Las konarzyński przechodzący w pole. Fot. autor
Gochy lasem stoją
Okolice Konarzyny nie kojarzą się od razu z lasami. Rzeka Brda i znany w całej Europie szlak kajakowy, stanowią największą atrakcję przyrodniczo-krajoznawczą tych okolic.. Jednak należy pamiętać, że północną i wschodnią część gminy, zajmują sporej powierzchni lasy sosnowe.
Właśnie w owe lasy sosnowe od sierpnia do listopada podążają miłośnicy runa leśnego nie tylko z swej okolicy, ale także np. turyści z Łodzi, Warszawy czy Katowic.
Właściwie opis lasów konarzyńskich można ograniczyć do masowego zbioru pieprznika jadalnego, czyli „kurki”, a w mchach - borowika szlachetnego, czyli „grzyba”.
Całkiem sporym zagadnieniem byłby też zbiór borówki czernicy - czyli jagody, czy borówki brusznicy, czyli „borówki”.
Tylko po co w ten sposób opisywać te okoliczne bory, skoro każdy mieszkaniec Parszczenicy, Nierostowa czy Kiełpina jest prawdziwym „profesorem zbieractwa leśnego” i zna się na płodach runa leśnego najlepiej.... Druga rzecz, że swoich tajemnic nie zdradza i trudno byłoby przekazać ten temat, na strony naszej gazety.
Dla miłośników borów, ubogie sosną lasy, stanowią także ciekawy element przyrodniczy. To tu możemy obserwować, jak las powoli zdobywa nowe przestrzenie. Choć generalnie współczesne drzewostany zasadzone są ręką leśnika, to jednak są znaczne miejsca, gdzie przyroda działa bez ingerencji człowieka. Tak jak przed tysiącami lat słabe, lekkie gleby piaszczyste pokrywają się nalotem sosny i brzozy.
Tak zwana „szeroka linia”, ciągnąca się do Jeziora Nierostowskiego w kierunku północnym jest najlepszym przykładem do poznania całorocznych procesów, zachodzących w borach sosnowych. Naturalności lasu nie musimy oglądać w rezerwatach i parkach narodowych, wystarczy wyjść na grzyby i chwilę zastanowić się nad ogromem możliwości Matki Natury. To nawet widać w naszych ubogich sośnikach.
Między Popielewem a Żychcami, sosnowy las zmienia swoje oblicze. Drzewa tu są dorodne, proste. W dawnych czasach o takich sosnach mówiono „masztowe”. To wpływ lepszej gleby i najlepiej widać to po gospodarce rolnej tak różnej w poszczególnych częściach gminy. Bogatsza natura ujawnia się domieszkami dębu, wodrzewia i lipy.
W tutejszych lasach, niewątpliwą atrakcją jest stary dąb, nazywany przez niektórych „Bartkiem”, rosnący niedaleko Rowisty. O ile bory między Kiełpinem a Parszczenicą dopiero nabierają kształtu leśnego, o tyle niektóre fragmenty spod Żychc są ostatnimi świadkami wielkich puszcz, występujących kiedyś na Pomorzu, a wyciętych w ostatnich stuleciach dla poszerzenia gospodarki rolnej.
Las uczy, uczy pokory i przyrody, jest ukojeniem dla duszy, pozwala odpocząć od dzisiejszego „szybkiego” świata. Jest też miejscem pracy i dlatego właśnie istota puszczy jest tak nieograniczona. Las jest chyba jedynym miejscem, które łączy w sobie tak odległe życiowo aspekty jak gospodarka i duchowość, jak wiedza i zaduma.
Chodźmy do lasu, to najlepsze miejsce na świecie!