| |
Pomoc Niemców dla polskich księży na Pomorzu w latach 1939-1945W cyklu: Historia (liczba artykułów 64)[NG: 41] Autor: Władysław Szulist - Lipusz (liczba artykułów: 40)Tę pomoc możemy podzielić na kilka grup. Najczęściej za polskimi księżmi ujmowali się niemieccy parafianie. Należy tu wymienić kilku polskich duchownych. Wojciech Gajdus, który kontaktował się z Armią Krajową (Girz. 141), został zwolniony po pierwszym aresztowaniu (Girz. 141); w 1945 r. był członkiem Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy (W.Byd. 54). Paweł Piotr Marchlewski dzięki interwencji niemieckich parafian został zwolniony za pierwszym razem, jednak ponownie aresztowany zginął w Dolinie Śmierci k. Chojnic (Girz. 189). Identycznie miała się sprawa z Lucjanem Odyą, który aresztowany ponownie zmarł w Dachau (Girz. 196; Sz.Prz. 135). Katolicy niemieccy nie pozwolili na aresztowanie Leonarda Rzóski (Girz. 214), a Alfred Skowroński został zwolniony (Girz. 219), z kolei Leon Tychnowski dzięki ich pomocy uniknął śmierci (Girz. 233; Diec.Ch.33-34). Do pierwszego uwolnienia Konrada Scheflera mieli się przyczynić miejscowi Niemcy (Sz.Prz. 141). Nie zwolniono Jana Siega (ur. 26.1.1879 r.) pomimo wstawiennictwa katolików niemieckich, zmarł on bowiem w Dachau 2.6.1941 r. (Girz. 218). Za Brunonem Riebandem wstawili się katolicy chojniccy (Girz. 209), a on ofiarował 494 tys. marek Tajnej Organizacji „Pomorski Komitet Opieki Społecznej” (Borz. 556). Z. Girzyński pisze, że na prośbę niemieckich katolików zwolniono aresztowanego Franciszka Perschke (Girz. 200), tymczasem sprawa była bardziej skomplikowana, bowiem wójt Artur Rhode z Upiłki i Schell z Parszczenicy uratowali mu życie, informując o zamiarze aresztowania go przez Gestapo. G. Cichosz dodaje, że przyczynił się do tego pewien ewangelik. W dokładniejsze dzieje jego życiorysu wprowadza książka B. Reszki. Dzięki wstawiennictwu Niemca Henatscha, dyrektora „Unamelu”, zwolniono Atanazego Blocha (Girz. 118; I.Resz. 43). Wysoko postawiony Niemiec przyczynił się do zwolnienia jesienią 1939 r. Zygmunta Poćwiardowskiego (Girz. 202). Walerian Siegmunt uniknął aresztowania dzięki swojemu krewnemu, który był majorem wojsk niemieckich (Girz. 218). Michał Strehl został zwolniony dzięki wstawiennictwa niemieckiego oficera, którego znał z I wojny światowej, gdy służył w wojsku niemieckim (Girz. 222). Wysoki urzędnik z Berlina dr Domke sprawił, że Aleksander Świeczkowski wyszedł na wolność (Girz. 230). Brat ks. Gracjana Iretkowskiego – śpiewak operowy z Berlina, zadbał o wolność dla niego (Girz. 231). Po wizycie Alberta Forstera 25.11.1939 r. wyszedł na wolność Feliks Otto Bach Zelewski (Girz. 246), zaś Antoniego Arasmusa wydobył z kartuskiego więzienia Hoene, właściciel majątku Borcz, który woził go do Kiełpina, by tam mógł odprawiać Mszę św. dla swoich parafian. W tej sprawie dobrze się spisał także pastor z Hopowa Weber (Girz. 115; Sz.Prz. 120). Komendant policji na początku września 1939 r. zachęcał dziekana Turzyńskiego, by jego wikarzy znikli z Gdyni, oni jednak nie skorzystali z tej rady, bo nie zdawali sobie sprawy z grożącego niebezpieczeństwa (Sz.Prz. 113). Policjant, który wiózł Franciszka Gruczę, dawał mu do zrozumienia, że ma on szansę ucieczki, jednak zbiegł dopiero w Marszu Śmierci w 1945 r. (Sz.Prz.138). Pewien gestapowiec, na prośbę siostry zakonnej Wiktorii Szynwelskiej, postarał się też o to, by Sylwester Felchner wrócił do parafii w Borzyszkowach (Sch.Pr.124). Nie udało się uratować Edmunda Roszczynialskiego, chociaż posiadał on pismo zabezpieczające gen. E. Rommla, jednego z czołowych dowódców hitlerowskiego Wehrmachtu, ożenionego z kuzynką Roszczynialskiego (Sz.Prz. 112). Z inicjatywy marszałka Guderiana zwolniono 18.8.1941 r. Franciszka Rydziewskiego (Girz. 214) choć w innym miejscu czytamy, że zwolnienie zawdzięczał on Leo Kamińskiemu (Sz.Prz.146). Kilku księży niemieckich ratowało polskich księży. I tak Brunon Schliep ostrzegł księży Wołoszyka i Wryczę przed aresztowaniem (Girz. 217; Sz.Prz. 165). Za Janem Minettem wstawił się ks. Kurt Reich (Girz. 208). Alojzego Ścisłowskiego, prześladowanego przez Gestapo za słuchanie spowiedzi w języku polskim, bronił ks. P. Preuss (Girz. 229). Teodora Plewę z Wejherowa chronił proboszcz ks. C. Knop i rodzina Englików (Girz. 202; Dop. 128). W „Gryfie Pomorskim” Plewa pełnił funkcję kapelana powiatu morskiego. Po wyzwoleniu domagano się od niego rehabilitacji. Było to dla niego bardzo upokarzające. Urząd Bezpieczeństwa często go z tej racji nękał i wówczas Plewa udał się do Bawarii (Sz.Prz.143). Pozostaje jeszcze do zbadania problem innych księży zwolnionych z obozów w latach II wojny światowej, których wyżej nie wymieniono, oraz jakimi racjami kierowały się władze hitlerowskie przy ich zwalnianiu i którzy z nich mogli dalej pełnić funkcje parafialne. Reasumując można stwierdzić, że polskich księży ratowali niemieccy parafianie, niemieccy księża, względnie wysoko postawione osoby z wojska, osoby cywilne lub ze strony świata kultury. Pisząc powyższy artykuł chciałem wskazać, że nie wszyscy Niemcy byli zwolennikami hitlerowskiego ludobójstwa i donosicielami, ale wśród nich znajdowali się również ludzie uczciwi i o poczuciu sprawiedliwości. Wyżej wymienione osoby stanowią zapewne tylko część tych odpowiedzialnych, a faktycznie było ich o wiele więcej. Niewątpliwie dalsze badania mogą zwiększyć ich liczbę. Opracowanie Z. Girzyńskiego wprowadziło sporo uściśleń do martyrologii duchowieństwa diecezji chełmińskiej i w tym jest znaczna zasługa autora, szkoda tylko, że nie podał on przy każdym nazwisku literatury, z której czerpał informacje. Byłby na tym zyskał załączony słownik. Na to zdobyli się jako pierwsi W. Jacewicz i J. Woś w latach siedemdziesiątych XX wieku w swym monumentalnym dziele poświęconym martyrologii duchowieństwa polskiego w latach II wojny światowej. Na tego typu opracowanie u nas trzeba będzie jeszcze poczekać.
Literatura
|

![Władysław Szulist [Lipusz]](/foto/autorzy/2.jpg)