Autor przemawia w kościele Św. Jacka.
W kościele św. Jacka w Słupsku obok znanych powszechnie przedstawicieli rodu książąt pomorskich Gryfitów: Anny von Croy, jej syna Ernesta Bogusława von Croy i księżniczki Katarzyny Urszuli, wychowanicy księżnej Erdmuty, spoczywają snem wiecznym dwie księżne mniej znane: Maria Mazowiecka, żona księcia Bogusława IX i jej córka Zofia, żona Eryka II i matka Bogusława X. Przypomnijmy dziś postać księżnej Zofii, osoby wyjątkowo ciekawej, niezależnej, obdarzonej inteligencją i umiejętnościami dyplomatycznymi.
Księżna Zofia była córką Bogusława IX i Marii, księżnej mazowieckiej. Urodziła się w roku 1435. Matka Zofii pochodziła z Polski. Była córką księcia mazowieckiego Ziemowita IV i Aleksandry (Aldony), siostry Władysława Jagiełły. Pod koniec swego życia, już jako wdowa, Maria mieszkała w Słupsku. Z małżeństwa z Bogusławem IX miała dwie córki – Zofię i Aleksandrę. Zmarła 18 lutego 1454 roku i została pochowana w kościele dominikanów w Słupsku przez swą córkę Zofię, która ufundowała matce cynowy sarkofag. Maria została pochowano pod ścianą północną świątyni, w pobliżu ambony.
Bogusław IX w czasie swego panowania na Pomorzu poszedł w ślady swego dziadka Bogusława V oraz ojca Bogusława VIII i dla zabezpieczenia się przed zakusami państwa krzyżackiego, związał się układami sojuszniczymi z królem Polski Władysławem Jagiełłą. To król Polski wyszukał mu żonę w osobie siostrzenicy Marii, córki Ziemowita IV mazowieckiego. Ślub młodej pary odbył się z wielkim przepychem w początkach maja 1433 roku w Poznaniu z udziałem samego króla Władysława Jagiełły.
Bogusław IX zmarł w dniu 7 grudnia 1446 roku. Kronikarz pomorski Kantzow w swej „Pomeranii” tak pisze na str. 540 na ten temat; – „Marchijczycy i wołogoszczanie wiele najazdów sobie czynili nawzajem oraz szkód z powodu Pozdawilku, lecz niebawem rozejm zawarto. W czasie tego rozejmu zmarł jednak książę Bogusław (IX) pomorski i pogrzebano go w Kamieniu w roku 1448, dziedziców zaś nie zostawił, tylko córkę jedną imieniem Zofia, którą król Eryk jako najbliższy krewny oraz dziedzic kraju zabrał do siebie. Dostał więc teraz król Eryk całe Pomorze Tylne, w tej części, która do pomorskiego należy władztwa, od Słupska aż po Stargard nad Iną – tak że godne miał dochody oraz utrzymanie.”
Wdowa po Bogusławie IX - Maria na stałe przeniosła się do Słupska. Zmarły władca był przedostatnim z dynastii słupskiej, panującej na wschód od Odry; najbliższym jego spadkobiorcą, obok córki Zofii, był Eryk I, król Danii i Szwecji, pozbawiony w tym czasie tronu, który przebywał na Gotlandii i zajmował się tam piractwem. Łupił statki płynące z Europy Zachodniej do Gdańska i Sztokholmu. Jego sytuacja na tej wyspie była jednak coraz bardziej dramatyczna. Zaatakowali go Szwedzi. Eryk bronił się w twierdzy Wisby i robił sporadyczne wypady pirackie na morzu. Pisał rozpaczliwe listy do książąt wołogoskich, jak również do księżnej wdowy, Marii mazowieckiej, do Słupska. Ponieważ pomoc nie nadchodziła, ostatecznie Eryk opuścił Gotlandię w maju 1449 roku. Odpłynął ze swoimi skarbami zebranymi z piractwa najpierw na Bornholm, a następnie udał się do Darłowa. Wracał na swoją ojcowiznę jako siedemdziesięcioletni starzec. Został przyjęty życzliwie przez Marię mazowiecką, wyzbył się wielkomocarstwowych ambicji i pragnął tylko żyć w pokoju w zgodzie z poddanymi. Dziedziczką księstwa słupskiego Eryk I uczynił ulubioną przez siebie księżniczkę Zofię, mieszkającą razem z nim w Darłowie.
W roku 1451 Eryk I doprowadził do zawarcia małżeństwa między córką Bogusława IX Zofią, a synem księcia wołogoskiego Warcisława IX, Erykiem II, który przez całe lata przebywał u niego na zamku w Darłowie. W chwili ślubu Zofia miała 16 lat, a jej małżonek Eryk 27. Kronikarz pomorski Tomasz Kantzow w swej „Pomeranii” pisał na str.543: – „Książę Warcisław (IX) Starszy wołogoski zmiarkował tymczasem, iż król Eryk rodu żadnego nie ma na Pomorzu, krom jednej jedynej panny o imieniu Zofia, córki świętej pamięci Bogusława (IX). Zamyślił tedy – jako że on i książę Otto (III) szczeciński najbliższymi byli krewnymi i dziedzicami ziemi pomorskiej po śmierci króla – iżby siebie oraz swoje dzieci zbliżyć do Pomorzan, toteż ułożył się z królem i dał tęże pannę synowi swojemu Erykowi za żonę, ażeby nie rozdzielać ziemi i pieniędzy, albowiem panna owa dziedziczką była gotowizny króla, a książę Warcisław oraz jego dzieci po śmierci króla dziedziczyli ziemię.”
Po ślubie małżonkowie żyli zgodnie. Zofia razem z mężem przebywała na zamku na wyspie Wolin, gdzie Eryk II urządził sobie swoją książęcą siedzibę.
Współpraca dwóch Eryków nie układała się jednak najlepiej, młody książę nieraz postępował wbrew woli starszego, toteż, kiedy w 1454 Eryk I zakończył życie, przekazał przed śmiercią cały swój skarb w ręce księżnej Zofii, żony Eryka II, a młodszemu imiennikowi pozostawił władzę nad terytorium księstwa pomorskiego na wschód od rzeki Odry.
Zarówno Zofia jak i Eryk odznaczali się wybitną urodą. Eryk był wysoki, o pięknych rysach twarzy, miał wspaniałe jasne włosy, które w długich kędziorach opadały mu na ramiona. Zofia była wysoką blondynką o pięknych rysach i dumnej twarzy. Doczekali się sporego zastępu dzieci. Mieli czterech synów; Bogusława, Warcisława, Kazimierza i Barnima. Córek mieli aż sześć; Katarzynę, Zofię, Małgorzatę, Elżbietę i Marię. Imię szóstej córki nie zachowało się. Z chłopców tylko Bogusław doczekał się wieku męskiego. Pozostali zmarli przedwcześnie na zarazę.
Mimo tak licznego potomstwa pożycie małżeńskie Zofii i Eryka zaczęło się psuć. Według kronikarza Kancowa przyczyną była znaczna różnica wieku i trudny charakter obu małżonków. Na te nieporozumienia złożył się też zmienny charakter Eryka II, który raz popierał stronę polską w wojnie trzynastoletniej, by za chwile przejść na stronę Krzyżaków, co potępiała jego małżonka. Zofia od dzieciństwa miała wielkie aspiracje. Jej ojciec zamierzał przejąć trzy korony skandynawskie po stryju, królu Eryku I, który mu to obiecał. Król Eryk I, będąc już w Darłowie, swatał Zofię z polskim królewiczem Kazimierzem Jagiellończykiem. Do ślubu nie doszło ze względu na bliskie pokrewieństwo z Jagiellonami. Zofia i Kazimierz mieli wspólną babkę, siostrę Władysława Jagiełły, Aldonę – Aleksandrę. Zofia pięknie mówiła po polsku, bo tej mowy nauczyła jej matka. W małżeństwie z Erykiem II przeważała nad nim niezależnością finansową, ze względu na posiadane skarby po Eryku I.
Na te sławne skarby zmarłego władcę składały się przede wszystkim kosztowności, które zdołał przywieźć z Gotlandii. Wśród bogatych przedmiotów wyróżniał się zwłaszcza posąg Chrystusa wielkości 15 letniego chłopca, wykonany ze szczerego arabskiego złota, figurki ze srebra dwunastu apostołów, kosztowny róg, złoty medal o wartości 10 000 guldenów oraz złota gęś, która kiedyś zdobiła wieżę na zamku w Vordingborgu. Poza tym wśród skarbów skandynawskiego władcy znajdowało się wiele naczyń i zastaw stołowych ze złota i srebra, a także klejnoty. Z tych skarbów złotą monstrancję darował król do kaplicy zamkowej w Darłowie.
Początki panowania Eryka II były ciężkie. Książę lawirował między wrogimi mu sąsiadami. Obawiał się Meklemburgii i Brandenburgii, ale także z drugiej strony państwa krzyżackiego. W końcu 1454 roku Eryk zdecydowanie opowiedział się po stronie Związku Pruskiego w wojnie trzynastoletniej, polsko – krzyżackiej. W dniu 3 stycznia 1455 roku gdańszczanie formalnie przekazali mu - na polecanie króla polskiego – dożywotnio „do wiernych rąk” jako lenno ziemię lęborską i bytowską. Książę Eryk prowadził jednak w dalszym ciągu zakulisowe rozmowy z zakonem krzyżackim. Kazimierz Jagiellończyk nie dowierzając Erykowi polecił obsadzić Lębork dwustu zbrojnymi z Gdańska. Ten postępek króla polskiego tak zirytował Eryka, że bez wielkiego namysłu przeszedł na stronę Krzyżaków, spodziewając się przy ich pomocy utwierdzić swe prawo do Lęborka i Bytowa. Wysłał swój zbrojny oddział do Lęborka i zażądał poddania miasta. Po przejęciu Lęborka z rąk załogi czeskiej, oddał go następnie w ręce Krzyżaków, mimo błagalnych próśb mieszkańców, by ich nie odrywał od państwa polskiego. Obsadzenie Lęborka załogą krzyżacką wzbudziło wielki gniew Kazimierza Jagiellończyka. W rok później przyszedł dzień zemsty ze strony Jagiellona, którego wielki zastęp rycerzy z udziałem Tatarów najechał ziemie Eryka II. Zdobyto Szczecinek, a nadgraniczne wsie zniszczono ogniem i mieczem. Nie powiodła się próba zaskoczenia Polaków powracających z łupami. Oddział pomorski został rozbity i wielu z nich dostało się do polskiej niewoli.
W tej tragicznej chwili Eryk nie miał innego wyjścia, jak tylko udać się do swojej pięknej i dumnej małżonki Zofii i z pokorą prosić o wstawiennictwo u króla polskiego. Ale namówić Zofię do pośrednictwa z królem polskim nie było dla Eryka łatwo, bo w tym okresie jego małżeństwo z nią przeżywało okres poważnego kryzys. Zofia dała się jednak ubłagać i udała się w dniu 22 września 1461 roku do obozu króla polskiego pod Chojnicami. Dzięki swej dyplomacji i urokowi osobistemu zdołała wyjednać dla swego męża królewskie przebaczenie. Piękna księżna wyznała królowi, że „mąż jej Eryk, książę szczeciński, ciężką bardzo wiarołomstwa winą przeciw królowi i królestwu zgrzeszył, że ona sama brzydząc się takim odstępstwem, od dawna z mężem nie dzieliła łoża, owszem przyprowadziwszy synów przed oblicze ojca, błagała go, aby ich pozabijał, iżby kiedyś nie byli u ludzi przedmiotem urągowiska”. Prosiła też, „aby król z wielkiej łaski i dobroci swojej nie tak książęciu Erykowi jako jej samej i synom z jej krwi zrodzonym raczył być miłosierny, przebaczył mu wiarołomstwo i odpuścił winę”. Zofia tak potrafiła przypodobać się królowi, tak pięknie umiała prawić komplementy, że Jagiellończyk – oczarowany urodą i wdziękiem pomorskiej księżnej – dał się przebłagać i wybaczył wiarołomstwo jej mężowi. Kazimierz Jagiellończyk miał podobno wówczas żałować, że się nie ożenił z księżniczką Zofią, która oprócz piękności i mądrości, posiadała bogate skarby swego stryja, króla Danii, a wraz z ręką, której król odziedziczyłby część Pomorza.
Łaska króla wyjednana dla Eryka przez Zofię nie zbliżyła jednak do siebie małżonków. Zofia, niegdyś bogato obdarowana przez króla Eryka I, miała finansową przewagę nad swym mężem i dawała mu to odczuć.
Podobnego posłowania doczekała się Zofia w roku 1467. Doszło w tym czasie do wojny między elektorem brandemburskim a księciem Erykiem II. Eryk zabiegał o pośrednictwo w sprawie zażegnania konfliktu u króla polskiego. Oczywiście najlepszym posłannikiem do króla była jego małżonka Zofia. W dniu 19 sierpnia 1467 r. widzimy ją w Gdańsku. Ponownie powołując się na pokrewieństwo z królem, Zofia prosiła o pomoc dla swego męża. Odpowiedź Kazimierza Jagiellończyka była tym razem mało obiecująca, ale Polacy przyrzekli wysłać poselstwo do elektora i pośredniczyć w rozwiązaniu konfliktu. I dotrzymali słowa. Przy pomocy posłów polskich, z którymi elektor musiał się liczyć, przedłużono rozejm.
Stosunki między Zofią i jej małżonkiem Erykiem II psuły się z roku na rok, aż wreszcie doszło do separacji. Kantzow wspomina, że rozdźwięki spowodowane były odmową Zofii wydania mężowi na cele wojenne bogatego skarbu po królu Eryku I. Doszło do tego, że Zofia zabrawszy dzieci, z wyjątkiem Warcisława, przeniosła się do Darłowa i tam z dala od męża rządziła prawie udzielnie przy pomocy swego marszałka dworu, von Massowa.
W czasie wojny z Brandenburgią o księstwo szczecińskie Zofia dała na przechowanie część swych cennych klejnotów zakonowi kaznodziejskiemu dominikanów w Słupsku, aby na wypadek jej śmierci, czy też męża, zakonnicy odprawili w ich intencji msze. Piękna Zofia w czasie toczącej się wojny z Brandenburgią kilkakroć wyprawiała się do króla Kazimierza Jagiellończyka, do Gdańska i Oliwy. Bywała także w Wołogoszczy (1472). Fakty wynikające z korespondencji między małżonkami każą odrzucić wersję, według której w ostatnich latach księcia nie było między Erykiem a Zofią żadnych kontaktów i że panowała między nimi nienawiść, która przeniosła się na dzieci. Teza ta jest wytworem fantazji i tradycji ludowej, która wszystko zło przypisywała księżnej. Posądzano ją o otrucie synów z wyjątkiem Bogusława, którego w porę ostrzeżono przed zjedzeniem zatrutego chleba. Faktycznie zaś trzej synowie padli ofiarą zarazy panującej na Pomorzu. Rzekomo nie zajmowała się młodym Bogusławem, którego przygarnął chłop z Łącka – Hans Lange ( Jan Długi).
W całej tej legendzie winną doli Bogusława miała być jego matka. Nawet śmierć księcia Eryka, który padł przecież ofiarą zarazy, w opowiadaniach ludowych przekazana jest fałszywie. Twierdzono, że książę marniał z dnia na dzień z powodów kłopotów spowodowanych m.in. nieszczęśliwym pożyciem z żoną, aż wreszcie zakończył burzliwy i pełen niepowodzeń żywot. Tego samego lata poszedł w jego ślady syn Kazimierz, który zmarł na zamku w Darłowie. Zofia była mądrą kobietą i zabiegała o zabezpieczenie przyszłości dla swego syna, Bogusława, dlatego nigdy całkowicie nie zrywała kontaktów z mężem. Dbała o dobro ziem pomorskich i z tej racji starała się wyjednać u króla polskiego poparcie dla Eryka. Bogusław zaś w dwa lata po śmierci ojca został przedstawiony przez matkę Zofię królowi polskiemu Kazimierzowi Jagiellończykowi, który wówczas jeszcze nie sądził chyba, że ów młodzieniec zostanie jego zięciem. Król Polski łaskawie obdarował Bogusława cennymi darami i w Malborku pasował go na rycerza.
W dniu 5 sierpnia 1474 roku zmarł książę Eryk II i władzę po nim objął Bogusław X.
W roku 1474 odbył się w Stargardzie zjazd stanów pomorskich. Widzimy na nim Zofię u boku swego syna Bogusława X. Na owym zjeździe Zofia zrzekła się swych praw do Pomorza na rzecz najstarszego syna i uzgodniła z nim sprawę poważnych dochodów, które od roku 1464 należały wyłącznie do niej. Bogusław i Zofia przyjmują razem hołd od kilku miast.
W roku 1475 powrócił Bogusław w maju do Darłowa po to by uzgodnić z matką Zofią swoją politykę wobec Brandemburgii. Syn wysoce sobie cenił zdanie matki. Zofia zawsze działała na rzecz zbliżenia polsko – pomorskiego. Propolska polityka księżnej i jej syna znajdowała uznanie wśród szlachty pomorskiej, wówczas jeszcze częściowo słowiańskiej. Ale Marchia Brandemburska uzyskała poparcie cesarza Fryderyka III. Do niego więc skierowała swoją prośbę księżna Zofia, która w liście z dnia 10 czerwca 1475 roku błagała cesarza, aby po zgonie jej męża chronił ją i jej syna. List, zdaje się niewiele pomógł, jednakże powstrzymał przygotowania do wojny ze strony Hohenzollernów.
Od 1475 roku miasto Słupsk wraz z zamkiem, młynem i Starym Miastem należało do księżnej Zofii i jakkolwiek w 1483 roku zostało jej przez syna odebrane, to od 1485 było stałym miejscem jej zamieszkania. Uposażenie księżnej stanowiły, na mocy zawartego wówczas porozumienia z synem, m.in. dochody ze słupskich młynów, prawo do gościny (tzw. stan) w miejscowym probostwie oraz lenno kościelne na Starym Mieście i we wsi Zagórzyca.
Przebywając w Słupsku księżna Zofia mieszkała prawdopodobnie w starym drewnianym dworze, znajdującym się w książęcej domenie w południowej części miasta.
W latach osiemdziesiątych piętnastego wieku stosunki między Bogusławem X a jego matką z różnych powodów nie układały się najlepiej. Księżna bez wiedzy syna wydzierżawiała majątki książęce i ciągnęła z nich zyski, zwlekając z przekazaniem do dyspozycji syna skarbu po królu Eryku I i zamku darłowskiego wraz z jego posiadłościami. Wszystko to drażniło Bogusława, który miał tak samo trudny charakter jak Zofia. Do porozumienia z matką doszło w roku 1483. Dokumenty mówią, że księżna zrzekła się na rzecz syna wszelkich pretensji do ziem pomorskich w zamian, za co otrzymała dożywocie w wysokości 1000 guldenów rocznej pensji, zamek i miasto Uznam oraz nowo wybudowany dom w Wolinie. O sprawie skarbu po Eryku dokumenty nic nie wspominają. W ręce Bogusława przeszedł zamek darłowski wraz z jego dochodami. W kilka miesięcy po układzie, nie wiadomo z czyjej winy doszło do nowych nieporozumień. Księżna szukała pomocy w sporze z synem poza granicami księstwa. W tej sprawie przebywała w sierpniu 1483 r. w Malborku, a potem w Gdańsku, gdzie zabiegała o interwencję u króla Kazimierza Jagiellończyka, na życzliwości którego zależało Bogusławowi szczególnie. Prośby nie pozostały bez skutku, skoro król własne sumy (1000 złotych polskich), należne mu od gdańszczan polecił przesłać księżnej Zofii. Księżna pozostała w Gdańsku, gdzie po zastawieniu kosztowności wynajęła z pomocą króla Kazimierza obszerne mieszkanie. W mieście nad Motławą przebywała Zofia kilka lat, ciesząc się życzliwością burmistrza Jerzego Bocka. Król polski żywo interesował się sprawami księżnej Zofii i wysyłał swego posła, proboszcza włocławskiego Mikołaja Kotzeke, by pogodził matkę z synem. Gdańszczanie zaś na polecenie królewskie skierowali do dyspozycji księżnej dwóch rajców, którzy mieli czuwać nad jej interesami. Bogusław żądał powrotu matki na Pomorze oraz wydania mu klejnotów po ojcu. Na skargi matki, że żyje w biedzie, książę zawsze odpowiadał, że zaopatrzy ją we wszystko, jeśli powróci do kraju. Układy między matką a synem trwały dość długo, aż wreszcie doszło do porozumienia podpisanego w Słupsku w dniu 29 czerwca 1485 roku. Na mocy tego porozumienia Zofia nie tylko otrzymała dawniej już przyrzeczone, a prawdopodobnie nie wypłacane 1000 guldenów rocznej pensji, ale nadto wolne połowy na jeziorach Łebsko, Gardno i Dołgie oraz 500 grzywien z wójtostwa lęborskiego. Ostatecznie spór zakończył się sukcesem Zofii.
Księżna Zofia zmarła w dniu 24 sierpnia 1497 roku w Słupsku. Na wieść o jej śmierci przybyła do Słupska jej synowa, księżna Anna Jagiellonka. Zajęła się przygotowaniem pogrzebu, który miał miejsce w dniu 28 sierpnia. Pochowano księżną Zofię w miejscowym kościele dominikanów (obecnie św. Jacka). Nie było czasu na przygotowanie sarkofagu, można dlatego domniemywać, że księżną pochowano w zwykłej drewnianej trumnie. Gdzie znajduje się jej grób nie wiadomo. Być może, że jest pochowana w pobliżu dawnego grobu swej matki Marii. Po uroczystościach pogrzebowych księżna Anna zarządziła dokonanie inwentaryzacji rzeczy i kosztowności po zmarłej teściowej. Odebrała też resztki skarbu zdeponowane w klasztorze dominikanów. Przez umyślnego posłańca Szymona Bruna kosztowności ks. Zofii wysłała do Wenecji, gdzie miał zakończyć swą podróż do Ziemi Świętej ks. Bogusław X. Złożyła też godny datek dominikanom, aby co roku w rocznicę śmierci księżnej Zofii odprawiali mszę żałobną za jej duszę.
Wiadomość o śmierci matki jej syn Bogusław X otrzymał w 18 listopada 1497 roku w chwili, kiedy jego statek, wiozący go z Ziemi Świętej dotarł do Wenecji. Dysponując kosztownościami matki, książę zamówił na dzień 22 listopada uroczystą mszę za duszę zmarłej w kościele św. Marka. Brało w niej udział z polecenia doży weneckiego ośmiu przedstawicieli Siniorii i cała drużyna księcia Bogusława X. Po mszy książę wydał ucztę dla uczestników mszy.
Otrzymane wsparcie finansowe po zmarłej matce pozwoliło mu kontynuować dalszą podróż do Rzymu, do papieża Aleksandra VI i na dwór cesarza Maksymiliana.
Tak odeszła księżna, której kości spoczywają w słupskiej świątyni. Była kobietą mądrą, niezależną, miała talenty dyplomatyczne, czuła się związaną z Polską, dlatego sprzyjała zbliżeniu polsko – pomorskiemu. Cześć jej pamięci.
Bibliografia
1. Boras Zygmunt, Książęta Pomorza Zachodniego, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1996.
2. Machura Halina, Machura Zdzisław, Madeła Zofia, Księżne wdowy, mieszkanki słupskich zamków. Słupsk 2002.
3. Machura Zdzisław, Dzieje kościoła zamkowego w Słupsku, Słupsk 2006.
4. Kantzow Thomas, Pomerania, kronika pomorska z XVI wieku, Szczecin 2005.
5. Rymar Edward, Wielka podróż wielkiego księcia, Książnica Pomorska, Szczecin 2004.