Na dwusetną roczëznę oswobodzeniô Mniemców i krzescyjaństwa
od tureccziego jerzma w Roku Pańsczim 1683 napisôł
Jarosz Derdowski (5)
(zobacz cz.I, cz.II, cz.III i cz. IV)
Skorno na niebie jutro wzyńdze sluńce,
Zacznieme' z Turcziem zópasczie i tuńce!
Ale te, druhu, jest doch kawał franta,
Pudzesz do Widna dzys do komendanta
I rzekniesz jemu, co ni md sę lękać,
A skorno nasze flintę zaczną pękać,
Niech wSprowadzy za bróme piechotę
I na turecczie uderzy namniote.
- Ciebie ju Turę bez obóz przepuszczą.
To so poradzysz z tą pogańską tłuszczą!
Kulczyk sę trochę podrapół po głowie,
A tej królowi w te słowa odpowie:
- Ródbem jó spełnieł, królu, to orędze,
Ale jak też to z mym rycerstwem będze?
Chtóż to Kaszubów w bitwę poprowadzy?
Jesz jech beze mnie stare szczesce zdradzy,
Król go poceszel: Dóme sjbie radę.
Jó jech do włósnyj zacygnę brygadę,
W kaszubsczie męstwo gwes jak w tuza wierzę.
Bo to nólepszy na świece żołmnierze!
Cziej tak, to piidę, - Kulczyk rzecze żwawo.
A król: - Zrób swoje, a krzyknę ce brawo!
Tej sę pożegnół Kulczyk z swoją bracą,
Ceszy jech: - Niechdj nadzeji nie tracą,
Da Bóg, to jutro znowu sę obóczą,
Niech le pod królem biją sę ochoczo!
Obuł sę prędko w łachę muzulmańsczie
I ruszeł konno w drogę w jimnię Pańsczie.
Spićwoł godzynczie, koń biegł wjedno skocziem.
Przed obóz Turków nadjachół przed zmrocziem.