i dziadków, czy coś wiedzą na ten temat.

– Niestety nikt sobie niczego nie przypominał. Pytałem starsze osoby, które pamiętają te czasy, między innymi wujka, który jest z rocznika 1918. Powiedział, że nie przypomina sobie uroczystości wręczenia sztandaru. Nie wiadomo też, kto z taką inicjatywą wystąpił – mówi R. Reszka.

Od powojnia o sztandarze nikt nie wiedział. Po prostu nie było go. Nawet gdyby go wcześniej znaleziono, to nie mógłby być oficjalnym sztandarem szkoły. Wiadomo jakie po wojnie były czasy.

– Sztandar nam bardzo się przydał. Po pierwsze nie musimy się starać o nowy, a ten z 1928 roku z napisem „Szkoła w Borowym Młynie” jest dla nas wielką pamiątką historyczną. Dzięki niemu widać ciągłość między polską szkołą sprzed wojny, a obecną placówką – nie bez dumy mówi dyrektor B. Stormann.

Sztandar, schowany na strychu w czasie wojny, przetrwał pożar szkoły. W 1945 roku w momencie wkraczania do wsi Rosjan zapalił się dach budynku. Sztandar się jednak uchował. – To cud, że się tak dobrze zachował, bo przecież minęło tyle lat. Nie dostała się do niego żadna woda ani wilgoć. Nie wiedział nawet o nim dyrektor Alfons Ulatowski, który był kierownikiem i dyrektorem szkoły od 1949 roku. Myślę, że gdyby coś wiedział, na pewno wspomniałby o tym nauczycielom – zastanawiają się nauczyciele.


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: wizytówki architekt kraków Trec glutamine Najlepsze szkolenia bhpSzkolenia BHP