NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny


Agripina (babcia) Maria (żona Wiktora) oraz jej córki - Jolanta i Alicja - Ordyńskie – Człuchów 1954 r.

Agripina (babcia) Maria (żona Wiktora) oraz jej córki - Jolanta i Alicja - Ordyńskie – Człuchów 1954 r.


Jan Ordyński (w środku) prawdopodobnie z braćmi i matką- Teodozją Ordyńską z d. Siedzinkiewicz ( Niepryniki gm. Szarkowska - lata 20-te XX w.)
 

Jan Ordyński (w środku) prawdopodobnie z braćmi i matką- Teodozją Ordyńską z d. Siedzinkiewicz ( Niepryniki gm. Szarkowska - lata 20-te XX w.)
 


Wiktor Ordyński – w Ust Ordyński ( Syberia – lata 1949 –56 )
 

Wiktor Ordyński – w Ust Ordyński ( Syberia – lata 1949 –56 )
 


Od kewej nn; Anna Turczyńska; Agripina, Jerzy( kuzyn z Wrocławia)i Wiktor Ordyńscy oraz Władysław Turczyński – Człuchów1959 rok.
 

Od kewej nn; Anna Turczyńska; Agripina, Jerzy( kuzyn z Wrocławia)i Wiktor Ordyńscy oraz Władysław Turczyński – Człuchów1959 rok.
 


Człuchowianinowi
Kubie Ordyńskiemu
w 18 rocznicę Jego urodzin.

Człuchów może w swej historii poszczycić się długoletnimi związkami z kresami wschodnimi , sięgającymi czasów zarówno krzyżackich jak i Rzeczpospolitej Szlacheckiej obojga narodów: polskiego i litewsko- białoruskiego. Za czasów krzyżackich Komturem Człuchowskim, był słynny Konrad Wallenrod, późniejszy Wielki Mistrz Zakonu. Krzyżacki wódz, prowadzący zastępy zakonnych rycerzy na podbój Żmudzi i Litwy. Później w okresie Rzeczypospolitej, starostwem człuchowskim zawiadywali przez wiele dziesiątków lat przedstawiciele rycerskiego i zamożnego rodu Radziwiłłów.
Po rozbiorach Polski na ziemi człuchowskiej rządy na niej objęli Prusacy, a potem w okresie poprzedzającym II wojnę światową i w okresie jej trwania - hitlerowcy.
Po zakończeniu tej wojny (1939-1945) Człuchów powraca do Polski i pośrednio w wyniku tamtych wojennych i powojennych zdarzeń na powrót, lecz w innym kontekście i w innej skali tego zjawiska, miasto na powrót „odnawia” wieź z byłymi wschodnimi rubieżami naszej byłej II Rzeczypospolitej. Tym razem przyczyna tegoż „zjawiska” była wymuszona stanem „wyżej konieczności” , jakim była powojenna migracja ludności polskiej spowodowana m.in. przez nowy, jałtański podział terytorialny; środkowej i wschodniej Europy.

Był rok 1945. Jan Ordyński z żona Agripiną i synami Wiktorem i Karolem, w grupie byłych mieszkańców Szarkowszczyzny z województwa wileńskiego, wracających z Niemiec z przymusowych robót – meldują się 7 sierpnia w punkcie etapowym – Powiatowego Urzędu Repatriacyjnego w Człuchowie. Wśród tej grupy były rodziny: Wosztajanków, Dobrowolskich, Dubielów, Gappów, Turczyńskich i Kuźmów. Nie przypuszczali wówczas , że tu w Człuchowie i jego okolicach, osiądą na stałe, że tu młodzi z tych rodzin pobiorą się, że tu urodzą się ich dzieci, że swą pracą odbudują i zrepolonizują to miasto. I wreszcie, że w tej polskiej - kaszubskiej ziemi złożone zostaną ich kości. .
Jan Ordyński jako przedwojenny pocztowiec, znalazł prace w tutejszym Urzędzie Pocztowym . Lecz nie popracował tam długo, bowiem umiera 11 września 1946 roku, i jako jeden z pierwszy „stamtąd” zostaje pochowany na starym człuchowskim cmentarzu.
Urodził się On 1.12. 1882 roku na kresach wschodnich we wsi Niepryniki, leżącej w gminie Szarkowszczyzna, wówczas administracyjnie wchodzącej w skład Wileńszczyzny. Jego rodzicami byli: Mirosław i Teodozja z domu Siedzinkiewicz – Ordyńscy.
W latach kawalerki był On zatrudniony jako pocztylion w carskiej poczcie. Jeździł ambulansem pocztowym z Szarkowszczyzny do Petersburga. Dzisiaj już nie dojdziemy do tego jak doszło do okoliczności , w której zapoznał się ze swoją przyszłą żoną - Rosjanką - Agrypiną Sołowiow. Agrypina wraz ze swą matka pracowały w obsłudze carskiego dworu, jako szwaczki.
Z znajomości tej, a później z formalnego związku małżeńskiego, który zawierają dopiero w odrodzonej Polsce w 1920 roku. Z tego związku na świat przychodzą Ich trzej synowie; Sławik (1910), Karol (1918) i Wiktor (1920).
Najstarszy z nich – Sławik, przeznaczony był do objęcia „ojcowizny” ( to On pomimo późniejszych wydarzeń nie został wywieziony z Szarkowszczyzny, ani przez Niemców, ani Rosjan, stąd do dziś w tamtych rodzinnych stronach mieszkają jego synowie i wnuki ) , a Karol i Wiktor do wybuchu wojny zdążyli ukończyć szkoły średnie. Wiktor uczęszczał do Gimnazjum Koedukacyjnego w Druji, w powiecie Brasławskim.
Po radzieckiej agresji na Polskę - 17 września 1939 roku , wileńszczyzna zostaje włączona do ZSRR.
W tym to okresie lat 1940 – 42 Wiktor Ordyński był nauczycielem w m. Szarkowszczynie. To w tym czasie , przystępuje Wiktor - prawdopodobnie - do polskiej konspiracji, być może, że do struktur tworzącej się Armii Krajowej. Nigdy o tym – również po latach – nawet swym najbliższym, nie chciał o tej historii opowiadać. Nie mówił o tamtych zdarzeniach ze swego życia, również kiedy to w 1956 roku wrócił do Człuchowa, z sowieckiego zesłania na Sybir. A, że był powiązany z Polskim Ruchem Oporu, zaświadczają o tym takie pośrednie fakty, jak zastrzelenie – (podczas ucieczki) - przez funkcjonariuszy NKW w 1942 - kolegi Wiktora - Eugeniusza Kułapińskiego, brata, jego przyszłej - żony Marii. Na te konspiracyjne powiązania wskazuje, także fakt poszukiwań Wiktora, jakie prowadziła w tym zakresie miejscowa jednostka NKWD - „ politycznej, sowieckiej ochrany” .
Nie mniej zdołał uniknąć aresztowania, ale jak się okazało nie na długo, bo w 1949 roku sowieckie „służby”, dopadają go w Człuchowie, w którym już mieszkał od 1945 roku.

Ale póki co powrócę do zdarzeń okresu okupacji.

W 1942 roku - rozpoczyna się wojna sowiecko – niemiecka. Niemcy prąc na wschód, opanowują także Szarkowszczyznę, która tym razem przechodzi z radzieckiej pod niemiecką okupację.
W 1943 roku Niemcy zaczynają masowo wywozić wileńskich Polaków na przymusowe roboty do Niemiec . Wśród nich znajduje się rodzina Jana i Agripiny Ordyńskich z ich synami Karolem i Wiktorem. Ten sam los spotkał rodzinę Kułapińskich: Lubę, Walentynę i Marie, które były osieroconymi dziećmi po Pelagii i Jakubie Kułapińskich. Pelagia Kułapińska z domu Bachir umarła w 1938 roku, gdy Maria jej najmłodsza córka, później żona Wiktora Ordyńskiego, miała jedenaście lat. Z kolei Jakub Kułapiński, znany na terenie Szarkowszczyzny budowniczy, m.in. okolicznych kościołów zmarł w 1930 roku. W samym miasteczku oddał On spory plac pod budowę, do dziś tam stojącego kościoła, wybudowanego przez jego firmę. W zamian za ten leżący w centrum Szarkowszczyzny plac J. Kulapiński miał otrzymać jako rekompensatę w innej części miasta – plac budowlany, ale umierając, nie doczekał się tego . Także do dziś nie doczekali się realizacji tamtej umowy jego potomkowie, bowiem wkrótce wybuchła wojna , a po jej zakończeniu te tereny wschodniej Polski, zostały włączone do sowieckiej Rosji. A więc „do teraz” sprawa ta nie jest prawnie uregulowana.
Do czasu wybuchu wojny i podczas okupacji siostrami, Kułapińskimi, opiekowała się najstarsza z nich – Luba , która przed wybuchem wojny była już mężatką, żoną Aleksandra Dobrowolskiego ( syn Jana i Anastazji Ordyńskiej –/siostry Jana Ordynskiego/ – Dobrowolskich).
Wyżej wspomniany Jan Dobrowolski, (ojciec: Aleksandra, Piotra, Anny i Krystyny) pozostał na Szarkowszczyźnie, tam zmarł i tam jest pochowany.
Rodzina Dobrowolskich, również zostaje wywieziona przez hitlerowców na „roboty” do Rzeszy, a po zakończeniu wojny powracając do Polski, osiedla się także jak Ordyńscy w Człuchowie . Tu na świat przychodzą wszystkie dzieci Luby i Aleksandra Dobrowolskich - Leszek i Krystyna ( dziś mieszkańcy Niemiec) i zmarły w dzieciństwie Janusz; a urodzoną przed nimi - Łucję - dziś mieszkankę Pruszcza Gd.- do chrztu „podawali”, jako rodzice chrzęstni: Maria Kułapińska ( jej ciocia) oraz Bronisław Gappa z Kiełpina, który po śmierci Piotra Dobrowolskiego, brata Aleksandra, ożenił się z wdową po nim – Sabiną.
Piotr Dobrowolski , który był żonaty Sabiną Ostrowską – później Gappową - jest ojcem; Zofii – dziś Dudy - mieszkanki Nowego Jorku, oraz Anny Ostrowskiej i Pawła Dobrowolskiego – mieszkających w Warszawie.
Panny Dobrowolskie: - siostry Aleksandra i Piotra: Anna i Krystyna wychodzą za mąż: Anna, która w 1960 roku, kiedy to jako repatriantka przybyła do Człuchowa , zawiera związek małżeński na terenie Szarkowszczyzny z Władysławem Turczyńskiego Ich jedynym dzieckiem jest Aleksander , mieszkaniec Człuchowa. Z kolei Krystyna Dobrowolska wychodzi za mąż w latach 40 –tych w Człuchowie za Henryka Kuźmę.
Krystyna Kuźmowa zapoczątkowała w latach 60 – tych XX w. , do dziś trwającą działalność prywatnego człuchowskiego sklepu galanterii skórzanej i dziewiarstwa, położonego naprzeciwko kościoła św. Jakuba. Po niej sklep ten prowadził jej syn Jerzy z żoną Anną, a obecnie młodszy z braci Kuźmów: Marek z żoną Zytą .
Również w związki małżeńskie w latach 40 tych XX w. wstępują panny Kułapińskie. Walentyna wychodzi za mąż za Adama Polasika, (syna Wiktorii i Ignacego Polasików, rodziny z Turka w Wielkopolsce) i przeprowadza się do Szczecinka, tam mieszka do dziś. Tam także ze swymi rodzinami, mieszkają Ich dzieci: Andrzej, Grażyna (Gracjasz), Elżbieta (Sojka) i Andrzej Polasik –szczeciniecki geodeta.
Andrzej Polasik jest żonaty Bożeną z d. Kutrowską Są Oni rodzicami dwójki synów: Pawła i będącego bliźniakiem Katarzyny – Wojciecha i drugiej córki, Marty, która jest najstarszą z ich dzieci. Z kolei Grażyna Polasik – Gracjasz, jest też też z wykształcenia geodetą, a rodzinie, jest „Matką Chrzestną” Ani Talewskiej – obecnie Piotrowskiej.
Jak już wspominałem - Maria Kułapińska – wychodzi w 1947 roku za mąż za Wiktora Ordyńskiego. Małżeńskie ślubowanie składają Oni w Urzędzie Stanu Cywilnego, który mieścił się wówczas w latach 40 –tych w budynku przy ulicy Zamkowej, obok późniejszego ich mieszkania na Zamkowej 7, do którego przeprowadzili się w 1953 roku, z ulicy Garbarskiej. Ordyńscy przy ulicy Zamkowej zamieszkiwali do lat 1980, po czym przeprowadzili się do nowego bloku mieszkalnego przy ulicy Długosza.

W Człuchowie w latach 40 –tych osiedlił się także z żoną Tatianą z domu Kościnkiewicz - brat Wiktora – Karol Ordyński W latach 50 – tych, rodzina Karola wyprowadza się początkowo do Kluczborka, a potem osiadają w Częstochowie, gdzie dzisiaj mieszkają ich dzieci; Halina, Dorota ( Woźniak ) i syn Janusz Ordyński.
Także inż. Jerzy Ordyński (syn brata(?) Jana Ordyńskiego - ojca Wiktora ) kuzyn Wiktora początkowo , osiada w Człuchowie a potem wyprowadza się do Wrocławia.
Matka Wiktora – Agrypina Ordyńska zamieszkuje razem z „młodymi”. Jest niezwykle zaradna i pomocna, zwłaszcza pomaga w prowadzeniu domu i wychowaniem dzieci Marii i Wiktora: urodzonej w 1947 roku Jolanty i 1948 – Alicji.
Przychodzi 1949 rok , w którym to Wiktor Ordyński zostaje zatrzymany przez żandarmerie wojsk sowieckich i osadzony w radzieckim areszcie garnizonowym w Legnicy. Tu po przesłuchaniach, bez rozprawy i wyroku sądowego zostaje On – Obywatel Polski, wywieziony na Sybir, nad Bajkał, trafiając do miejscowości.......Ust-Ordyński !!!. Sporej miejscowości obwodowej, której historia jej nazwy wiążę się z niewątpliwie z jednym z powinowatych Wiktora, być może współtowarzysza wypraw badacza Syberii - Czerskiego, albo był zesłańcem po upadku polskich narodowych powstań; Insurekcji Kościuszkowskiej, Wiosny Ludów, bądź powstań listopadowego czy styczniowego, którego mógł być żołnierzem.
W okolicy Ust – Ordyński był m.in. sowiecki łagier, gdzie byli osadzeni uczestnicy moskiewskiego zamachu w 1921 rok na Lenina. Jak twierdził Wiktor, w tamtym czasie jego zesłania, żyła w nim jeszcze osadzona tam, jedna z głównych uczestniczek tego zamachu. Wiktor wspominał mi ( szkoda, że wówczas nie zgłębiłem tej historii), że wędrując po okolicy natknął się na oznakowany tablicą głaz – (zapewne był to okolicznościowy obelisk) z napisem .....(to tylko w tej chwili pamiętam z tamtych jego wspomnień ) pośród, którego przewijało się nazwisko Ordyński.
W Ust – Ordyński, , Wiktor Ordyński pracował w biurze jednej z tamtejszych kopalń złota, jak mi opowiadał - był pod ziemia na terenie wyrobiska , gdzie panowały prymitywne i ciężkie warunki pracy zatrudnionych tam górników, którymi byli zesłańcy i skazani różnych narodowości , w tym także byli żołnierze niemieccy. W Ust – Ordyński, pracował Wiktor do 1956 roku, tj. do czasu „październikowej odwilży”. W tym to roku z otrzymanym , prawdopodobnie „za dobrą pracę” motocyklem marki „Iż” i parę set rublami, a przede wszystkim z nadwerężonym zdrowiem, czego efektem było przyznanie mu II grupy inwalidzkiej – powraca do swej rodziny, do Człuchowa. Wszystkie te przejścia, a przede wszystkim lata bezprawnego, sowieckiego zesłania na Sybir, a potem po powrocie określony z tej przyczyny nadszarpnięty stan kondycji i sprawności fizycznej – negatywnie odbił się na Jego dalszym życiu zawodowym i rodzinnym. Stąd po powrocie do Człuchowa podejmuje lekka pracę w Powiatowym Zarządzie Dróg, a potem po otrzymaniu grupy inwalidzkiej, pracuje tylko na części etatu w człuchowskiej Gminnej Spółdzielni „SCH”. Stąd cały ciężar utrzymania rodziny, w tym wykształcenia dzieci spadł na barki jego małżonki , która przez cały czas swej długoletniej i wielce zaangażowanej aktywności zawodowej, pracowała w zarządzie człuchowskiej gospodarki komunalnej, gdzie była początkowo księgową a potem długoletnią główną księgową w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej.
Matka Wiktora – Agripina, doczekawszy się powrotu z syberyjskiego zesłania syna, i przyjścia w 1959 roku na świat wnuka - Zbigniewa Ordyńskiego – umiera w 1961 roku. i spoczęła na człuchowskim cmentarzu obok swego męża Jana. Dzisiaj po likwidacji starego cmentarza, Agrypina i Jan Ordyńscy spoczywają w wspólnym grobowcu na nowym człuchowskim cmentarzu komunalnym , wraz z ich synem Wiktorem, który zmarł w 1982 roku i synową Marią , zmarłą w roku 1997 .
Starsza z córek Ordyńskich Jolanta – dziś żona Jana Rudzika ( syna Michala i Michaliny z d. Mielnikiewicz- Rudzików), wieloletniego i cenionego pracownika człuchowskiej S-p Budowlanej „Odbudowa” - ukończyła miejscowe Liceum, a potem słupska szkołę medyczną, zdobywając kwalifikacje położnej. W tym zawodzie pracowała przez wiele lat w człuchowskim szpitalu, gdzie jej wysoka fachowość sztuki położniczej. W pracy wyróżniała ją - niepodważalną fachowości i niezawodności zawodowa. Stąd przez wiele lat była w tym szpitalu przełożoną oddziału położniczego Dzisiaj te jej dobre tradycje „medyczne” kontynuują jej dzieci: Piotr i Aleksandra Rudzikowie. Piotr w człuchowskim szpitalu jest lekarzem – chirurgiem , a Aleksandra , asystentką i doktorantką w gdańskiej - Pomorskiej Akademii Medycznej na wydziale farmaceutycznym. Jolanta Rudzik jest „Matka Chrzestną” – Bartka Talewskiego, a Aleksandra Rudzik „Matka Chrzestną” – Małgosi c. Anny i Tomasza Piotrowskich.
Arleta Rudzik ( córka Ryszarda i Zofii z d. Jasiak - Michnackich ) – żona Piotra jest prawnikiem, prowadzi Kancelarie Prawną wraz z Biurem Podatkowym. Jest jednocześnie radcą prawnym w człuchowskim Urzędzie Skarbowym. Jolanta i Jan Rudzikowie są dziadkami uroczej Magdy c. Arlety i Piotra.
Alicja Ordyńska – która od wielu lat mieszkanka w Słupsku jest żoną Zbigniewa Talewskiego, (syna - Anastazego i Joanny z d. Jaszczerska - Talewskich ) Podobnie jak jej siostra, ukończyła człuchowskie Liceum, poczym studia na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie uzyskała kwalifikacje pedagogiczne i tytuł mgr chemii. Po studiach początkowo pracuje jako nauczyciel chemii w szkole , która sama ukończyła tj. w człuchowskim liceum. W latach 70 –tych przeprowadza się z mężem do Słupska, gdzie pracuje m.in. w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli, jako metodyk chemii, ucząc jednocześnie chemii początkowo w Szkole Gastronomicznej, następnie w Medycznej, a później w 3 Liceum Ogólnokształcącym. Obecnie uczy w zespole Szkół Ogólnokształcących nr 3, gdzie pełni równocześnie obowiązki zastępcy dyrektora. Obok pracy dydaktycznej „ma czas”, by podnosić swe kwalifikacje zawodowe, a więc ma dziś dodatkowe kwalifikacje ministerialne „Edukatora”, a także kuratoryjnego członka zespołu ds. reform matury, a także ocen kwalifikacyjnych nauczycieli. Jest także wykładowcą na nauczycielskich kursach zawodowych, m.in. przygotowujących do uzyskania stopnia nauczyciela dyplomowanego. Osobiście też uzyskała tytuł nauczyciela dyplomowanego. Ponadto jest także ministerialnym recenzentem podręczników szkolnych. Do dziś współpracuję z warszawskimi wydawnictwami podręczników szkolnych, przy czym sama jest także autorką publikowanych artykułów dot. dydaktyki i z zakresu nauki chemii. Jest kawalerem „Złotego Krzyża Zasługi” i „Medalu Edukacji Narodowej”.
Z kolei dzieci Alicji i Zbigniewa Talewskich, które urodziły się jeszcze w Człuchowie, legitymują się statusem wyższego wykształcenia magisterskiego , a przy tym podobnie jak ich rodzice, mają zacięcie do społecznikowskiej działalności.
Zarówno Ania, jak i Bartosz Talewscy ukończyli słupską SP nr 15, a także słupskie Liceum Ogólnokształcące przy ulicy Mickiewicza, a potem studia. Ania w Warszawie w wyższej Szkole Ekonomicznej a Bartosz w Koszalinie gdzie studiował w tamtejszej Politechnice na wydziale marketingu i zarządzania. Ania w miedzy czasie ukończyła w Krakowie 2 semestralna szkołę instruktorów tańca, a także 2 letnią, warszawską szkołę pomaturalna: „dla sekretarek”.
Ania – dziś Anna Piotrowska, jest mieszkanka Warszawy. Tam dziś udanie kontynuuje wyniesioną ze Słupska, pasje w zakresie działalności artystycznej, zwłaszcza tańca. W Warszawie przed paru laty założyła i do dziś wielce udanie prowadzi grupę artystyczną pod nazwą „Teatr Tańca – Dystans”, wielokrotnie nagradzanej na przeglądach i specjalistycznych – tematycznie festiwalach, za prezentowany poziom i artystyczne przesłania. Aktualnie jest Ona zatrudniona jako instruktor tańca w warszawskim Domu Kultury - Wojska Polskiego, .To przede wszystkim dzięki wyrozumiałości i pracowitości swego męża Tomasza ( syna Jana i Zofii z d. Wrześińska – Piotrowskich), który pracuje zawodowo i zdobywa środki na utrzymanie Ich czteroosobowej rodziny ( są rodzicami dwóch uroczych córeczek, a naszych wnuczek : Aleksandry i Małgosi ) – jego artystyczna żona – Ania- może realizować, ku pożytkowi polskiej kultury, swoje artystyczne i społeczne pasje.
Bartosz Talewski – po ukończeniu Politechniki i po okresie oczekiwania, został przyjęty do pracy w Straży Granicznej . Aktualnie jest słuchaczem Szkoły Podchorążych SG.
Jest On „Ojcem Chrzestnym” Oli – Aleksandry c. Anny i Tomasza Piotrowskich.
Monika Talewska z domu Siebuła ( córka Kazimierza i Danuty z d. Zwolak – Siebułów) żona Bartosza , jest także absolwentka tej samej co On uczelni i kierunku studiów. Ponadto ukończyła: Studium Podyplomowe w zakresie finansów i obecnie pracuje w słupskim oddziale ZUS.
Dzisiaj w Człuchowie mieszka tylko jedna rodzina nosząca nazwisko ORDYŃSKI.
Jest nią czteroosobowa rodzina, znanego i cenionego - człuchowskiego lekarza weterynarii - Zbigniewa Ordyńskiego. - który w strukturach służb medycznych pełni funkcję: zastępcy lekarza powiatowego.
Jest On „Ojcem Chrzestnym” – Anny Talewskiej – Piotrowskiej.
Zbigniew jak i jego żona Maria, są absolwentami olsztyńskiej Akademii Rolniczej, z tym, że Maria ukończyła wydział zasad żywienia i jest dzisiaj pracownikiem laboratorium człuchowskiego ZOZ. .
Maria Ordyńska jest z rodziny Gosiów (córka Jana i Alicji z d. Zadrożna- Gosiów) - pochodzi z Podlasia z nad bużańskiej, uroczej Małkini.
Ich dzieci, obecnie podążają dobrymi śladami swych rodziców, bowiem Katarzyna Ordyńska aktualnie studiuje podobnie jak kiedyś jej matką na wydziale żywienia, ale nie w Olsztynie a w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, A młodszy od niej - Jakub Ordyński kończy w tym roku człuchowskie liceum, to samo co jego siostra, a także jak i jego ojciec i ciocie: wówczas - Jolanta i Alicja Ordyńskie.
Obecnie Kuba intensywnie przygotowuje się do egzaminów wstępnych na wydział weterynarii SGGW w Warszawie. Wierzę, że uda mu się osiągnąć wytyczony cel i zostać w swym życiu – zawodowo i społecznie znaczącym Obywatelem Człuchowa i Pomorza ....podobnie jak nimi zostali, służący mu dobrym przykładem, wymienieni przeze mnie w tej rodzinnej sadze ...jego krewniacy, tj. wszyscy Ci, o genach i w części płynącej w ich żyłach krwi – „rodu”- być może potomków Ordy a na pewno, szlachty polsko – litewsko – białoruskiej: O r d y ń s k i c h.
W genealogii rodzin szlacheckich Ordyńscy w swym herbie mają wizerunek głowy rycerza w hełmie. Według. encyklopedii „ordynka” (ormianka) to rodzaj XVII wiecznej szabli pochodzenia tatarskiego, którą charakteryzuje otwarta rękojeść, a także wąska głownia z krótkim lejcem i głowicą pochyloną w stronę ostrza.
Według „Słownika nazwisk współcześnie w Polsce używanych” z 1992 roku - w Polsce mieszkało w tym czasie 129 osób noszących nazwisko Ordyński.
Niewątpliwie znaczna ich cześć wywodzi się z kręgu przedstawionej tu gałęzi rodziny Teodozji i Mirosława Ordyńskich, , a na Pomorzu są nimi przede wszystkim potomkowie Agrypiny i Jana Ordyńskiego - urodzonego w rzeczonych już Nieprynikach w gminie Szarkowskiej, leżącej dziś nad białoruską rzeką Dzisną , dopływie Zachodniej Dźwiny. /-/

 


NAJI GOCHE | e-mail: