NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Ania Domska z akompaniamentem taty śpiewa piosenkę

Ania Domska z akompaniamentem taty śpiewa piosenkę "Czemu lecysz?".


Solowa gwiazda festiwalu Alicja Wejer.

Solowa gwiazda festiwalu Alicja Wejer.


Zespół

Zespół "Kaszubski Dwór" z Kartuz.


Szkoła Podstawowa w Luzinie w sobotę 9 maja 2009 r. po raz siódmy już przeprowadziła powiatowe eliminacje Pomorskiego Festiwalu Piosenki Kaszubskiej „Kaszëbsczé Spiéwë”. W piękny poranek prawie trzydzieścioro uczestników prezentowało się z jak najlepszej strony. Ich głosy, ruchy i imydż oceniali panowie Piotr Jędrzejczak, Mieczysław Bistroń i Tomasz Fopke, który był też konferansjerem przesłuchań.

Dla tak licznego grona młodych artystów przygotowano niemal 10 kategorii, przez co większość zajęła miejsce medalowe, a np. zespół w kategorii szkół ponadpodstawowych był dosłownie bezkonkurencyjny. Ale już np. wśród uczniów najstarszych klas szkół podstawowych rozgorzała ostra walka, bo startowało ich sześcioro. Wśród nich jedyny solista męski - Piotr Domski z Łęczyc, laureat III miejsca i gromkich braw. Jak zauważył pan Tomasz Fopke, „facetów ciężko namówić na śpiewanie”, a szkoda, bo są wśród nich talenty.
Pierwsze miejsca w kolejnych kategoriach wiekowych zajęły więc damy: Anna Domska z Łęczyc, Joanna Skrzypkowska z Luzina, Monika Szulc z Lini i Angelika Wandtke z Luzina, śpiewająca m.in. piosenkę o starym Gdańsku. Wśród zespołów najwyżej oceniono i nagrodzono kolejno: Gminne Przedszkole Publiczne z Luzina, Samorządową Szkołę Podstawową z Gościcina oraz Szkołę Podstawową z Wyszecina, która po wyrównanym pojedynku pokonała Samorządową Szkołę Podstawową z Góry. Pierwsi śpiewali m.in. „Na sztrądze”, a drudzy pieśń Jana Trepczyka „Mòje Wejrowò”, co warto podkreślić w roku 20-ej rocznicy śmierci tego twórcy. W kategorii gimnazjalnej oba startujące zespoły, Bolszewo i Luzino, oceniono jednakowo wysoko dając im po „jedynce”. Zaś wśród licealistów - jak wspomniano wyżej - całe podium zajął Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Wejherowie.
Inne wykonywane i nagrodzone piosenki to m.in. „Kaszëbë wòłają nas”, „Mòje stronë” czy „Swòjskô nóta”, czyli utwory co najmniej melancholijne jeśli nie wręcz „nostalgiczne” - jak je nazwał mgr Mieczysław Bistroń, członek jury. Wyjątkami były „Lëgòtka na szkòłã” czy „A jô so spiéwiã pò kaszëbskù” T. Fopkego. Kilka wesołych piosenek zostało tylko wyróżnionych, np. „Jastrowy zajc”, lub wręcz niezauważonych, jak „Wiwat” śpiewany przez SP nr 8 z Wejherowa. Nie można przejść nad tym tak całkiem do porządku dziennego.
T. Fopke zauważył, że grupy muzyczne brzmią coraz lepiej, rezygnują z klawiszy zastępując ich żywymi muzykami, a w repertuarze sięgają do twórczości młodych poetów i kompozytorów. Być może pojawią się niebawem również młodzi zdolni artyści - wykonawcy własnych piosenek.
Główny organizator i gospodarz „Śpiewów”, czyli dyrektor SP im. L. Bądkowskiego w Luzinie p. Dariusz Rompca, był w ten dzień bardzo zadowolony z imprezy, która dowodzi, że język kaszubski żyje: „Kaszubszczyzna nie jest nudna - ciągle znajduje ludzi, którzy chcą się nią zajmować.” Nic dodać, nic odjąć.
Natomiast etap wojewódzki VII Pomorskiego Festiwalu Piosenki Kaszubskiej „Kaszëbsczé Spiéwë”, który w niedzielę 24 maja 2009 r. zakończył się w Luzinie, pozostawił niedosyt wrażeń. Kopiował on praktycznie sam siebie i znalazł się na przysłowiowym zakręcie.
W porównaniu z eliminacjami powiatowymi, przeprowadzonymi dwa tygodnie wcześniej, ta kaszubska niedziela wypadła nieco lepiej pod względem artystycznym i frekwencyjnym, bo zjechali wykonawcy z kilku powiatów, głównie kartuskiego i bytowskiego, zjawiło się też troszeczkę publiczności i mediów. Zorganizowano regionalną konsumpcję i uroczysty wystrój pomieszczeń Szkoły Podstawowej im. Lecha Bądkowskiego, która gościła zarówno vipów, jak i szarych (choć niekiedy dość barwnie ubranych) obywateli Wielkiego Pomorza.
Jednakowoż ze sceny zabrzmiały niemal te same nuty i obejrzeliśmy prawie „powtórkę z rozrywki”. Mogło się wydawać, że uczestników poprzednich eliminacji, którzy odpadli, zastąpili jacyś nowi, choć niektóre twarze i osoby faktycznie były w Luzinie pierwszy raz. Oprócz koniecznej „podwyżki” poziomu jednak potrzeba tej pożytecznej imprezie pewnego liftingu i szerszej promocji. Niezależni obserwatorzy mieli też zastrzeżenia do pewnych detali scenariusza przesłuchań i wręczania nagród.
Obecność szerokiej reprezentacji gospodarzy odbiła się na wynikach. Najlepszymi solistkami w kolejnych kategoriach wiekowych były: Anna Domska z Łęczyc i Zuzanna Banasik z Dzierżążna oraz Joanna Skrzypkowska, Alicja Wejer i Angelika Wandtke z Luzina, czyli najczęściej te same damy weteranki. W zespołach doceniono kolejno: Szkołę Podstawową z Luzina, Samorządową Szkołę Podstawową z Gościcina, Szkołę Podstawową z Wyszecina i Gimnazjum Publiczne z Luzina również. Zaś wśród licealistów zajaśniał wyjątek - ośmioosobowy zespół Centrum Kultury „Kaszubski Dwór” z Kartuz. Zaprezentował on jedną z żywszych piosenek przeglądu pt. „Òkrąc sã wkół”, uroczo też wyglądał na scenie w strojach, które były i tradycyjne, i nowoczesne. Przygotowała go Agnieszka Łabuda.
Ten sam zespół otrzymał też „Grand Prix” Festiwalu w kategorii większych oddziałów wokalno-instrumentalnych, a takąż nagrodę dla solistów zgarnęła Alicja Wejer z Luzina. Rada Chórów Kaszubskich nagrodziła też grupę z luzińskiego gimnazjum za najlepszą kaszubszczyznę imprezy. Dziewczyny, przygotowane przez Zofię Meyer, śpiewały utwory „Swòjskô nóta” i „Wieczorny zwòn”.
Do wieczora było jeszcze daleko gdy przystąpiono do wręczania nagród i dyplomów. Spore naręcza książek wywieźli uczestnicy z Luzina - praktycznie nikogo nie pozostawiono bez przydziału. Trzaskały migawki aparatów fotograficznych, całe spotkanie zarejestrowano też na profesjonalnym sprzęcie nagrywającym. Może niejedna kariera zacznie się właśnie tu.
Na razie jednak jest jakby nijako, czyli ani dobrze, ani źle. Członkini jury - tym razem w przewadze kobiecego - Dorota Muża-Szlas podsumowała przegląd na tle szerszym: „To trudny kawałek chleba. Od lat mamy te same zastrzeżenia. Zredukowano muzykę w szkołach, więc muzyka zaczyna nam troszeczkę uciekać. Wina leży jednak w systemie, ale należy docenić nauczycieli, bez których uczniowie sami nie wystąpią, bo nie zaczną w ogóle śpiewać po kaszubsku.” Niektórym może się co prawda wydawać, że śpiewanie po kaszubsku jest łatwiejsze niż mówienie, ale jurorka tego nie potwierdza. Zachęca za to do spróbowania: „Śpiewajmy po kaszubsku, śpiewajmy w ogóle!”
Imprezę wypadałoby jednak lepiej nagłośnić i spopularyzować. W piękny dzień zjawiłoby się więcej chętnych niż ci, którzy nieoficjalnymi najczęściej kanałami zdołali się na czas o niej dowiedzieć. Może kiedyś telewizja będzie ją transmitować bezpośrednio do oczu i uszu całego świata, na razie jednak trzeba czasem się lekko ruszyć z fotela.
Optymistą, który także mógł być dumny z siebie z samego faktu sfinalizowania kolejnej edycji imprezy, był dyrektor Dariusz Rompca. Pytany czy „Kaszëbsczé Spiéwë” odbędą się ponownie za rok, odrzekł prawdziwie po europejsku: „Yes!”.


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: BWin