NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Wystawa „Sybir Pro Memento” - Sopot 2000, fot. autora

Wystawa „Sybir Pro Memento” - Sopot 2000, fot. autora


Jak wspomina Franciszek syn Leona Bińczyka z ulicy Długiej 31 z Borowego Młyna, jego ojciec, wraz z jego siostra Stefanią zostali zatrzymani przez Rosjan 4 marca 1945 r. w zabudowaniach Augusta Rudnika w Zagwiazdym. Rosjanom towarzyszył August T., stąd Rosjanie znali już nazwisko gospodarza, oraz przebywających u niego Bińczyków oraz Józefa Szwedy i jego córki Leokadii.
W międzyczasie Rosjanie dokonali aresztowań w sąsiednich gospodarstwach, zatrzymując Klemensa Rudnika i Leona Olika z „Dębowego”, a także Klemensa Olika /Klemusa/ mieszkającego na wybudowaniu pod Wierzchociną.
Tym aresztowaniom towarzyszył wyżej wspomniany konfident, który razem z uwięzionymi przebywał w areszcie, gdzie otrzymywał „lepsze i większe porcje jedzenia”, co utwierdziło aresztantów,że mają do czynienia z człowiekiem, który był na usługach Rosjan.
Wszystkich tych zatrzymanych umieszczono w areszcie w Borowym Młynie. Tu poddano ich skrupulatnym przesłuchaniom przy udziale drugiego konfidenta Pawła O, który stał za uchylonymi drzwiami. Pomimo tego został przez zatrzymanych, rozpoznany.
Rosjanie żądali od aresztantów przyznania się, że posiadają oni broń, i że chcieli zbrojnie wystąpić przeciwko Armii Czerwonej.
Stefce Bińczyk wmawiano, że będąc listonoszem była tym samym na usługach Hitlera. Jej przesłuchania były wyjątkowo „częstotliwe”, zabierano ją na nie, nie tylko podczas dnia, a także ” wieczorową porą”.
Po kilku dniach odsiadki w areszcie w Borowym Młynie, wywieziono aresztantów: Leona Bińczyka z córką Stefanią, oraz Alojzego Rekowskiego /urodzonego w 1898 r./ do zamku w Bytowie. Tam na dziedzińcu zamkowym, gdzie byli przetrzymywani, spotkali Jana Bińczyka, ich brata i stryja. Tam w Bytowie nastąpiło ostateczne rozdzielenie ojca i córki
Dalsze losy Stefanii Bińczyk, powszechnie zwanej Stefką były niezwykle tragiczne. Ta młoda, 19-letnia, śliczna dziewczyna, ciesząca się pełnią życia, przykuwała wzrok większości mężczyzn. Szczególnie atrakcyjnie wyglądała ona w mundurze pocztowym. To ta uroda była dla niej w tamtym czasie jej zgubą. Rosjanie osadzili ją w zamkowych lochach, gdzie była wielokrotnie gwałcona i bita, gdyż temu stawiała opór. Z Bytowa, zmaltretowaną fizycznie i psychicznie, wywieziono ją do obozu w Grudziądzu, gdzie nastąpił dalszy ciąg jej niewolniczej gehenny, zakończony śmiercią.
Tak się złożyło, że stryj Stefki - Jan Bińczyk był z nią w obozie w Grudziądzu, gdzie osadzeni byli w jednym baraku i na jednej sali, w której każdy miał do „ wypocznku” swój kąt i barłóg. Stefce odpocząć nie dano. Regularnie, co wieczór wzywano ją na „przesłuchania”, z których wracała nad ranem pobita i zakrwawiona. Ostatniego wieczoru, gdy ponownie zaskrzypiały schody jej stryj powiedział: „Stefka oni już znowu idą po Ciebie”. Przyszli, ale tym razem ostatni raz. Rano już na salę nie powróciła.
Wychodzący na drugi dzień na poranny apel więźniowie widzieli przez uchylone drzwi w rogu pokoju na słomie zwinięte, skatowane ciało młodej dziewczyny. Nie rozpoznali jej, bowiem jej ciało leżało bokiem, twarzą do okna, a zatrzymać nie było im wolno by rozpoznać zwłoki,
Stryj - Jan Bińczyk, wraz z kolegą, dobrowolnie zgłosili się do pochowania w tym dniu zmarłych. Miał nadzieję, że wśród nich rozpozna swą bratanicę. Enkawudzista jednak pominął ich, wybierając młodszych i z innej sali. Według ich relacji, opis jednej z dziewcząt zamordowanych tej nocy, a zwłaszcza jej ubiór pasował do ubrania Stefanii Bińczyk. Stąd można uznać, że została ona zamordowana właśnie w Grudziądzu i tam jest prawdopodobnie pochowana na terenie grudziądzkich koszar w zbiorowej mogile, którą wykopano w pobliżu koszarowych zabudowań gospodarczych... /-/

Niniejszy tekst jest fragmentem przygotowywanej do druku książki pt. „Czas zła”, autorstwa Benedykta Reszki.
Publikując go, wraz z artykułami: „LOSY PATRIOTÓW” z cyklu „Płonące pogranicze” - Władysława Stanisławskiego i ks. Władysława Szulista o historii Konarzyn oraz i inne publikacje z poprzednich numerów, takie np. jak „EKSHUMACJA”, pragniemy nimi, zwrócić uwagę na złożoność losów, mieszkańców tego, polsko-niemieckiego pogranicza w okresie II wojny światowej.
Oczywiście naszym zamiarem nie jest by licytować się kto, czy „okupanci”, czy „oswobodziciele” i czy „ zwolennicy „ jednych jak i drugich, byli dla nas, miejscowych Kaszubów-Polaków okrutniejsi. Rzecz w tym, by pamiętając o złożoności tamtych ludzkich losów i czasu, budować wokół nas: miłość, zgodę i pokój, a tym samym określony miarą dzisiejszych potrzeb - ekonomiczny i kulturowy rozwój naszych Goch, części przyszłej, bez granic, a także, jak mam nadzieje, bez historycznych uprzedzeń - Europejskiej Wspólnoty Państw i Ojcowizn
Nie mniej prawdy o podobnych faktach z naszej historii - bez względu na to jaką ona może być, nawet i wtedy gdy będzie, dla niektórych gorzką lub bolesną - nie będziemy przemilczać! Stąd artykuły i publikacje z tego cyklu, nadal będą zamieszczane na naszych łamach. /tz/


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Retkinia Sprawdź promocje. Pizzeria w Łodzi Pizzeria Retkinia opieka nad osobami starszymi Łódź