| |
W najczulszej pamięciW cyklu: Z żałobnej karty (liczba artykułów 18)[NG: 02] Autor: Zbigniew Talewski - Borowy Młyn (liczba artykułów: 325)8 marca 2001 r. umarł Jan Piepka „ Staszków Jan”, poeta i niezrównany gawędziarz kaszubski, członek założyciel Zrzeszenia Kaszubskiego, laureat Medalu Stolema. Urodził się on w Łebnie 8 lutego 1926 roku i tam został w sąsiedzkim Straszynie pochowany. Jana Piepke poznałem w latach 80-tych w czasie kiedy to z Ryszardem Wrzesińskim i Jerzym Januszewskim-Dabrową tworzyliśmy zręby Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Słupsku, województwie słupskim w tym na Gochach. Spotkałem go po raz pierwszy na którymś ze Zrzeszeniowych spotkań w Gdańsku a później we Wdzydzach Kiszewskich na corocznym spotkaniu literatów i działaczy pomorsko-kaszubskich. Potem Janek przyjął nasze zaproszenie do Słupska po czym jeszcze raz albo dwa spotkałem się z nim w Warszawie na posiedzeniu Zespołu Narodowej Rady Kultury, której On był członkiem. Jak pamiętam z wielką atencją odnosiłem się wówczas do niego, bowiem był on już w tym czasie uznanym nie tylko na Pomorzu poetą i pisarzem kaszubskim. Rozgłos mu przyniosła także rola w pierwszym polskim filmie fabularnym którego akcja toczyła się nad brzegiem Bałtyku, film nosił tytuł Kaszebe. W jego życiu duża role odgrywały przyjaźnie. Przyjaźnił się z wieloma ludźmi w tym z poza Kaszub, a przede wszystkim od zarania swego twórczego życia literackiego podjął jako 25 letni nauczyciel wiejski współpracę z takimi Stolemami kaszubskiej twórczości jak Lech Bądkowski czy Franciszek Fenikowski. To oni otworzyli mu przysłowiowe drzwi na gdańskie salony literackie., to oni tym samym umożliwili mu wydeptanie później już jego własnych stegen, które poprowadziły go do mistrzostwa w uprawianiu przez niego kaszubskiej liryki i anegdoty., którą początkowo wzorował ucząc się pisanego języka kaszubskiego na felietonach Guczowego Macka – Aleksandra Labudy. Przez cały okres jego twórczości towarzyszył mu także dźwięk helskich dzwonów, których „granie” tak pięknie w swym opowiadaniu scharakteryzował Semmerling, w którym bohater był na tyle wrażliwy, że idąc: „.... droga przez pucci ląci, wedle morza, przez most na Plutnicy, pomimo bezwietrznej pogody za przyczyną .....mrozowej ciszy słyszał „czuł helscie dzwone ..” Tak wrażliwym był i On – Piepka – z tym, że te jego dzwony swój dźwięk wydobywały z poszumu „pegazowych skrzydeł”, stając się jego natchnieniem i motywacja twórczą. To one, helskie dzwony witały go, gdy po przeżyciach wojennych powrócił na rodzinną kaszubską Nordę z niewolniczej pracy w Danii zesłany tam przez hitlerowców. A potem „ich granie” towarzyszyło mu przez resztę życia. Dźwięk ich nie milkł w jego duszy i sercu nawet wtedy, kiedy na pozór zdawało się, że nic już nie tworzył, że nie był czułym na żaden społeczny podmuch, który niby gwizd wiatru mógłby wyrwać go z jego literackiego wyciszenia. Mimo tej pozornej - literackiej, wieloletniej ciszy i wycofania się przez niego z otwartego życia publicznego ten jego wewnętrzny dzwon nadal w nim grał... aż wreście „zewnętrznie obudził go”, powodując, że przy końcu swego życia na powrót literacko zaistniał. Ale póki co wrócę jeszcze do twórczej drogi jego życia. Jak wspomniałem, był on nauczycielem a prace tą podjął w Starzynie, potem uczył w Gnieżdżewie, tam rozpoczął swe pisanie na tyle dobre by zostać przyjętym do Koła Młodych Związku Literatów Oddziału Gdańskiego. Tam poznaje oprócz Lecha Badkowskiego, także Różę Ostrowska, Izabelę Trojanowską i Leona Roppla – liderów ówczesnego regionalizmu kaszubsko – pomorskiego. W tym czasie ukazał się w Nurcyku Kaszubskim jego pierwszy, opublikowany wiersz pt.. Powiastka nie powiastka : „...W długi wieczór w starej checzi/wiater w komin sobie wlozł /i wnet zaczął rózne szteci/wespiwowac na swój głos”.Przesłanie tego wiersza stało się mottem dla jego dalszej twórczości, a także zaczynem nieustannej potrzeby przyjaźni. To on, jak ten wiatr, ze swej duszy ze swego serca poniósł poetycko-literackie dźwięki, a więc swe: "...spiewe gwizde różne trele, łgając/z ledzy se smioł".To razem z Leonem Ropplem / Pietów Tonem / wydaje książeczkę Nasze Strone a w niej pomieścił przepiękny cykl wierszy zatytułowany Polne Chwilci . Następnie wydaje zbiorek poetycki Strojenka chwilka oraz ksiazki : Purtkowe Stegny, Torbus i reszta zgrai oraz Cień Słońca. A po kilku latach literackiego milczenia - „ten dzwon jego duszy – na powrót wydał głośne dźwięki.Były nimi strofy jego nowych wierszy, zebrane i wydane w tomiku zatytułowanym Krzyk Ptaków. Tomik ten wydano na początku tego roku i okazał się jego ostatnim literackim słowem. i przesłaniem.Stanisław Janke recenzując ten tomik wierszy, określił, że jego treścią Jan Piepka udowodnił, że narodził się „o nowym, twórczym spojrzeniu na życie poeta i człowiek patrzący inaczej niż poprzednio na otaczający go świat i na samego siebie”. Lecz z tego nowego, literackiego odrodzenia Jana Piepki pozostanie już tylko nam dziś jego pisane w poetyckich strofach słowa, bo z woli Pana, jak mam nadzieję, na niebieskich pastwiskach uprawia także tam swą poetycką sztukę... Nie mniej nas, którzy jesteśmy jeszcze na życia drodze, w swym jednym z ostatnich wierszy prosi i wyczula na to, że: Pamięć najczulej A potem Potem już nie ma Został jeszcze Wreszcie zjawi się ona Wierzę, że jego Przyjaciele i Czytelnicy obronią ślad jego zaistnienia i nie pozwolą by pozostał On bez bronie zagrzebany w ciszy niepamięci. |

![Zbigniew Talewski [Borowy Młyn]](/foto/autorzy/1.jpg)