B. Reszka i „Porwana” Gertruda Jutrzenka-Trzebiatowska, Fot. autora
Przez prawie pół wieku systemu komunistycznego w Polsce przemilczano morderstwa, aresztowania i wywózki m.in. z terenu Goch przez Armię Czerwoną miejscowych Kaszubów do niewolniczej pracy w radzieckich łagrach. Mało kto dziś, a zwłaszcza z kaszubskiej młodzieży, wie, że tu u nas, na byłym polsko-niemieckim pograniczu, tj. na ziemi bytowskiej i na Gochach, Rosjanie dokonali licznych morderstw, aresztowań, aktów gwałtów i kradzieży i zniszczeń wszystkiego „czto germanskoje”.
Z tego to terenu niemalże każda rodzina doznała w tym okresie wielu upokorzeń i krzywd. To na bytowskim zamku Rosjanie założyli dla tych nieszczęśników obóz przejściowy, w którym przebywało do 3000 więźniów, trzymanych m.in. pod gołym niebem, na dziedzińcu zamkowym.
Stąd w kolumnach po 250-300 osób prowadzono ich do Chojnic, gdzie przetrzymywani byli w miejscowym więzieniu i na placu chojnickiego rynku pod marcowym, mroźnym niebem. Tu dokonywano „selekcji”. Cześć więźniów kierowano do obozu etapowego w Grudziądzu a pozostałych do Działdowa. Najczęściej szli oni pieszo przez prawie dwa tygodnie. Temu marszowi towarzyszył głód, choroby i poniewierka ze strony strażników. Starszych i podupadłych na zdrowiu wywożono bydlęcymi wagonami do wspomnianych obozów. Z nich już koleją szeroko torową na Ural do łagrów, przeważnie w Czelabińsku, Kopiejsku, Białorecku, Ufie, Workucie, Rozie i w wielu innych miejscowościach rozsianych po całej Rosji.
Czy można zapomnieć o tej marcowej 1945 roku tragedii! Czy można nie uszanować ludzi, którzy ponieśli męczeńską śmierć, o tych co przeżyli piekło sowieckiej kaźni i przedwcześnie musieli umrzeć?
Ten ich ból był cały czas w mym sercu, a także żywa była w nim pamięć o tym dramacie. Stąd od dawna zamierzałem dokonać całościowego opracowania wspomnień żyjących jeszcze niektórych świadków tych zdarzeń i zebrania odnośnych dokumentów. Słowem by wydać publikacje, która całościowo przedstawiłaby tamten czas Dobrze, że od kilku lat istnieje możliwość przedstawienia tej prawdy, i że w naszej borowiackiej parafii o tamtych zdarzeniach, pamięta i przeżywa je nadal ciągle wielu ludzi, którzy chętnie przekazują mi o nich swą wiedzę.
Z naszej niewielkiej parafii, liczącej około 1000 wiernych ,aresztowano w tamtym czasie 65 osób, z czego 36 przebywało w łagrach rosyjskich. Z tej liczby śmierć poniosło 13 osób w tym 1 kobieta. Spośród pozostałych aresztantów tj. 32 , część została zwolniona, a 14 osób szczęśliwie zbiegło.
W pierwszych dniach marca, zaraz po wkroczeniu /2.03.1945/ do Borowego Młyna Rosjan, zamordowano na terenie parafii 7 osób w tym 6 kobiet, a łącznie zginęło tu 20 mieszkańców.
We wrześniu 1982 roku Komitet Obywatelski Budowy Pomnika Walki i Męczeństwa Gochów w Lipnicy wydał broszurę poświęconą poległym i pomordowanym w czasie II wojny światowej. Zestawienie obejmuje 17 parafian z Borowego Młyna, którzy zginęli w obozach niemieckich, na frontach, lub ponieśli śmierć na miejscu. Porównując tą ilość ofiar z ofiarami represji rosyjskich, to te ostatnie przyniosły więcej zabitych niż przyniósł okres II wojny światowej. Nie można dodatkowo nie pamiętać i o tych, którzy zmarli po powrocie z zesłania. Jest to porównywalna liczba do pomordowanych przez Rosjan.
Czelabińsk, Białoreck i Kopiejsk to miejsca kaźni ludności pomorskiej, a szczególnie Kaszubów. Są to miejsca zbroczone krwią i potem naszych ojców, którzy doznali tam tyle zła. Nazwy te muszą mieć swe miejsce w sercu każdego kaszubskiego dziecka, jak i dorosłego. Naszym obowiązkiem jest zachowanie pamięci o ludziach, którzy ponieśli tam męczeńską śmierć i o tych co przeżyli piekło tych sowieckich gułagów!
Tym ludziom należy się także pamięć utrwalona w okolicznościowej tablicy pamiątkowej lub w postaci pomnika, który winien stanąć przy parafialnym kościele lub przy drodze pomiędzy Upiłką a Borowym Młynem. Mam nadzieje, że 60-ta rocznica wywózki, która przypada w 2005 roku, stanie się odpowiednią okazją do wzniesienia takiego symbolu.
Aktualnie ukończyłem pisanie i złożyłem do druku książkę, której treścią są zdarzenia tamtych dni, w niej publikuje pełne listy z nazwiskami pomordowanych, aresztowanych i tych co przeżyli te rosyjskie represje.
Z uwagi na to, że koszty wydania tej książki przekraczają moje możliwości finansowe, zwracam się o pomoc w tym zakresie, szczególnie do zakładów pracy położonych na Gochach i na Bytowszczyźnie.
Wpłaty na ten cel można dokonać na Oficynę Czec: Renaty i Wojciecha Kiedrowskich z Gdańska, zajmującą się wydawaniem książek o tematyce kaszubskiej. To Państwo Kiedrowscy opracowali i wydali m.in. powszechnie znaną na Kaszubach, a zwłaszcza na Gochach, książkę „Porwana”, autorstwa Edmunda Szczesiaka, o losach sowieckiej branki pochodzącej z Borowego Młyna.
Wpłaty proszę kierować na konto:
Bank PKO SA.V Oddział Gdańsk
1080 1053-22800-2302-111-0
Za okazaną pomoc serdecznie dziękuję!