| | Demokracja jako ustrój społeczno-polityczny[NG: 41] Autor: Sławomir Cholcha - Luzino (liczba artykułów: 13)Na marginesie rocznicy 4 czerwca Demokracja, demokracji, demokracją, demokrację, o demokracji - ostatnio słyszeliśmy nader często to słowo, odmieniane przez wszystkie przypadki, a recytowane razem z takimi słowami jak „wolność”, „solidarność”, „sprawiedliwość”. Im częściej je powtarzano, tym mniej dało się słyszeć w nich refleksji, a szkoda, bo rocznica przełomu 1989 r. była do tego bardzo dobrą okazją. Może warto zatrzymać się nad tym na chwilę, wszak temat wydaje się dość ponadczasowy. 1. Teoria Abstrakcyjne pojęcia naszego języka należą do tych najbardziej wieloznacznych. Lektura słowników i encyklopedii przekonuje o tym na każdym kroku. Pamiętać też przy tym należy, że wszystkie są wyrażone przez inne pojęcia, które też wymagają zdefiniowania - i tak bez końca. Punktu oparcia nie ma nawet u samych podstaw, czyli w logice. Źródłosłów pojęcia „demokracja” jest grecki. Dosłowne jego tłumaczenie na polski to „ludowładztwo” lub „władza ludu”. Tak podaje powojenny 11-tomowy słownik opracowany przez Polską Akademię Nauk. Definicja zdradza atmosferę epoki i brzmi w swym rdzeniu tak: „przeciwstawny absolutyzmowi ustrój polityczny, w którym władza należy do narodu, w społeczeństwach klasowych do klasy panującej”i. Dalej rozróżnia się demokracje: proletariacką albo socjalistyczną, ludową (inaczej: dyktaturę proletariatu), wewnątrzpartyjną, burżuazyjną, mieszczańską, liberalną, parlamentarną, szlachecką i helleńską. Zasadniczo są to dwie grupy pojęć: demokracja dobra, czyli nasza, i zła - zachodnia. Dla poparcia tego rozróżnienia dostajemy dość niejasny cytat z pracy propagandowej A. Zawadzkiego: „Demokracja proletariacka oznacza przejście od formalnej demokracji do rzeczywistych praw ludu.”ii Pejoratywnie stosowano też określenie „demoliberalizm”.iii Otrzymujemy trzy wersje pojęcia „demokracja”: władza ludu, władza narodu i rzeczywiste prawa ludu. Naród i lud były często utożsamiane, wiele mówiono też o ich prawach, zwłaszcza ludu i to tego pracującego. Natomiast mechanizm sprawowania tej władzy musiał być reprezentacyjny. Formalne różnice między oboma typami demokracji nie były wielkie. Wersja komunistyczna definicji demokracji utrzymała się w wydanej niemal10 lat później encyklopedii: „ustrój polit., w którym władza należy do ludu”iv. Nie znajdujemy tam natomiast wcześniejszego przeciwstawienia jej absolutyzmowi, nie ma dopowiedzenia „klasowego”, ale wykładnia jest wciąż ściśle marksistowska. Definicje współczesne podają inne wersje pojęcia. Według 6-tomowej encyklopedii PWN demokracja to: „ustrój polit., w którym władzę sprawuje społeczeństwo”v. Zastąpienie narodu przez społeczeństwo nie dodało pojęciu ścisłości. Dalej posunął się słownik z połowy lat 90-tych, według którego demokracja to: „forma sprawowania władzy, w której obywatele na mocy obowiązującego prawa mają wpływ na zasadnicze rozwiązania prawne w państwie, w sposób bezpośredni lub za pośrednictwem swych przedstawicieli”vi. Ten sam słownik podaje dwa inne znaczenia demokracji: „forma ustroju państwa” i „forma funkcjonowania jakiejś organizacji, instytucji, grupy ludzi itp.”vii, z których pierwsze zbliża się do znaczenia podstawowego, drugie zaś można pominąć. Najnowsze źródło głosi niezbyt jasno: „forma ustroju polit., opierającego się na równoprawnym uczestnictwie wszystkich posiadających prawa obywateli w sprawowaniu władzy”viii, podaje też synonimy demokracji: „rządy ludu, ludowładztwo”ix. Oddzielne hasła mają też „demokracja antyczna” i „demokracja szlachecka”x. Komentując to bogactwo możliwości zauważymy łatwo uproszczenia i wieloznaczności, a zwłaszcza pomieszanie „demokracji” i „demokratyczności”. Demokracja w pierwszym znaczeniu jest pojęciem abstrakcyjnym, dość niejasnym, a w drugim - cechą, a dokładnie cechą pewnego ustroju. Może też być stopniowalna, bo istnieją ustroje mniej lub bardziej demokratyczne. Równoprawne uczestnictwo we władzy, a zwłaszcza wszystkich uprawnionych obywateli, też nie ma nigdzie w praktyce miejsca, a postulowany wpływ na zasadnicze rozwiązania w państwie trzeba by opatrzyć zastrzeżeniami: „niekiedy” i „niektóre”. Przewaga pośredniości nad bezpośredniością tego wpływu jest chyba oczywista. Demokracja musi opierać się na zdefiniowanym przez J. S. Milla przedstawicielstwie, a więc również wyborach i pewne hierarchii władzy. Definicja prowizoryczna demokracji mogłaby brzmieć tak: „cecha ustroju politycznego państwa wyrażająca się w dopuszczeniu jego obywateli do decydowania o pewnych elementach tego ustroju i niektórych bieżących posunięciach politycznych.” Byłaby to demokracja w znaczeniu drugim - demokratyczności, zaś demokracja jako taka stałaby się jej abstrakcyjną wersją, metaforą lub elipsą. Nie należy jednak zapominać o istnieniu demokracji jako ideału, i to zarówno tego istniejącego gdzieś poza czasem, jak i tego rzekomo występującego niegdyś w starożytności i żywego na kartach historii. Są to naprawdę dwa różne ideały, a nawet dwie grupy ideałów, które odgrywają istotną rolę w bieżącym życiu społecznym oraz praktyce politycznej. Rzadko kiedy są jednak precyzowane i funkcjonują bardziej jako pojęcia negatywne (obecna sytuacja jako zaprzeczenie „prawdziwej” demokracji) lub nawet puste. Mogą o tym świadczyć niejednokrotne trudności konkretnych polityków z objaśnieniem swej wizji demokracji. 2. Historia Grecka dēmokratía stała się punktem odniesienia dla wszelkich następnych ustrojów. W rzeczywistości nie była typem idealnym, a krytykowali ją już współcześni: Platon i Arystoteles. Zarzucano jej m.in. oddanie władzy w ręce niewykształconego tłumu, który stanowił większość starożytnego społeczeństwa (nie licząc niewolników) oraz nieporządek. Mimo to została pewnym ideałem, który najbardziej spopularyzował się w XVIII w. i później. Ideał ten zmodyfikował Montesquieu. W jego modelu „zasadą d.[emokracji] miała być cnota rozumiana jako miłość praw i ojczyzny. D.[emokracja] była dla niego ustrojem bezpośredniego uczestnictwa we władzy, gdzie urzędy były[by] obsadzane przez losowanie; z natury d.[emokracji] wypływała konieczność znoszenia nadmiernych różnic majątkowych.”xi Główną wadą takiego stawiania sprawy jest jego nierealność i utopia. A krótko potem Rousseau nawet „zanegował pogląd, że w dziejach ludzkich istniał kiedykolwiek rząd demokratyczny”xii. Gwałtowne zmiany przyniósł koniec stulecia. „Do czasu rewolucji amerykańskiej i rewolucji francuskiej ustrój niemal wszystkich wielkich państw był arystokratyczny”xiii, napisał B. Russell. „Od czasów rewolucji francuskiej i amerykańskiej demokracja w nowożytnym sensie tego słowa staje się ważną siłą polityczną.”xiv Debatę na temat demokracji powiązano z dyskusją o celach działalności publicznej. Ideałem Benthama było stworzenie „największego szczęścia największej liczby ludzi”xv, ale innymi istotnymi zagadnieniami stały się: wolność, prawa mniejszości, problem władzy, elity, tolerancja, mechanizmy sprawowania władzy i in. Demokrację atakowali monarchiści, marksiści, anarchiści, nacjonaliści, utylitaryści i praktycznie wszyscy inni walczący o władzę, z którą coraz wyraźniej wiązano pojęcie ustroju, a więc i demokracji. Warto jednak zauważyć, że tylko demokracja umożliwia dyskusję o demokracji, a więc także jej krytykę. Demokracja w Polsce ma swe początki w czasach tzw. demokracji szlacheckiej (XV-XVI w.), której głównymi cechami były: przywileje szlacheckie, wolna elekcja, tolerancja, ale również rokosze i liberum veto. Epokę tę, jej wady i zalety podsumował M. Markiewicz: „Szlachta podczas samodzielnych sejmików potrafiła bronić istniejącego ustroju, nawet przelewając krew w obronie związanych z nim wartości, nie potrafiła jednak, jak w wieku poprzednim sformułować programu politycznego dotyczącego całej Rzeczypospolitej.”xvi Zakończeniem historii pierwszej Rzeczypospolitej były rozbiory, po których życie polityczne musiało się odradzać prawie od początku. Zdaniem innego historyka podczas niewoli „elity uczyły się odpowiedzialności za państwo, szacunku dla państwowych i samorządowych instytucji oraz dla istniejącego prawa”xvii, ale w 1918 r. sytuacja polityczno-społeczna okazała się istotnie nowa nawet dla elit. M. Leczyk uważa, że „polski parlamentaryzm lat dwudziestych nie był doskonały. Słabe okazały się polskie instytucje republikańskie, niełatwo przyjmowały się demokratyczne, parlamentarne metody walki politycznej.”xviii Okolicznością łagodzącą były oczywiście rozbiory oraz krótki okres istnienia II RP. Może tez dlatego ocena np. W. Roszkowskiego wypada pozytywnie. „Mimo ekstremizmów prawicowych i lewicowych, zachowano pluralizm polityczny i ideowy, a także tolerancję religijną.”xix Można by się z tym zgodzić gdyby dodać słowa: „w teorii”. Ocena M. Leczyka jest mniej uproszczona, choć operuje wieloznacznością pojęcia demokracji. „Demokratyzował się - mimo trudności - polski parlament, demokratyzowała się struktura własności rolnej” pisze ten historyk. „Proces powszechnej demokratyzacji nie odbywał się, rzecz jasna, bez przeszkód i zahamowań, najogólniej rzecz biorąc zależał on od poziomu cywilizacyjnego i kulturalnego kraju.”xx Nie lepiej było po wojnie. „Ideologia komunistyczna (...) tworzyła sztuczny świat, w którym »demokracja« oznaczała bezwzględną dyktaturę”xxi, twierdzi W. Roszkowski. Precyzuje tę myśl A. Paczkowski, którego zdaniem „PPR troszczyła się jednak zarówno o sztafaż demokratyczny, jak i o legitymizację poprzez odwoływanie się do narodowych i państwowych tradycji”xxii. Trwało to niecałą dekadę. „W pewnym sensie zamknięciem etapu budowania w Polsce państwa »demokracji ludowej« było powołanie Sejmu pierwszej, normalnej, kadencji.”xxiii Nastąpiło to w październiku 1952 r. Art. 1 obowiązującej wtedy Konstytucji głosił: „Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem demokracji ludowej.”xxiv Pojęcie to eksplikowano propagandowo na różne sposoby. Wspomniane źródło cytuje m.in. wypowiedź J. Stalina, wg którego „[Lenin] podkreślił ze szczególną mocą fakt, że dyktatura proletariatu jest najwyższym typem demokracji w warunkach społeczeństwa klasowego, formą demokracji proletariackiej, będącej wyrazem interesów większości (wyzyskiwanych) - w przeciwieństwie do demokracji kapitalistycznej, będącej wyrazem interesów mniejszości (wyzyskiwaczy).”xxv Z pozoru prosta logika wywodu kryje też wiele niejasności, nad którymi dyskusja była wtedy jednak niemożliwa. Demokracja w wydaniu marksistowskim sprowadzała się do „rządów monopartii”. Przełom polityczny roku 1989 zaostrzył problematykę demokracji, a także wprowadził ostrą walkę polityczną, która nie wygasa do dziś i wielorako oddziałuje na wszystkie społeczne problemy. Komplikuje też refleksję teoretyczną i historyczną. Krytyczny wobec czasów „budowania socjalizmu” w Polsce W. Roszkowski podobnie krytykuje bilans kilkunastu lat demokracji polskiej. „W niepodległej i demokratycznej Polsce początku nowego tysiąclecia trwał kryzys tożsamości. Obserwowano ogromne braki w świadomości obywatelskiej: ignorowanie potrzeby dobra wspólnego, popularność przekonania, że można stale brać ze wspólnego więcej, niż się daje, a nawet że to wspólne nie ma w ogóle konkretnego wymiaru, negację powszechnych norm postępowania (...), a także brak wyczucia hierarchii ważności różnych celów i logicznej spójności poglądów.”xxvi Powstaje pytanie o sens takiej demokracji. Narasta też krytyka nowego ustroju naszego kraju, która przybiera całą gamę odcieni: od poważnych refleksji np. Marcina Królaxxvii do jawnie ośmieszających całą scenę polityczną i naturę demokracji, jak to czyni np. J. K. Mikke, posługujący się notorycznie nieprzyzwoitym w zamyśle określeniem „d**okracja”xxviii. 3. Problematyka Funkcjonowanie demokracji na dwóch płaszczyznach - teoretycznej i praktycznej - nadzwyczaj komplikuje refleksję abstrakcyjną, jak i konkretne działania. Łatwo daje się zauważyć wyraźne sprzężenie tych płaszczyzn, co oczywiście nie ułatwia sytuacji. Najważniejsze problemy teoretyczne dotyczą: definicji demokracji, jej natury, mechanizmu, reguł, zróżnicowania oraz związków z innymi pojęciami, w tym równością, tolerancją, prawami mniejszości itp. Próby ich rozwiązania dają w efekcie mnogość różnych ujęć ogólnych i koncepcji szczegółowych. Kwestii praktycznych jest także wiele: realizacja, aparat, walka polityczna, zasady uczestnictwa, reprezentatywność. Dyskutowane są wady demokracji: jej koszta, inercja, nieuchronne straty i niedoskonałości. Koszta demokratycznego sprawowania władzy to nie tylko cena utrzymywania rozbudowanego aparatu, ale również straty energii społecznej, która nie przekształca się w czyn. Zderzenie demokracji, prawa i ludzkiej inicjatywy, a także mediów, często wiąże się ze zbędnym wydatkowaniem energii. Mamy ostatnio wiele tego przykładów. Zapomina się też o indywidualnym wyczuciu i rozumieniu demokracji przez pojedynczego człowieka - na rzecz dobra wspólnego lub państwa, lub większości statystycznej, którą coraz częściej jest niewiele ponad 51% głosujących. Inaczej wygląda demokracja z dołu, a inaczej z góry społecznej drabiny. Niewątpliwie potwierdza to sławną myśl W. Churchilla, że demokracja nie jest ustrojem idealnym, ale lepszego w historii ludzkości nie ma. Być może demokracja jest typem zła koniecznego. Wszystko to rodzi pytania o sens demokracji i jej przyszłość. M. Król, określający demokrację jako: „etap rozwoju społeczeństwa obywatelskiego”xxix, formułuje 5 warunków niezbędnych dla jej prawidłowego działania. Są to: wybieralność, informacja, jawność, świadomość i uczestnictwoxxx. Nietrudno dostrzec niezmierne trudności w realizacji tego ideału w praktyce. Być może do całej kwestii należy podejść z dystansem, tak jak to zrobił B. Russell. „Problem znalezienia grupy »mądrych« ludzi i oddania władzy w ich ręce jest (...) niemożliwy do rozwiązania. To właśnie ostatecznie przemawia za demokracją.”xxxi Ale czy demokracja jest możliwa? A jeśli tak, to jaka, jak, gdzie i kiedy - wszystko to sprowadza nas z powrotem do kwestii językowych, od których zaczęliśmy. Wniosek z tego jest nie do końca optymistyczny; niewątpliwie wypada zdobyć się na pewien dystans wobec tych problemów - dla naszego dobra i dla dobra demokracji. i Słownik języka polskiego, t. 2 (D-G), Warszawa 1960, s. 76. ii Tamże. iii Por. A. Paczkowski, Pół wieku dziejów Polski 1939-1989, PWN, Warszawa 1998. iv Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, t. 2, Warszawa 1967, s. 877. v Nowa Encyklopedia Powszechna PWN, t.2, Warszawa 1995, s. 55. vi Współczesny słownik języka polskiego, Warszawa 1996, s. 164. vii Tamże. viii Wielka Encyklopedia PWN, t. 7, Warszawa 2002, s. 71, autor tej części hasła: Wł. Bernacki. ix Tamże. x Tamże, s. 74. xi Tamże, s. 72. xii Tamże. xiii B. Russell, Dzieje filozofii Zachodu, Fund. Aletheia, Warszawa 2000, s. 871. xiv Tamże, s. 565. xv Za: B. Russell, Dzieje..., s. 869. xvi M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Wyd. Literackie, Kraków 2005, s. 486-7. xvii A. Chwalba, Historia Polski 1795-1918, Wyd. Literackie, Kraków 2001, s. 444. xviii M. Leczyk, Druga Rzeczpospolita 1918-1939, Warszawa 2006, s. 174. xix W. Roszkowski, Historia Polski 1914-2004, PWN Warszawa 2005, s. 86. xx M. Leczyk, Druga..., s. 520.. xxi Tamże, s. 151. xxii A. Paczkowski, Pół wieku..., s. 198. xxiii Tamże, s. 254. xxiv Kalendarz robotniczy na rok 1953, Warszawa 1953, s. 114. xxv Z rozmowy towarzysza Stalina z pierwszą amerykańską delegacją robotniczą. 9 września 1927 roku; cyt. za: Kalendarz..., s. 77. xxvi W. Roszkowski, Historia Polski.., s. 465. xxvii Por. drugą część hasła „demokracja” w Wielkiej Encyklopedii PWN..., t. 7, s. 73-74. xxviii Por. dowolny felieton tego autora z ostatnich lat drukowany np. w tygodniku „Angora”. xxix Wielka Encyklopedia PWN..., t. 7, s. 74. xxx Tamże. xxxi B. Russell, Dzieje..., s. 140.
|
