Nowa aranżacja Bytowskiego Oddziału ZKP
W stronę nowych pieśni
I Festiwal Kaszubskiej Muzyki Współczesnej „Kaszubskie aranżacje” to nowa propozycja dla miłośników kaszubskiej muzyki. Wyszła od Oddziału Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego w Bytowie i już po pierwszym razie wskazała przede wszystkim różną świadomość młodych wykonawców i ich opiekunów wobec kaszubskiej muzyki.
- Trzeba znaleźć taką formułę, by nie powielać festiwalu w Luzinie – zastanawiali się jurorzy.
Jest to jak najbardziej możliwe. Bytowski festiwal powinien pójść o krok dalej. Mianowicie powinien sięgać wyłącznie – zgodnie z nazwą - do współczesnej muzyki. Uniknięto by przez to parodii, które wyczyniano z niektórymi dawnymi pieśniami, na trwałe wpisanymi w kulturę regionu. Oglądając to widowisko można było się zgodzić z od lat wygłaszaną opinią szefa „Kaszubów” Franciszka Kwidzińskiego, który konsekwentnie dba o oryginalność wykonywania dawnych utworów. A przecież nowych dzieł jest tak dużo, że zespoły – choćby ich były setki – mają wybór dostatecznie duży.
W gruncie rzeczy tak właśnie uczyniła większość bytowskich wykonawców. Oni zyskali akurat największe uznanie jurorów za najlepsze interpretacje i kunszt artystyczny, także wykonanie od strony językowej, o co na kaszubskich festiwalach powinno się szczególnie dbać. Tu również w sukurs przychodzą nowe śpiewniki zapisane w znormalizowanej ortografii. Do nich należą przede wszystkim „Piesnie Rodny Zemi” i świeżo wydany „Nótë kaszëbsczé” oraz „Dlô Was Panie” ujmujący pieśni kościelne. Regulamin bytowskiego konkursu nie wyklucza – i słusznie –pieśni religijnych. Nieco zamętu z kolei pojawiło się w kwestii strojów. W pierwszej wersji regulaminu zachęcano do zakładania strojów z elementami kaszubskimi, w wersji festiwalowej zaś zalecano kompletne stroje. Zdecydowanie lepiej byłoby pozostawić dowolność wykonawcom. Strój w sposób marginalny wpływa na ocenę występu.
Bytowski festiwal bez wątpienia jest bardzo trafną inicjatywą. Po pewnych regulaminowych korektach ma on dużą szansę na dobry rozkwit. Również miejsce jest znakomite. Na Ziemi Bytowskiej, zwłaszcza w samym Bytowie kaszubszczyzna się odradza. W wielu szkołach uczony jest język kaszubski. W zakresie szkół średnich stan ten jest lepszy niż w jakimkolwiek innym powiecie. Jest to też teren o wspaniałych tradycjach śpiewaczych. Warto choćby wspomnieć dokonania „Modraków” z Parchowa, „Gzubów” z Tuchomia, czy „Gochów” z Lipnicy. Również chóry, zwłaszcza „Cassubia cantat”, swego czasu należały do czołówki całego regionu.
Rzymska jedynka w zapisie tytułu imprezy świadczy jednoznacznie, że w przyszłym roku będzie drugi festiwal, który oby stał się chlubą oddziału ZKP w Bytowie, także włodarzy miasta i innych darczyńców, którzy tym razem jeszcze się słabo spisali.
Jan Antonowicz
Wyniki
Soliści: Im. Natalia Szroeder z Parchowa, II m. Agnieszka Panków z Leźna, wyr. Julia Las z Parchowa.
Zespoły wokalne: Im. „Spiéwné kwiôtczi” z Banina, IIm. Duet Marlena Brzeska i Krzysztof Jenta z bytowa, III ex. „Włóczęga” z Brus i Duet „FA-MI” z Bytowa.
Zespoły wokalno – instrumentalne: IIm. Kapela zespołu „Gzubë”, IIIm. Młodzieżowa Kapela Kaszubska z Lipnicy.
Pielęgnowanie tożsamości wzorcem społecznego działania
Part w Parchowie reaktywowany
Niedawno pisałem w „Nordzie” o słabej kondycji niektórych oddziałów Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego. Dotyczy to między innymi partów z bytowskiej ziemi, na której z kolei notujemy wyraźny rozwój działań w zakresie edukacji regionalnej. Nie ulega wątpliwości, że właśnie to ożywienie przekłada się na pobudzanie uśpionych partów. Tak stało się w Parchowie, w którym już od lat oddział był zawieszony. Teraz reaktywowano go, a nowym prezesem został Adam Leik, wiceburmistrz Bytowa, bardzo zaangażowany wraz ze swoim zwierzchnikiem w działalność regionalną.
- Chcemy, żeby Parchowo kojarzone było nie tylko z zespołem „Modraki”. Prowadzona jest już od kilku lat nauka języka kaszubskiego w szkołach. Widzimy jednak, że trzeba wzmocnić współpracę z dyrektorami szkół i zachęcić ich do jeszcze większej aktywności w zakresie edukacji regionalnej. Zależy nam, by Parchowo znów stało się zauważalne na mapie kulturalnej Kaszub – podkreśla nowy prezes.
Jego zastępcą został Waldemar Kapiszka, który przed laty prowadził ten oddział, sekretarzem - Joanna Szroeder, skarbnikiem - Józef Głodowski, zaś Jaromir Szroeder został członkiem zarządu. Na samym starcie współpracę zadeklarowało około 20 chętnych, w tym także nauczyciele. Również wójt gminy Parchowo, Andrzej Dołębski, złożył wolę przystąpienia do ZKP, co daje nadzieję na dobrą współpracę z lokalnymi władzami.
Gmina Parchowo należy do jednej z najbardziej kaszubskich gmin w regionie. Jest jedną z dziesięciu, w której bez dodatkowych konsultacji można wprowadzić dwujęzyczne nazwy miejscowości. Uczyniły to już trzy gminy powiatu kartuskiego. Może właśnie Parchowo będzie pierwszą poza tym powiatem. Oprócz tego taki przywilej mają też Szemud i Linia z wejherowskiego i gmina wiejska Puck, w której działają aż trzy(!) oddziały w Swarzewie, Łebczu i Strzelnie. Jak na razie nie słychać tam nic o działaniach w tym kierunku.
Zrzeszenie Kaszubsko – Pomorskie ma 89 oddziałów. Aż dwadzieścia cztery nie zorganizowały walnego zebrania wyborczego w ubiegłym roku, z tego piętnaście jest z terenu Kaszub. Szczególnie niepokojący jest zanik działalności w wybitnie kaszubskich gminach, takich jak: Studzienice i Tuchomie pod Bytowem, czy Cewice pod Lęborkiem. Pierwsze kroki w kierunku reaktywacji poczyniono w Starej Kiszewie pod Kościerzyną. Jest szansa, że w przyszłym roku odrodzi się tam kaszubskie działanie, na czym zależy zarówno wójtowi Marianowi Pickowi i wielu innym członkom istniejącego jeszcze przed kilkoma laty oddziału. Swe wrota dla tych działań otwiera też ośrodek agroturystyczny „Wrota Kaszub”.
Zrzeszenie Kaszubsko – Pomorskie jest jedną z największych organizacji pozarządowych w Polsce. Porównywalne są jedynie Związek Podhalan i Związek Górnośląski. Istotą działania ZKP jest ugruntowanie regionalnej, zwłaszcza kaszubskiej, tożsamości. Zakorzenienie się mieszkańców tej ziemi (także przybyłych tu po wojnie i później) jest fundamentalna sprawą mającą bezpośredni wpływ na dbałość o kulturowy, oświatowy i gospodarczy rozwój regionu. Głównym spoiwem mieszkańców jest język, kultura i historia. To są podstawowe elementy, które pozwalają mówić z dumą za Sędzickim: „Jam Kaszubą rodem, Kaszubą zostanę”. Dlatego wszelkie działanie w celu ich zachowania są koniecznie. Tam gdzie język zanika, słabnie też naturalna odpowiedzialność za wspólny los mieszkańców i Tatczëzny. Na tej płaszczyźnie ZKP ma bardzo dużo do zrobienia. Dlatego aktywne oddziały, które umieją sięgać po sprawdzone w Europie mechanizmy pielęgnowania własnej tożsamości, stają się wzorcami społecznego działania. Oddział w Parchowie, wsi o przepięknych tradycjach kaszubskich, ma tu znakomite pole do popisu.
Powstaje kaszubska telewizja
Jesienne perypetie wokół jedynego do tamtego czasu telewizyjnego magazynu kaszubskiego „Rodnô Zemia”” oraz wielkie zmiany, które już niebawem mają być wprowadzane w telewizji, sprowokowały włodarzy Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego do zintensyfikowania działań nad powołaniem telewizji regionalnej o wyraźnym kaszubskim profilu. Nazwa projektu brzmi: Kaszubsko – Pomorska Telewizja Regionalna.
- Istnieje realna szansa stworzenia telewizji – zapewniał na ostatnim posiedzeniu Rady Naczelnej Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego prezes organizacji, Artur Jabłoński. - Do kierowania projektem dwujęzycznej telewizji regionalnej musimy powołać fundację spośród osób prawnych i fizycznych zaangażowanych w działania na rzecz kaszubsko-pomorskiej idei regionalnej lub mających doświadczenie na rynku medialnym - wyjaśniał.
Podmiotem wiodącym w całym przedsięwzięciu będzie ZKP, od ponad 50 lat reprezentujące Kaszubów, które gwarantuje ciągłość idei regionalnej. Ponadto swój akces zgłosili także Kaszubski Instytut Rozwoju z Kościerzyny zarządzany również przez ludzi ZKP, który w ciągu kilku lat okazał się znakomitą kuźnią projektów i doświadczenia w pozyskiwaniu środków krajowych i z UE oraz Agencja Media Kaszëbë prowadząca Radio Kaszëbë, która dysponuje już potencjałem ponad dwudziestoosobowego zespołu doświadczonego w pracy w mediach elektronicznych.
- Być może warto zastanowić się nad powiększeniem liczby podmiotów - założycieli fundacji – zastanawiali się członkowie Rady Naczelnej, którzy jednakże z entuzjazmem przyjęli przez głosowanie główne idee całego projektu.
Jeszcze w bieżącym roku rozpisany będzie konkurs na częstotliwości. Każde województwo będzie miało prawo do jednej publicznej i jednej komercyjnej telewizji. KPTR będzie nadawcą komercyjnym lub pożytku publicznego z siedzibą w Gdyni lub Gdańsku. Program emitowany ma być za pośrednictwem satelity, podobnie jak czyni to już Telewizji Silesia, zyskująca coraz większą oglądalność także na Kaszubach. Członków Rady Naczelnej nurtowała też kwestia finansowania. Zakłada się, że telewizja będzie finansowana z budżetu MSWiA na kulturę mniejszości, z rynku reklam, od sponsorów i fundatorów, z grantów samorządowych oraz z Funduszu Misji Publicznej.
W pierwszym okresie nadawania (do 1 roku) KPTR emitować będzie do 3 godzin programu regionalnego, z czego 1,5 godziny to produkcja własna (informacja, publicystyka, relacje wydarzeń kulturalnych i sportowych), a drugie 1,5 godziny to programy zakupione od niezależnych producentów z regionu (talk-show, itp.). Dwie godziny mają wypełnić filmy animowane dla dzieci dubbingowane na język kaszubski, kolejne dwie to emisja programów (głównie filmów dokumentalnych i reportaży) pochodzących z różnych regionów Europy – udostępnionych przez regionalne telewizje Fryzów, Irlandczyków, itd.
Artur Jabłoński prezes ZKP … w tej kwestii…
Telewizja jest dziś najpoważniejszym narzędziem w kształtowaniu świadomości zbiorowej. Ma kapitalne znaczenie w procesie zachowania i rozwoju tożsamości oraz dla tworzenia wspólnoty regionalnej. Inicjatywa stworzenia niezależnej telewizji regionalnej wychodzi ze środowisk kaszubskich, bowiem status prawny Kaszubów otwiera drogę do sukcesu w takim działaniu. Dla powodzenia projektu potrzebna jest współpraca środowisk kaszubskich między sobą, życzliwość mieszkańców Pomorskiego oraz wsparcie samorządu regionalnego i polityków na wszystkich szczeblach.
Działacze reaktywowanego partu chcą, żeby Parchowo kojarzone było nie tylko z zespołem „Modraki”.