NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

„Można odejść na zawsze, by stale być blisko".
(ks. Jan Twardowski)

19. kwietnia 2009 roku odszedł od nas ks. Henryk Kowalski.

Poznałem go, kiedy był proboszczem parafii Zapceń na Gochach. Często bywał u Państwa Joli i Andrzeja Szajdów, Eli i Stasia Martinów, z którymi także się przyjaźniliśmy i przyjaźnimy do dziś.
Czuliśmy się z nim dobrze, a on z nami. Przeżyliśmy wiele pięknych chwil w różnych okolicznościach i sytuacjach. Ksiądz Henryk był duszą towarzystwa. Słuchało się go z uwagą i rozważało niemal każde zdanie, które wypowiadał. Mówił swobodną i piękną polszczyzną, przeplatając wypowiedź dowcipami. Często wtrącał słowo ,jo", które w jego ustach brzmiało wyjątkowo. Zawsze pogodny i otwarty, pełen życzliwości dla ludzi. Nie widziałem go nigdy złego, zdenerwowanego. Jego pogodna i uśmiechnięta twarz zjednywała otoczenie, środowisko, w którym żył. Zainteresowany był każdym człowiekiem, nie segregował ludzi, nikogo nie odtrącał. Gdy się spotykaliśmy, zawsze pytał o rodzinę, dzieci, zdrowie.
Był cenionym kapłanem nie tylko przez swoich parafian. Ceniły go też władze kościelne, powierzając mu funkcję wicedziekana dekanatu borzyszkowskiego i dekanalnego duszpasterza rolników.
Ksiądz Henryk wspaniale się czuł wśród Kaszubów Gminy Lipnica. Parafia Zapceń była jakby stworzona dla niego. Doskonałe znał w niej każdą rodzinę. Starał się pomagać i rozwiązywać problemy, szczególnie tym, którzy potrzebowali pomocy. Dlatego przeniesienie go do parafii Swornegacie było dla niego, najdelikatniej mówiąc, bardzo niekorzystne. Gdy go tam odwiedzałem, widać było, że nie miał już w sobie tego wigoru, optymizmu i radości co w Zapceniu. Można by rzec, że „starych drzew się nie przesadza", no ale decyzje biskupa są niepodważalne.
Poza kościołem zapceńskim, obsługiwał kościół filialny w Mielnie, którym na co dzień opiekowali się Państwo Gliwowie. Miał z nimi bardzo przyjacielskie kontakty.
Pamiętam, jak na swoje 60 urodziny zaprosił najbliższe mu osoby do plebanii. dziękując za to, że są, że go wspierają, że nie czuje się samotny. Bardzo cenił sobie przyjaźń. Nawet gdy był już w Swomychgaciach, a potem w Toruniu, nie zerwał kontaktów ze sprawdzonymi przyjaciółmi.
Nie był człowiekiem, który, jak się to mówi, wychodzi przed orkiestrę, czy pcha się na afisz. A jednak wszyscy go znali, cenili, szanowali. Umiał zjednywać sobie ludzi swoim codziennym, skromnym, godnym życiem.
Życiorys ks. Henryka Kowalskiego „ krótki był i pospolity". Urodził się 28. grudnia 1937 roku w miejscowości Nawra na Kujawach, w rodzinie rolniczej. Tu rozpoczął naukę w szkole podstawowej, tu przyjął sakramenty chrztu i bierzmowania. Szkołę podstawową ukończył w Chełmży, a liceum ogólnokształcące w Toruniu.
21. września 1957 roku rozpoczął studia filozoficzno - teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. 24. czerwca 1958 roku zrezygnował ze studiów i pracował jako księgowy w PGR Nawra. W tym czasie odbył dwuletnią zasadniczą służbę wojskową
17.września 1964 roku wrócił do Seminarium w Pelplinie i kontynuował studia teologiczno - filozoficzne.
7. czerwca 1970 roku przyjął święcenia kapłańskie z rak biskupa chełmińskiego Kazimierza Józefa Kowalskiego. Posługę duszpasterską rozpoczął 1. lipca 1970 roku jako wikariusz parafii Papowo Biskupie. W 1972 roku był wikariuszem parafii Drzycim, a w 1973 roku - w parafii Jastarnia.
15. grudnia 1987 roku biskup chełmiński Marian Przykucki mianował go proboszczem parafii Zapceń, w której posługę duszpasterską sprawował do 10. lutego 2002 roku. Biskup pelpliński Bernard Szlaga przeniósł go do parafii Swornegacie, gdzie obowiązki proboszcza pełnił do 1. lipca 2005 roku. Sam poprosił o przeniesienie w stan spoczynku.
Zamieszkał w Toruniu, w nowej dzielnicy Rubinkowo. Kupił mieszkanie w bloku, naprzeciw nowego kościoła pw. Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa, W kościele tym, mianowany przez biskupa jako radca duchowny ad honores, pomagał proboszczowi w usługach duszpasterskich. Tutaj także odbyła się Msza św. pogrzebowa, koncelebrowana przez 56 kapłanów, którym przewodniczył ksiądz biskup Piotr Krupa.
Księdza Henryka pochowano w kwaterze duchownych na cmentarzu przy ulicy Antczaka w Toruniu. W pogrzebie uczestniczyły tłumy ludzi: rodzina, wierni, znajomi, przyjaciele, sąsiedzi. Nie zabrakło ludzi z parafii Zapceń, ze wsi Gminy Lipnica, wiernych mu Kaszubów. Ksiądz Jacek Somerski, obecny duszpasterz parafii i Wojtek Megier, zorganizowali wyjazd autokarem, busami i samochodami prywatnymi. Było nas około 100, a może i więcej osób. Byli strażacy OSP ze sztandarem, orkiestrą dętą koledzy z Koła Łowieckiego, chorągwie parafialne, delegacja w strojach kaszubskich.
Patrz, moje życie,
nie ma mnie już
po twojej stronie
"

Do uzdrzenio w Niebny Krojnie - Henryku!


NAJI GOCHE | e-mail: