NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

  []

Księcia Bogusława X wyprawa do Ziemi Świętej w 1496/98 r.

W cyklu: (liczba artykułów 70)

[NG: ]   Autor:  - (liczba artykułów: 331)

W dzisiejszych swych wspomnieniach historycznych odniosę się do średniowiecznych dziejów Pomorza Zachodniego poprzez przywołanie z niej postaci księdza Bogusława X, władcy jak się tytułował: Slawi, Kaszub i Rugii.

Ten pomorski książę, który w historii naszych pomorskich ziem został nazwany Wielkim, rządził Pomorzem w latach 1474-1532.

Dlaczego właśnie o nim chce mówić?

A dlatego, że chyba mało dziś kto wie, że był On jedynym władcom pomorskim, który został pasowanym na Rycerza Grobu Świętego w Jerozolimie. Dokonano tego 24 sierpnia 1497 roku w Jerozolimskiej Bazylice. Ten otrzymany tytuł uprawniał go m.in. do nadania przez niego tytułów Rycerza Bożogrodzkiego tym, co z nim w drodze do Palestyny dzielnie stawali w walce z Turkami, oraz i tym, co tego tytułu byli godni.

Jak do tego doszło, że ten pomorski władca zasłużył sobie na ten najwyższy, średniowieczny tytuł, jakim obdarzano europejskich, chrześcijańskich rycerzy?
Otóż 13 grudnia 1496 roku, Książe Bogusław X wyruszył ze swej Szczecińskiej stolicy na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Orszak był spory, bowiem liczył 300 jeźdźców. Wśród towarzyszącej mu świty byli najwybitniejsi ówcześni pomorscy mężowie stanu i rycerze.
Celem tej pielgrzymki nie było tylko odwiedzanie Palestyny, ale także nawiązanie przez księcia osobistych kontaktów w ówczesnym wielkim świecie politycznym, a także poznanie osiągnięć administracyjnych i gospodarczych innych współczesnych państw europejskich.

Wyprawa została poprzedzona nałożeniem podatku na jej cel, który obciążył wszystkie pomorskie majątki ziemskie w wysokością zapłaty ˝ wysokości ich rocznego dochodu, a z kolei miasta zostały obłożone 2 – letnim podatkiem od domów, który musieli płacić pomorscy mieszczanie.

Do Wenecji pomorscy pielgrzymi dotarli po 2 miesiącach podróży tj. 24 marca,1497 r. a droga ich jazdy wiodła przez Marchie, Saksonie i Insbrug. W tym to czasie Wenecja obok Genui, była głównym portem skąd wypływały statki wiozące pielgrzymów do Palestyny.

W obu tych republikach istniał obowiązek spisywania przed wyruszeniem w dalszą, morska podróż, kontraktu, jaki zawierał przewoźnik z pasażerem. Wymóg ten miał zapobiegać samowoli i nadużyciom, w tym aktom sprzedaży pielgrzymów Turkom, do jakich dopuszczali się nieuczciwi często kapitanowie przewożących ich statków.

Zgodnie z tym wymogiem ks. Bogusław spisuje taki kontrakt na rejs z patronem – kapitanem Corci. Umowę tę zawarto 8 maja 1497 roku. Z niej to dowiadujemy się, kto w tej wyprawie towarzyszył księciu, a także i to, kto akceptował tę podróż. A więc i z tego źródła dowiadujemy się, że orszak książęcy płynący statkiem, liczył 55 osób, a opłata za tę podróż wynosiła 2750 dukatów tj. 50 od osoby.

Z tego dokumentu również wynika, że pomorscy pielgrzymi wypłynęli z Wenecji 21 maja 1497 r. w dniu Zielonych Świąt, a statek, którym podróżowali był galeasą.
Galeasa był to typ ówczesnego statku, który łączył w sobie cechy galery i żaglowca. Galeasa różniła się tym od galery, że częściej pływała ona pod żaglami. Przeciętna galeasa miała długość największej galery tj. około 55 metrów. Jej burty były także wyższe, stąd wioślarze siedzieli pod pokładem, co pozwalało załodze pokładowej lepiej operować żaglami.

Na każdej burcie galeasy rozmieszczonych było po 75 wioseł, obsługiwanych każde przez jednego wioślarza, a na pokładzie znajdowały się dwa lub trzy maszty i na każdym z nich był jeden żagiel typu łacińskiego, który był zawieszony na ukośnej rei.

Galeasa, który płynął książę Bogusław była statkiem jafajskim. Jafa to nazwa portu, do którego przybijali przybywając do Palestyny pielgrzymi. Na ówczesne czasy był to duży statek, bowiem zabierał on 60-ciu pasażerów dzisiejszej pierwszej klasy i 40-tu drugiej, ponadto stupięćdziesięciu wioślarzy i 50-ciu członków załogi pokładowej, a więc razem zabierał na swój pokład 300-ta osób. I tyleż dokładnie to ludzi było na statku ks. Bogusława, bowiem w Wenecji przyłączyli się do jego orszaku licznie przybywający tam Węgrzy, Austriacy, Francuzi, Polacy i Gdańszczanie.

Jak podają źródła pomorskie, pomieszczenie na statku dla pasażerów znajdowały się na jego rufie. Każdy z Wielkich Panów z orszaku księcia zajmował osobna kajutę, a pozostali dostali tyle miejsca w pozostałych częściach statku, aby zmieściło się ich ciało podczas snu. Stąd w pomieszczeniach tych siłą rzeczy ze względu na panujący tłok, był w nich zaduch, grasowały po nich szczury i inne wszelkie robactwo, a od wiecznie spoconych wioślarzy unosił się wokół niewiarygodny odór.

A więc książę Bogusław X wypłynął z Wenecji 21 maja 1497 roku i po ponad trwającej miesiąc żegludze statek w dniu 30 czerwca w cieśninie Elafonisos koło wyspy Krytlina na morzu Śródziemnym spotkał się z eskadrą tureckich okrętów wojennych. Dowódca tej eskadry zażądał by Wenecjanie oddali jemu honorowy salut banderowy, na co kapitan galeasy oponował, pytając komu imiennie ma salutować i oddawać cześć. Posiadanie tej wiedzy uważał za swój obowiązek i od niej uzależnił oddanie honorów, bo jako prawdziwy Wenecjanin stał na stanowisku, że to z szacunku dla swojej republiki był raczej gotów ponieść śmierć, niż oddać honor komuś nieznanemu i niegodnemu.
Turcy, nie wdając się w dalszą dyskusję, zaczęli ostrzeliwać pielgrzymów, a potem doszło do morderczej walki wręcz, kiedy to marynarze tureccy wdzierali się na pokład galeasy. W czasie tej bitwy zniszczone zostały maszty, oraz statek częściowo stanął w płomieniach. Siłą rzeczy bój ten musiałby zakończyć się klęską Wenecjan i dzielnie walczących Pomorzan.

Gdyby nie cud, jak głosi legenda, dowódca turecki na bocianim gnieździe ujrzał, jak Chrystus (chłosta Mahometa), który to prosił komendanta tej tureckiej armady, aby przerwał atak na Wenecjan. Gdy to uczyni to i Chrystus przestanie go smagać rózgami.
Druga wersja zaprzestania przez Turków statku głosi, że to książę Bogusław wysłał wpław na okręt tureckiego dowódcy swego mediatora, który to przyobiecał Turkom 30 tysięcy talarów okupu – co zostało przyjęte i walkę przerwali.

Turcy zniszczoną, bez masztów, popaloną galease, zaholowali na Kretę, tu poddano ją remontowi, który kosztował dalszych 400 dukatów, po czym 3 lipca statek ten z pomorskimi pielgrzymami ponownie wypłynął w morze i 3 sierpnia dobił do portu w Jafie, portu, który był końcem ich morskiej podróży.

Na Krecie, został pochowany książęcy rycerz i druh Krzysztof Poliński, który został zabity podczas tej bitwy morskiej w cieśninie Elafonisos. Inny uczestnik tej bitwy nad wyraz dzielny (Piotr Podewils), który to został trafiony turecką strzałą poniżej oka, której ze względu na olbrzymi ból i obawę o uszkodzenie twarzy nie można było przez wiele dni wyciągnąć – został przez księcia Bogusława w Jerozolimie pasowany na rycerza, Strażnika Bożogrodzkiego.

Książę Bogusław wraz ze swoją pomorską i zagraniczną świtą odwiedził w Ziemi Świętej wszystkie miejsca związane z życiem i działalnością Chrystusa, a u Chrystusowego grobu, złożył m.in. ślubowanie, że po powrocie na Pomorze, zniesie w swym księstwie tzw. Prawo nadbrzeżne, które to głosiło, że „...żeglarz, który rozbił się wraz ze swym statkiem, stracił nie tylko swe ciało ale i dobytek...”, a więc w myśl tego prawa wszystko co morze wyrzuciło na brzeg , stawało się własnością mieszkańców wybrzeża.
Książę Bogusław X, sam doświadczywszy trudów i niebezpieczeństw morskiej żeglugi, postanowił, że odtąd ani on, ani jego potomkowie, nie będą zabierali żadnych rzeczy z rozbitych statków, chyba, że nikt się po nie nie zgłosi. To samo kazał czynić od tej pory swym poddanym.

Swą podróż po Ziemi Świętej kończy Ks. Bolesław 30 sierpnia i powraca do jafańskiego portu, gdzie ponownie okrętuje się na weneckiej galesie, na pokładzie, której 18 listopada 1497 roku przybija do portu weneckiego.

Jego powrót poprzedziła sława jego bohaterstwa, jakie wykazał w bitwie morskiej, stąd na weneckim wybrzeżu witał go sam doża z senatorami Republiki Weneckiej.

12 kwietnia 1498 roku ks. Bogusław X powrócił do swej szczecińskiej stolicy, a wiec po 485 dniach trwania pielgrzymki. Generalnie jak oceniają historycy jej cel został osiągnięty – o Pomorzu i jego władcy głośno stało się w Europie, a jej przebieg i fakt jej bohaterskich dokonań na stałe wpisał się złotymi zgłoskami w historie naszej pomorskiej Ziemi./-/

*
Opracowałem w oparciu o esej autorstwa Mariana Czernera pt „Wyprawa Bogusława X -. Zapiski Koszalińskie nr 2(18) – 1964 r.

Opisane zdarzenia oparte są na oryginalnych dokumentach zawartych w pracy J. Muelera „/…/ von Herzog Bogislawa X . Reiss In den Orient In Jahre 1497” – Studia Bałtyckie – Szczecin 1879 oraz w kronice Tomasza Kantowa – „Pomerania” Greifswald 1817.


NAJI GOCHE | e-mail: