Gdzież na wzgórzu
moja checz
biały całun rozpościera
w wież kościołów
wpleciona
wiek tradycji
rodnô mówa
pobrzmiewają
swojską nutką
przenikając
miękkie wnętrza
serc rzuconych
płachtą wiatru
takie małe zawiniątko
nowego początku
płyń więc pieśni
o dwóch licach
z drzewcem Kaszëb
przylepionych
rozgłoście to wszem
dzwonnicą
jaki dobry chleb
tu pieką
a to ciasto
w dzieży kolbie
rozrasta się
nieskończenie
obdzielając je
wśród wszystkich
nowym życiem
płonie
tu Kaszëba jest
wśród swoich
każden inny
zachwycony
jeśli ziem tych
smak poczuje
szybko wróci
w naszë stronë
i założy
swoje gniazdo
na ti zemi
wszędze
a më wszëtce
do stajenki
przystapimy
z Boga zgodą
przebierańcy
potępieńcy
połączeni pniokiem
krzakiem
potokiem
i cała przyrodą
tak nam Panie – dopomóż!
Jasień 24.01.2009 r.