NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Wiktor Zybajło [Człuchów]

Jeńcy polscy w Stalagu II B Hammerstein (Czarne)

[NG: 12]   Autor: Wiktor Zybajło - Człuchów (liczba artykułów: 10)

Po roku 1933 hitlerowskie Niemcy przystąpiły do opracowania planów wojny. Równolegle z rozbudową zbrojeń i przygotowań do agresji na Polskę opracowano program postępowania wobec jeńców wojennych. Jednym z jego celów było wykorzystanie jeńców wojennych jako siły roboczej dla gospodarki Niemiec. Program uzgodniony został miedzy Naczelnym Dowództwem Sił Zbrojnych i Generalnym Pełnomocnikiem do Spraw Gospodarki Wojennej. W II okręgu wojskowym, mającym siedzibę w Szczecinie i graniczącym z polskim Pomorzem - zaplanowano 6 oflagów (obozów dla oficerów) oraz 5 stalagów (obozów dla szeregowców).
Jednym z pierwszych stalagów, w których znaleźli się polscy jeńcy z rozbitych związków taktycznych Armii „Pomorze” był Stalag II B zlokalizowany na poligonie wojskowym Gross-Born (Borne-Sulinowo). Stąd rozkazem organizacyjnym Oberkomman-do der Wehrmacht z dnia 14 września 1939 roku przeniesiony do Czarnego, gdzie przeszedł do historii jako Stalag II B Hammerstein, w którym przebywali jeńcy z wszystkich frontów II wojny światowej.
Stalag II B usytuowany został w miejscu mającym ponurą przeszłość. W okresie panowania pruskiego znajdował się tu poligon dla wojska i policji. Podczas I wojny światowej przebywali tutaj rosyjscy jeńcy, wśród nich wielu Polaków z zaboru rosyjskiego.
Po dojściu Hitlera do władzy w roku 1933 zorganizowano w Czarnem jeden z .pierwszych obozów koncentracyjnych w III Rzeszy. Wiadomości o zbrodniach popełnianych w obozie dotarły do prasy zachodniej, wywołując protesty europejskiej opinii publicznej. Hitler w tym czasie musiał się jeszcze liczyć z tą opinią, dlatego też wydał rozkaz zlikwidowania obozu. Przed agresją na Polskę na poligonie w Czarnem zgrupowane zostały oddziały 4 armii gen. von Kluge. Stąd uderzyły na polską Armię Pomorze.
W czasie wojny obronnej w 1939 roku do niewoli niemieckiej dostało się około 420 tyś. żołnierzy polskich, głównie w wyniku kapitulacji otoczonych oddziałów, nie mających szans na wydostanie się z okrążenia.
Różne były drogi polskich jeńców do Stalagu II B Hammerstein. Przybywali oni z rozmaitych odcinków frontu wojny obronnej. O swojej drodze do Stalagu II B tak wspominał plutonowy rezerwy - obrońca Chojnic z 1939 roku Maksymilian Lipski:
„...Z grupą około 15 żołnierzy w dniu 7 września dostałem się do niewoli. Przewieziono nas do majątku położonego 3 km od Chojnic. Na drugi dzień grupę około 100 żołnierzy i oficerów piechotą pędzono do Człuchowa. Kiedy przechodziliśmy przez Człuchów, lżeni byliśmy przez wyrostków z Hitlerjugend i innych mieszkańców wyzwiskami „polscy bandyci". Noc spędziliśmy na terenie tartaku w Człuchowie obok dworca PKP. Obowiązywał absolutny zakaz podnoszenia się. W następnym dniu pędzono nas dalej piechotą do Gross Born, stamtąd przewieziono do Norymbergi, a w październiku do Stalagu II B Hammerstein..."
Niemiecka ludność cywilna wrogo ustosunkowana była do polskich jeńców wojennych. Potwierdził to w swojej relacji inny jeniec Stalagu II B Kazimierz Kisielewski:
„...W kampanii wrześniowej walczyłem w 4 pułku artylerii przeciwlotniczej z Torunia. Na dwudziesty drugi dzień wojny, będąc rannym, dostałem się do niewoli. Z grupą kilkuset jeńców wieziono mnie do Stalagu w Hommerstein, obecnie Czarne. Pamiętam, że kiedy byliśmy na stacji w Człuchowie, gdzie nasz transport się zatrzymał, młodzież niemiecka, wśród której znajdowały się także osoby starsze, obrzucała nas kamieniami wyzywając od polskich bandytów.."

Człuchów najprawdopodobniej był jednym z punktów etapowych polskich jeńców.
Przybywających do Stalagu II B jeńców umieszczano w namiotach, wykorzystanych po zjazdach hitlerowskiej partii NSDAP w Norymberdze. Budowa drewnianych baraków rozpoczęta w połowie września, prowadzona była w ślimaczym tempie, tak że część jeńców spędziła zimę w namiotach.
Pierwszym komendantem obozu był płk Janus, a następnie mjr Heydebrand. Oni tez wraz z załoga obozu są odpowiedzialni za łamanie Konwencji Genewskiej z 27 lipca 1929 roku, gdzie w art.2, punkt 2 i 3 między innymi czytamy: „...jeńcy wojenni powinni być traktowani w sposób humanitarny(...) środki odwetowe względem nich są zabronione..." Jeńcy polscy na każdym kroku spotykali się z łamaniem prawa międzynarodowego. Już w połowie września 1939 roku funkcjonująca w stalagu hitlerowska komórka kontrwywiadu współpracowała ściśle z gestapo w Pile. Rozpoczęto różnymi metodami wyławianie żołnierzy z pułków bydgoskich i Batalionów Obrony Narodowej, podejrzanych o likwidowanie, dywersantów V Kolumny w Bydgoszczy. Każdego dnia zabierano po kilka osób do więzienia w Pile, stamtąd do Bydgoszczy, gdzie część jeńców rozstrzelano, a inni trafili do obozów koncentracyjnych, głównie do Stutthofu. Oficerowie gestapo wykazywali też zainteresowanie jeńcami polskimi pochodzącymi z Pomorza. Proponowano im podpisywanie listy narodowej i w konsekwencji zwolnienie z niewoli. Za odmowę karano dotkliwym biciem.
W okrutny sposób traktowani byli jeńcy - obywatele polscy żydowskiego pochodzenia. Utworzono z nich specjalna grupę, liczącą około 50 osób, odebrano im umundurowanie. Zmuszeni byli do prac upokarzających, między innymi czyścili obozowe latryny, pracując po pas w nieczystościach. Po pracy polewani byli zimną wodą. Po pewnym czasie całą grupę jeńców Żydów wyprowadzono z. obozu i ślad po nich zaginął. Należy sądzić, iż zostali rozstrzelani w okolicznych lasach, które okryły tajemnicą Hitlerowską zbrodnię.
W roku 1940 w Stalagu II B skoncentrowano wszystkich oficerów Żydów znajdujących się w niemieckiej niewoli. Stąd mieli być wywiezieni do organizowanych gett na terenie Polski, względnie do obozów koncentracyjnych. Z nieznanych względów zrezygnowano z. tego zamiaru. Rozproszeni zostali po różnych oflagach m.in. 80 osób umieszczono w oflagu II C Woldenbergu w oddzielnym baraku XII a.
Stosunek wartowników do jeńców był różny, najczęściej jednak nieprzyjazny i brutalny. Stanisław Wiśniewski nr obozowy 13640 tak pisze w swych wspomnieniach:
„...Po przybyciu do obozu w Czarnem przez trzy dni nie dostawaliśmy jedzenia. Byliśmy okropnie głodni. W celu zdobycia jedzenia podczołgałem się do kuchni obozowej, gdzie znajdowała się sterta brukwi. Niestety, zauważony zostałem przez wartownika i ukarany zostałem „stójką'' pod drzewem, po zwolnieniu nie miałem siły utrzymać się na nogach tak byłem wyczerpany, ale i tak miałem szczęście, bowiem inni za takie wykroczenia bici byli do nieprzytomności przez wartowników”. Znane były też wypadki strzelania do jeńców za próby zabrania obierzyn z ziemniaków ze śmietnika spod stołówki komendantury obozu.
Zbliżająca się zima pogorszyła warunki bytowania jeńców. Obok głodu pojawił się chłód. Namioty nie chroniły przed zimnem. Słoma, na której spali, pod wpływem skraplającej się pary zamieniała się w błoto. Złe warunki życia powodowały, iż wielu jeńców chorowało na czerwonkę, która dla wielu zakończyła się śmiercią.
Wybuch drugiej wojny światowej zaostrzył niedobór siły roboczej na Pomorzu Zachodnim. Szczególne braki odczuwało rolnictwo. Jesienią 1939 roku wiele pól nie było obsianych, np. w majątku Nowa Wieś koło Przechlewa do późnej jesieni nie były przygotowane gleby pod siewy. Właściciele majątków i większych gospodarstw oblegali Arbeitsamt w Człuchowie, ażeby uzyskać polskich jeńców do pracy.
Jeńcy skierowani do rolnych grup roboczych w majątkach ziemskich byli zakwaterowani najczęściej w wydzielonych budynkach gospodarczych: oborach, stajniach. Pracujący u gospodarzy indywidualnych kwaterowali zbiorowo w remizach, świetlicach wiejskich itp., wyposażonych w odpowiednie garnki i kraty w oknach. Nadzorowani byli przez żołnierzy służby terytorialnej, których najważniejszym zadaniem było uniemożliwienie jeńcom ucieczki. Do ucieczek z niewoli zachęcało bliskie położenie granicy polsko-niemieckiej. Przedostanie się na teren woj. pomorskiego dawało jeńcom szansę ukrycia się wśród ludności polskiej i przedostania się do swego miejsca zamieszkania.
Od roku 1940 sytuacja polskich jeńców wojennych (szeregowców i podoficerów) uległa zasadniczej zmianie. Hitlerowskie władze rozwinęły szeroką akcję, polegającą na zmuszeniu jeńców do zrzeczenia się statusu jeńca wojennego i przejścia na status robotnika cywilnego. Hitlerowska propaganda usiłowała to przedstawić jako „łaskę” Hitlera. Komendantura obozu wzmogła psychologiczne oddziaływanie na jeńców. W stalagu kolportowano wydawany dla jeńców tygodnik w języku polskim „Gazeta Ilustrowana”, gdzie zachwalano rzekome korzyści, jakie jeniec osiągnie z chwilą przejścia na status robotnika III Rzeszy.
Intensywnie prowadzona agitacja przez hitlerowski aparat propagandy na rzecz dobrowolnego zrzeczenia się statusu jeńca wojennego nie przyniosła spodziewanych efektów (nie tylko w Stalagu II B, ale i również na terenie innych obozów jenieckich). Hitlerowskie władze wojskowe wspólnie z gestapo podjęły drastyczne środki przymusu: głód. szykany, terror. Najbardziej opornych kwalifikowano jako podżegaczy i umieszczano w obozach karnych. W takich warunkach złamanie oporu jeńców było jedynie kwestią czasu.
Po podpisaniu przez jeńca wojennego zobowiązania o gotowości pracy w charakterze robotnika cywilnego – otrzymywał on dokument „Zaświadczenie o zwolnieniu z niewoli wojennej”. Po zwolnieniu ze stalagu jeniec zobowiązany był w ciągu 24 godzin zameldować się we wskazanej jednostce politycznej i Urzędzie Pracy, gdzie otrzymywał kartę pracy (Arbeitskarte) i skierowanie do pracodawcy.

 

NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: catering w Warszawie odpylacze przemysłowe Spalacz tluszczu Anadrox Pump & Burn na miare 21 wieku księgarnia Odchudzanie|praca w piotrkowie gabloty pożyczka gotówkowa Kredyt samochodowy Zabudowa stoisk targowych gieldawalutowa mentis