| | Zarys odległych dziejów Historię naszego regionu niełatwo objąć oglądem syntetycznym, wydobyć jej dominanty i opisać główne fazy rozwojowe. Składa się na to wiele powodów. Na przeszkodzie systematyzacji staje przede wszystkim brak przekazów historycznych, kształtujących odległy obraz tej ziemi oraz zmienność wydarzeń historycznych w różnych okresach. Orientację utrudnia także wielość rozpowszechnionych wypowiedzi i związana z tym różnorodność źródeł historycznych, pod którymi kryją się bardzo różne treści, nie układające się w spójną i bezkolizyjną całość. Pamiętać trzeba również nie tylko o historycznej, lecz kulturowej specyfice tego regionu, która nie jest bynajmniej łatwa do zdefiniowania. Zagadnieniem do pewnego stopnia podstawowym staje się zatem poszukiwanie źródeł, które pozwoliłyby na klasyfikację najdalszych dziejów określających granice poznawania naszej przeszłości. Niniejszy szkic wybiera więc fakty o nieprzemijającym znaczeniu, które mogą być podłożem swoistego nurtu przemian geopolitycznych, a także uwarunkowań kulturowych. Najstarszy dokument historyczny, dotyczący Polski i Pomorza, opublikowany przez L.Giesebrecht ("Wendische Geschichten", 1843), a zaczynający się od słów "Dagome iudex..." określa między innymi granice państwa polskiego pod berłem Mieszka I od "longum marę" (długiego morza) i obejmuje Pomorze. Jest to również pierwszy w dziejach Polski traktat graniczny, ratyfikowany przez Rzym, który pozostał bezcennym świadectwem Mieszkowego państwa, które wydatnie poszerzyło swój stan posiadania w drugiej połowie X wieku. Również niemiecki filozof historii J.G. Herder pisał o naszych przodkach: "Gospodarowali na całym wybrzeżu - od Wolina do Gdańska. Koszalin i Sławno (Słowinia) były prastarymi osadami kaszubskimi. O Słupsku wiadomo, że w X wieku był posiadłością książąt gdańskich". Również archeologia udowodniła na całym wybrzeżu istnienie już w X wieku grodów i osad słowiańskich. W granicach dzisiejszych województw Koszalina i Słupska doliczono się około dwieście grodzisk. Po śmierci Mieszka I jego następca Bolesław Chrobry wybrał w 1000 roku Kołobrzeg na stolicę nowego biskupstwa, umacniając swoje wpływy. Wiedzę o historii naszych ziem nadbałtyckich zawdzięczamy jednak głównie naszym dwu wielkim dziejopisarzom: Gallowi i Długoszowi. W KRONICE POLSKIEJ Gall - Anonim aż na trzydziestu ośmiu stronach pisał o Pomorzanach, książętach pomorskich i wojnach na naszym terenie. Tak samo Długosz. W dwu tomach swoich KRONIK pisze on o Pomorzu, które było dzielnicą Polski. Co prawda śmierć Chrobrego w 1025 roku zakończyła okres polskiego panowania na Pomorzu. Dziedzictwa Chrobrego nie zdołał bowiem obronić w okresie swego niefortunnego panowania jego syn, Mieszko II (1025-1034), chociaż „orężem poskramiał Pomorzan, którzy poddali się swemu samowładcy". Mieszko zmarł w 1034 roku, a po jego śmierci rozpoczęły się wielkie zamieszki, Gall - Anonim pisał, że "niewolnicy powstali na panów - nadto jeszcze porzucając wiarę katolicką ... rozpoczęli bunt przeciw biskupom i księżom". Korzystając z tego Węgrzy zajęli Słowacczyznę, Czesi Morawy i Śląsk, zagarniając nawet chwilowo Gniezno, a Duńczycy podbili Pomorze. Znamienne, że w tradycji historycznej rodzimej ludności ziemi bytowskiej - i nie tylko w jej tradycji - Bytów powstał już w 1060 roku i ma starszą metrykę niż Lębork. Również parafia bytowska jest ponoć najstarszą na ziemi słupskiej, bo figuruje w annałach biskupstwa kamieńskiego od 1170 roku. Ale nie z fantazji, hipotez i domysłów, a z nielicznych, co prawda, lecz pewnych przekazów historycznych kształtuje się odległy obraz ziemi bytowskiej. Dla nas faktem o nieprzemijającym znaczeniu pozostaje zapis R. Cramer ("Geschichte der Lande Lauenburg und Butów" 1858), że król Mieszko II prowadził wojnę na Pomorzu w 1026 roku i dotarł do Bałtyku. W jego wojsku służył bardzo sławny królewicz Bela z Węgier, będący zięciem króla. Po zwycięstwie Bela panował na ziemi sławieńsko-słupskiej przez okres 35 lat, od 1026 do 1061 roku, wprowadzając tutaj również chrześcijaństwo. Fundacja kościoła w Bytowie miała nastąpić w 1060 roku, co według niektórych badaczy i historyków jest niemożliwe i polega jedynie na domysłach (F. Lachowicz "Pradzieje powiatu bytowskiego"). Tytułem egzemplifikacji należy wobec tego wymienić jeszcze znaną wiadomość o Bytowie, która znajduje się w relacji F. Krüger ("Heimatkunde des Kreises Butów", 1929), podając list z 1657 roku w języku łacińskim J. Pröle z Bytowa do kronikarza Micraeliusa, w którym udowadnia, że chrześcijaństwo dotarło do nas z Polski przed przybyciem biskupa bamberskiego, a organizację kościelną w Bytowie datuje się na 1060 rok. Warto przy tym wspomnieć, że położenie geograficzne Pomorza Środkowego wyznaczało w XI wieku wiele wspólnych spraw z Polską, między innymi prawdopodobną aneksję do "Respublica Christiana". Nie jest bowiem wykluczone, że po śmierci B. Chrobrego istniały punkty styczne: Bizancjum - Polska - Pomorze Środkowe w wyniku schizmy z 1054 roku, która oddzieliła od chrześcijaństwa rzymskiego Europę bałkańską i wschodnią. Niemniej ślady przetrwały do naszych czasów, bowiem Kaszubi parafii główczyckiej i św. Jerzego w Bytowie posługiwali się następującym słownictwem: cerkwią, cerkwiszcze, pop. Rodowód historyczny Bytowa jest więc bardzo złożony i stanowi odpowiednik zagadki, chociaż istnienie kościoła od 1060 roku nie polega jedynie na domysłach. Na widownię historyczną wszedł Bytów ponownie w 1106 roku. Według Jana Długosza (KRONIKA tom I, s. 27) - Skarbimir, namiestnik Bolesława Krzywoustego, zdobył w 1106 roku zamek Bitom (Bytów ?) w pobliżu Chojnic, Człuchowa i Tucholi, a zastał tam również organizację kościelną. Wydarzenie to miało miejsce 890 lat temu. Również badacze Kannengiesser i Brüggemann potwierdzają tę wiadomość, chociaż inni są zdania, że chodziło o zamek warowny nad jeziorem Boethin (Betyń) w pobliżu Wałcza. W XII wieku ziemia bytowska należała do biskupstwa kamieńskiego. Według bulli papieskiej Innocentego II z dnia 14 października 1140 roku - biskupstwo wolińsko-kamieńskie sięgało wówczas na wschód do rzeki Łeby, obejmując na południu Sominy na ziemi bytowskiej. Z tego wynika, że B. Krzywousty zorganizował na nowo państwo w dorzeczu Wisły i Odry, a jednocześnie pomyślał o gruntownej chrystianizacji Pomorza. Ale polskie tradycje działalności chrystianizacyjnej na Pomorzu liczyły sobie w owym czasie już całe stulecie i nie ulega wątpliwości, że akcja misyjna na ziemiach położonych między GÓRĄ CHEŁMSKĄ a Wisłą prowadzona była przez duchownych polskich, a nie przez biskupa Ottona bamberskiego. O tym należy również pamiętać rozpatrując stare dzieje ziemi bytowskiej. Najbardziej rzucają się w oczy ustalające się stosunki między dziedzictwem pogańskim i wkładem chrześcijańskim. Spory, konflikty na tym tle wypełniają cały okres wczesnochrześcijański. Również ziemia bytowska przechodziła różne koleje losu. Miała okresy świetności i przeżywała czasy, w których wojny i pożary ją wyludniały. Wielokrotnie zmieniała też władców. Pewne jest, iż w XII wieku wchodziła w skład odrębnego księstwa sławieńsko-słupskiego. Panująca dynastia wywodziła się od miejscowych władców spokrewnionych z władcami dzielnicy gdańskiej i świeckiej. Prawdopodobnie w dobie podboju Pomorza przez B. Krzywoustego książę na Sławnie uznał jego zwierzchnictwo, utrzymując się za tę cenę u władzy. W piśmiennictwie historycznym (m.in. A. Hofmeister) od dawna utrwalony jest pogląd, że linia książąt sławieńskich stanowiła osobną dynastię, prawdopodobnie kaszubskiego pochodzenia. Z datą .śmierci ostatniego księcia na Sławnie w 1238 roku kojarzy się również słynny dokument Świętopełka, wydany w formie "oświadczenia" na ręce arcybiskupa gnieźnieńskiego, w sprawie jurysdykcji gnieźnieńskiej na ziemi słupskiej wraz z Bytowem. Nie był to czas pomyślny w dziejach naszego regionu. W 1210 roku król duński Waldmar II opanował Pomorze, zajmując również Bytów. Okupacja duńska trwała jednak tylko do 1217 roku na ziemi bytowskiej, a na Pomorzu nadodrzańskim zwierzchnictwo Danii zostało zrzucone w 1226 roku. W tym samym roku Konrad Mazowiecki sprowadził Zakon krzyżacki do Polski, a rycerstwo słupskie zwróciło się do księcia gdańskiego Świętopełka o włączenie kasztelani słupskiej wraz z Bytowem do jego księstwa. W 1242 roku wybuchło powstanie Pomezańczyków (nad Wisłą i Nogatem). W koalicji z Zakonem krzyżackim wystąpił książę kujawski Kazimierz, przeciwko Zakonowi - Pomorzanie gdańscy z księciem Świętopełkiem, który jeszcze niedawno wspierał ich gorliwie. W 1243 roku Prusy stały się lennem papieskim, a w 1248 roku Świętopełk musiał Zakonowi odstąpić część Pomorza na wschodnim brzegu Wisły oraz zwrócić braciom zabrane im dzielnice. Świętopełk zmarł w 1266 roku, pozostawiając swoje księstwo synom: Mściwojowi II, który objął dzielnicę gdańsko-słupską i Warcisławowi II, który rządził na Świeciu. Inaczej potoczyły się dzieje na Pomorzu Zachodnim. Po śmierci Bogusława II w 1220 roku panował jego syn Barnim I na Pomorzu nadodrzańskim. W okresie panowania Barnima I Brandenburczycy rozpoczęli wielką ekspansję w kierunku wschodnim i zajęli obszar ziem oddzielających Pomorze nadodrzańskie od Wielkopolski. Obszar ten. nazwali Nową Marchią i powiększyli go jeszcze w 1257 roku, zajmując tereny u zbiegu Warty i Noteci. Pierwszy krok na tej drodze postawili margrabiowie brandenburscy dzięki księciu śląskiemu Bolesławowi Rogatce, który ustąpił im ziemię lubuską. Przekroczyli więc Odrę i dotarli aż do Drawska, zakładając naprzeciw Santoka gród Landsberg (Gorzów) w 1257 roku. Przyszła również kolej na zdobycie Santoka, który zwano kluczem królestwa polskiego (według Galla). Tędy wiodła bowiem droga wzdłuż Noteci na Pomorze Gdańskie, a stąd wojska brandenburskie dotarły do samego Gdańska już w 1271 roku. Ten triumf trwał jednak krótko, bo wezwani przez Mściwoja na pomoc Wielkopolanie z księciem kaliskim Bolesławem Pobożnym w następnym roku oswobodzili Gdańsk. Po śmierci Świętopełka w 1266 roku dzielnica gdańsko-słupska została podzielona: w Gdańsku rezydował Warcisław II, w Świeciu - Mściwój II. Po śmierci Warcisława (1271) skończył się podział Pomorza Gdańskiego. W 1294 roku zmarł Mściwój II jako ostatni książę Pomorza Gdańskiego. Przemysł II, skoligacony z królem szwedzkim, koronował się w połowie 1295 roku w Gnieźnie na króla Polski. Na jego pieczęci wyryty był napis: Sygillum Premislai Dei Gratia Regis Polonia et Domini Pomeraniae (Znak Przemysława z łaski Boga Króla Polski i Pana Pomorza). Zginął jednak w siedem miesięcy po koronacji na zjeździe książąt polskich w Rogoźnie. Po zamordowaniu Przemysława II rządy nad księstwem gdańskim objął Władysław Łokietek, powierzając funkcję namiestnika wojewodzie gdańskiemu Świecy, którego ród posiadał dobra na ziemi sławieńsko-słupskiej, a władając ujściem Słupi sprowadzili margrabiów Brandenburgii - Waldemara i Jana. W 1309 roku ziemia bytowska znalazła się w rękach margrabiów. Historycy wspominają, że ich panowanie nad ziemia bytowska było krótkotrwałe, bowiem już w 1317 roku książę Warcisław IV odebrał ją Brandenburczykom i odtąd weszła ona w skład księstwa zachodniopomorskiego. Jednak w pełnych światłach historii wystąpił Bytów dopiero po wykupieniu w 1329 roku przez Zakon krzyżacki grodu w Bytowie z przynależną ziemią. Kaszubi w świetle starych opisów Kaszubi naszego regionu doczekali się oświetlenia swojej historii zarówno w historiografii polskiej jak i niemieckiej, a problematyka kaszubska jest u nas tematem wciąż aktualnym. Niektóre opisy budzą jednak ambiwalentne uczucia: satysfakcję, że mamy obfitość opracowań o własnych sprawach, zawierających spojrzenia za siebie, ale i poznawczą frustrację. Dzieje się tak dlatego, że rzeczywistość historyczna odbija się w świadomości poszczególnych autorów bardzo różnie pod wpływem wielu czynników - mimo wspólnego mianownika. Możliwie spójny opis kwestii kaszubskiej nasuwa zatem zasadnicze pytanie: skąd nasz ród ? O mgłą spowitym rodowodzie zachowały się przekazy, że sięga do Leszka, syna Ziemowita i dziada Mieszka, z gryfem w herbie, który miał dwudziestu synów. Niektórzy jego potomkowie walczyli na Pomorzu pod wodzą Bolesława Krzywoustego. Znamienne jest, że Kasper Niesiecki, autor herbarza "Korona Polska", podaje obok innych licznych informacji genealogicznych wzmiankę o herbie gryfa z dynastii Leszka. Z kolei wszystkie ziemie pomorskie miały gryfa w herbie i te same godła na tarczach, a więc książęta pomorscy, szczecińscy, kaszubscy i sławieńscy oraz władcy Rugii. Na ziemi kaszubskiej najpotężniejszy ród Święców, zachowując wiadomości o swoich najdawniejszych dziejach, powoływał się również na protoplastę Leszka z gryfem w herbie. Potomek Leszka imieniem Jaksza osiąść miał w Gdańsku w 1106 roku, a Bolesław Krzywousty mianował go podkomorzym. Potomkowie tego rodu podkreślali swoje kaszubskie pochodzenie. Nad samą etymologią nazwy "Kaszubi" głowili się najwybitniejsi historycy i językoznawcy od najdawniejszych czasów do współczesnych, lecz bez rezultatu. Pierwsza zapisana karta o ziemi kaszubskiej pochodzi z XIII wieku. W dokumencie z 1238 roku występuje Bogusław I jako książę "Cassubii". Według prof. G. Labudy wiadomość ta odnosi się do Bogusława na Sławnie i Słupsku, który razem ze swoją siostrą Dobrosławą wystąpił na widowni dziejowej około 1200 roku. Od tego czasu coraz częściej wymienia się "Cassubię" - ziemię kaszubską. W następnym dokumencie z 1246 roku Barnim I (1210-1278) występuje jako książę pomorski, Szczecina oraz "Cassubii". Barnim I używał tytułu księcia "Cassubii" kiedy obejmował władzę w Sławnie i Słupsku. To zapewne od tej pory tę książęcą dzielnicę utożsamiano również z ziemią kaszubską. Pieczęć Barnima I z 1253 roku zawierała napis: książę Slawii i Cassubii. Jak wielką wagę przywiązywali władcy Pomorza Zachodniego do dzielnicy kaszubskiej świadczy fakt, że również dynastia Hohenzollernów aż do ostatniego przedstawiciela, cesarza Wilhelma II włącznie, używała do 1918 roku tytułu: "Pan Wendów i Kaszubów" (Gothaer Hofkalender). W 1268 roku biskup kamieński Hermann wymienia na terytorium księstwa zachodniopomorskiego dwie dzielnice: Sławię (Wendenland) oraz Cassubię. W następnym dokumencie z 1289 roku Białogarda (między Lęborkiem a Łebą), będąca siedzibą kasztelani, występuje z dodatkowym zapisem: „Cassubia". Jakieś pięćset lat później niemiecki filozof historii J.G. Herder pisał: Koszalin i Sławno (stara nazwa: Słowinia) były prastarymi osadami kaszubskimi. Kaszubami nazwał część narodu słowiańskiego, żyjącego na Pomorzu. Nazwa pochodzi od ziemi kaszubskiej, tak jak Ślązacy od Śląska i Małopolanie od Małopolski. Właściwa nazwa ludności na ziemi kaszubskiej to Słoweńcy - Słowianie zachodni. Sprawujący rządy na ziemi kaszubskiej utożsamiali tę ludność z Kaszubami i ta nazwa się przyjęła. Jednak w starych enklawach mieszkańcy tej ziemi nadal uważają siebie za Słowińców (Słoweńców). Herder z Kaszubami identyfikował plemię Pomorzan w Gdańsku, w północnej części i w północno-wschodnim kącie Pomorza. Równolegle kwestie kaszubskie zwróciły uwagę filologów, m.in. Krzysztofa Ce-lestyna Mrongowiusza (1764 - 1855), który był pastorem i kaznodzieją przy ewangelickim kościele św. Anny w Gdańsku. Mrongowiusz zbierał pieśni mazurskie i kaszubskie oraz prowadził badania etnograficzne na ziemi słupskiej. Głowił się również nad etymologią nazwy Kaszubi i próbował wywodzić miano Kaszubów od polskiego kożucha i rosyjskiej kozy - owłosionej skóry. W swym SŁOWNIKU wspomniał o elementach wspólnych dla języka rosyjskiego i kaszubskiego. Oczywiście nie wszystkie zostały przez niego zauważone i zapisane. W drugiej połowie XIX wieku nastąpiło dalsze ożywienie badań nad kaszubszczyzną, a obok Niemców i Rosjan zaczynają się interesować Kaszubami również badacze polscy. Nie sposób wymienić wszystkich, bo obok zainteresowań historycznych i etnograficznych rozwijały się też badania językoznawcze. Godzi się wymienić Floriana Ceynowe, który po 1850 roku zainteresował się naszą mową i folklorem. Materiały etnograficzne posyłał do rosyjskiej Akademii Nauk w Petersburgu. Wraz z rosyjskim slawistą A. Hilferdingem odbył po Kaszubach podróż naukową. Hilferding ogłosił potem znaną pracę "Ostatki Sławian na jużnom bieriegu bałtijskogo moria" (1862), Ceynowa zaś "Skorb kaszćbsko-słovjnskje móve (1866 - 1886). Od prac Ceynowy datuje się naukowe zainteresowanie gwarami kaszubskimi. Problematyką kaszubską zajmował się również sławny profesor Jan Baudouin de Courtenay, ur. 1845 w Radzyminie, zm. 1929 w Warszawie. W 1897 roku ukazała się jego praca "Kaszubskij jazyk, kaszubskij naród i kaszubskij wopros'". Baudouin de Courtenay skrytykował również pogląd Stefana Ramułta, który głosił, że kaszubszczyzna nie jest narzeczem polskim, lecz stanowi odrębny język. Do powyższych rozważań nawiązał również badacz Fryderyk Lorentz (1870 -1937), który prawie całe życie poświęcił na badania dialektów pomorskich. W rozumieniu Lorentza należało rozdzielnie rozpatrywać kaszubską nazwę geograficzną oraz plemienną (tom I "Mitteilungen des Yereins für kaschubische Volkskunde"). Kaszubi Bytowscy mają mu za złe, że bezpodstawnie stwierdził w 1925 roku: na początku XX wieku już żaden protestant z powiatu bytowskiego nie rozumiał gwary kaszubskiej. To oczywiście irytujący absurd. Pamiętamy wielu Kaszubów - protestantów na ziemi bytowskiej, mówiących piękna, archaiczna kaszubszczyzna. Studia nad Słowińcami podjął - obok Alfonsa Parczewskiego i Józefa Łęgowskiego - Franz Tetzner, badacz historii zachodniej słowiańszczyzny, publikujący po niemiecku swoje prace w Poznaniu. Jemu też zawdzięczamy wydobycie na światło dzienne kaszubskiego kancjonału Szymona Krofeya z Bytowa (1586r.). W przekazach o życiu i mowie zachodnich Pomorzan Tetzner wskazuje na to, że w przeszłości oba języki, zarówno polski jak i mówiony na Pomorzu Zachodnim różniły się od siebie tylko nieznacznie. Pracami Tetznera interesował się Józef Łęgowski, nauczyciel gimnazjalny z Wągrowca. Na łamach "Baltische Studien" opublikował on w 1899 roku artykuł, w którym udowadnia, że język wszystkich Słowian zamieszkujących rejon dolnej Wisły i dolnej Odry tworzył w średniowieczu jedną całość. Nazywano ten język "lechickirn". Nadmienił również, że wiedeński profesor Jagic określa mianem "Kaszubi" ludność słowiańską zamieszkującą w XVI wieku dorzecze Parsęty, na obszarze od Białogardu do Szczecina. Następnie określenie "Kaszubi" przesuwało się na wschód, w kierunku Słupska, a później również ziemi tucholskiej , aż po rejon dolnej Wisły. Tak więc kwestia kaszubska i pytanie: skąd nasz ród? - nadal urzekać nas będą tajemniczością, chociaż Kaszubi starego autoramentu mawiają: "Kaszuba je Kaszuba!". Taką odpowiedź znaleźć można również w BEDEKERZE KASZUBSKIM, Zakon krzyżacki zastał w XIV wieku na ziemi bytowskiej liczne kaszubskie rody. Całe wsie nosiły piękne szlacheckie nazwiska, jak np.: Pomysk, Trzebiatki, Modrzejewo, Gostkowo, Kłączno, Studzienice, Półczno, Rekowo, Osława Dąbrowa, Czarna Dąbrowa, Ciemno i inne. Zakon krzyżacki uznał kaszubską szlachtę na ziemi bytowskiej, która zobowiązana była również do rycerskiej służby wojskowej. Jest wiele nazwisk, które zasługują na wzmiankę szczególną. Między innymi nazwiska szlacheckie Mądrych i Modrzejewskich oraz rycerza Chocimierza (vel Kazimierza) z Tuchomia kroniki wymieniały już w 1345 roku. Katalog z 1658 roku wymieniał 43 rody szlacheckie z bytowskiego, a były to tylko rodziny, które posiadały wówczas jeszcze własne "dobra", zubożałe zostały bowiem skreślone. Każdy ród miał jeszcze przydomek. I tak np. w Rekowie były cztery rodziny Rekowskich: Wrycz-Rekowscy, Styp-Rekowscy, Wantoch-Rekowscy, Wrycz-Rekowscy. Przydomek Żmuda występuje w nazwiskach: Żmuda-Ciemińskich, Żmuda-Gostkowskich, Żmuda-Dąbrowskich, Żmuda-Trzebiatowskich. Trudniej jednak ustalić wszystkie przydomki z Półczna, Studzienic, Czarnej Dąbrowy i Osławy Dąbrowy. Na ziemi bytowskiej szlachta posiadała z reguły jedną wioskę. W wyniku prawa dziedziczenia nieruchomości i majątku ziemskiego również przez kobiety oraz krewnych-dochodziło do znacznego rozdrobnienia dóbr. I tak np. w Czarnej Dąbrowie nastąpił podział na 9 rodzin, w Rekowie na 4, w Półcznie na 10 a następnie na 18, w Gostkowie na 14, w Trzebiatkach na 18 itd. Zdarzali się więc bardzo ubodzy rycerze-pankowie, którzy nie byli w stanie wyżywić rodzin, bo niezależnie od tego obecność wszystkich dzieci pod jednym dachem była przyjętym i zachowanym przez Kaszubów zwyczajem trzymania się całymi rodzinami "razem". Był to zwyczaj patriarchalny i była to naturalna wspólnota rodzinna pomiędzy ojcem a dziećmi, przechodząca z pokolenia na pokolenie. Był to więc, jak się zdaje, zabytek pierwotnego ukształtowania rodzin w społeczeństwo, który przechował się wśród Kaszubów. Zwyczaj ten trwał w całej swej sile za czasów ekspansji i bodaj czy nie jemu to głównie zawdzięczała, pozbawiona materialnego bytu wspólnota kaszubska, zachowanie tradycji i sił. Rodzina kaszubska przedstawiała w tej formie w miniaturze naród, w całej swej pełni, status in statu, mający również za podstawę siłę skutecznego oporu. Tę cechę należy przede wszystkim zapisać po stronie aktywów kaszubskiej szlachty, która walczyła między innymi pod Cecorą i Chocimiem oraz towarzyszyła Sobieskiemu w 1683 roku pod Wiedniem, o czym pisał Sienkiewicz w książce "Na polu chwały". Również pomorski dziennikarz T. Kantzow był dumny ze swojego pomorskiego pochodzenia, a na ziemi słupskiej pastor Haken jeszcze w XIX wieku stwierdził, że „wielka duma narodowa Kaszubów jest główną przyczyną, dla której stawiali czoła zupełnemu wygaśnięciu ich sarmackiego (słowiańskiego) plemienia". Ta wypowiedź nie potrzebuje komentarzy. Również wnikliwy badacz pomorskiej proweniencji F.Krüger pisał jeszcze w 1929 roku, że w połowie XVII wieku ziemia bytowska, z wyjątkiem miasta, była kaszubska i używała mowy w narzeczu kaszubskim. Tak więc i kaszubski język jest kluczem poznania, jest wierną ręką "res" i "verba", które nie przeciwstawiają się sobie. (cdn) |
