| | Rozpoczęta dokładnie 70 lat temu druga wojna światowa (1939-45) była najważniejszym wydarzeniem XX wieku, była też najpopularniejszym tematem książek wydawanych przez przynajmniej 50 lat po wojnie. Wprost trudno byłoby zliczyć te setki tysięcy tomów, które napisano o wojnie na wszystkich kontynentach, ponieważ wojna objęła sobą dokładnie cały świat. Najwięcej napisano ich chyba w Związku Radzieckim, ale nasza literatura też wyraźnie odznaczyła się w statystyce. Przez całe lata istnienia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej najwięcej książek napisano właśnie o II wojnie światowej. Pisano o wszystkich jej zagadnieniach i szczegółach: o walkach na wszystkich frontach, o partyzantce i ruchu oporu, o obozach i prześladowaniach, o walce wywiadów, o technice wojennej, o wszystkich ważniejszych bitwach, postaciach i miejscach związanych z wojną na lądzie, morzu i powietrzu. Opublikowano wiele set ksiąg dokumentów i tysiące tomów wspomnień. Powstały wiersze, powieści, sztuki teatralne i scenariusze związane z tragicznymi latami wojny. Wydano wiele podręczników oraz literatury propagandowej, były też komiksy, książki dla dzieci, lektury szkolne i literatura rozrywkowa. Mnóstwo tych książek miało po kilka wydań w masowych nakładach. Miliony egzemplarzy trafiły do księgarń, kiosków z prasą, bibliotek i domów. I z pewnością były czytane jak Polska długa i szeroka. O literaturze wojennej można by napisać niejedną książkę. Szczególnie ciekawe są zmiany, jakie następowały w sposobie pisania i postrzegania wojny. Bardzo ciekawe są przykłady manipulacji historią i wykorzystywania jej w propagandzie. Można powiedzieć, że przez długie lata trwała swoista „wojna o wojnę” między cenzurą, władzami i partią z jednej strony a niektórymi pisarzami i historykami z drugiej. Wszystko to zmieniało się i nakładało na przemiany historyczne w Polsce. Historia wojny też ma swoją historię, która z kolei też jest ciekawym tematem dla historyków i będzie nim tak długo jak będziemy interesowali się historią. W pierwszych miesiącach wojny napisano już pierwsze o niej książki. Polacy pisali o przyczynach klęski we wrześniu 1939 r., Niemcy opisywali swoje zwycięstwo, nakręcili też o tym kilka filmów. Gdy działania wojenne objęły dalsze kraje i kontynenty, powstały następne książki. Dwie najpopularniejsze polskie książki napisane jeszcze zanim wojna się skończyła to chyba „Dywizjon 303” Arkadego Fiedlera i „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Podczas wojny napisano wiele książek, dużo też ich wydano, choć większość musiała czekać na koniec wojny. Od 1945 r. do końca lat 40-tych wydano u nas wiele różnorodnej literatury wojennej. Były to głównie wspomnienia, np. „Dymy nad Birkenau” Seweryny Szmaglewskiej, „Przeżyłam Oświęcim” Krystyny Żywulskiej czy „Z otchłani” Zofii Kossak-Szczuckiej. Pisano praktycznie o wszystkich walkach i organizacjach, poruszano też rozmaite tematy, które nie były mile widziane przez komunistyczne władze, np. Katyń. Powstały pierwsze powieści o wojnie, z najsłynniejszą, „Popiołem i diamentem” Jerzego Andrzejewskiego. Ale drukowano już wiele literatury propagandowej, która potem miała swymi nakładami przysłonić historyczną prawdę. Przodowało w tym wydawnictwo „Prasa Wojskowa”. Do połowy lat 50-tych w naszej literaturze wojennej dominowała propaganda, która głosiła zwycięstwo Związku Radzieckiego, męstwo rosyjskich żołnierzy i geniusz dowódców, a zwłaszcza największego z nich, Józefa Stalina. Książki ukazywały się w wielkich nakładach, miały solidne okładki, wspaniałe zdjęcia, na których najczęściej pojawiał się niezwyciężony Stalin. Wydano też jego książkę pt. „O Wielkiej Wojnie Narodowej Związku Radzieckiego 1941-45” z przemówieniami z lat wojny. Równocześnie jednak blokowano i cenzurowano książki o wymowie innej niż oficjalna, wycofywano też już wydane pozycje z bibliotek. Czasem wystarczyła okładka ze znakiem „kotwicy” czyli polskiego podziemia związanego z AK, żeby książkę usunąć z księgozbiorów. Tak stało się z wojennymi opowiadaniami Leopolda Tyrmanda pt. „Hotel Ansgard”. Trzeba przyznać, że wiele napisanych wtedy w ZSRR książek prezentowało wysoki poziom literacki, humanistyczną wymowę i szczery emocjonalizm. Były traktowane poniekąd ponadczasowo, włączane do spisu lektur szkolnych i często przeżyły swoją epokę i nawet swoich autorów. Przykładów jest mnóstwo: „Szosa wołokołamska” A. Beka, „Młoda Gwardia” A. Fadiejewa, „W okopach Stalingradu” W. Niekrasowa, „Opowieść o prawdziwym człowieku” B. Polewoja czy „Los człowieka” M. Szołochowa. Można łatwo zauważyć technikę cenzurowania historii w książkach tamtego okresu. Np. nie pisano CAŁEJ historii, opisywano tylko fragmenty. Nie można było więc zarzucić autorom takich książek otwartego kłamstwa, bo pisali przecież „prawdę”. Brakowało jednak tła, a także statystyki, dyskusji i weryfikacji źródeł. Nie pisano historii, pisano propagandę. Czasem dało się to zauważyć przy lekturze, zwłaszcza jeśli ktoś sam przeżył wojnę. Np. w książce „Ludzie o czystym sumieniu”, która miała być zapisem wspomnień dowódcy radzieckiego oddziału partyzanckiego, nie ginie ani jeden Rosjanin! Z kolei popularna książka J. Broniewskiej „O człowieku, który się kulom nie kłaniał”, która ma być popularną biografią gen. K. Świerczewskiego, przedstawia właśnie fragmenty jego życiorysu, czyli tylko część prawdy. Ale można też próbować usprawiedliwiać autorów, bo nie wszystko było wówczas znane dogłębnie, były też tajemnice wojskowe i zakazy. Istniała również obawa przed nową wojną, której nikt nie chciał. Propaganda więc robiła swoje, ale też współbrzmiała z opinią społeczeństwa. Były jednak wyjątki, a najpoważniejszym z nich była tragedia Katynia. Pisano o tym niewiele i podawano wersję radziecką: że zrobili to Niemcy i upozorowali na zbrodnię radziecką, zrzucając całą winę na NKWD. Ta wersja mogła być wiarygodna, bo znano możliwości niemieckie. Jedynym podejrzanym elementem był niewielki rozgłos tej rzekomej zbrodni faszystowskiej. Hasło „Katyń” pojawiło się w popularnej encyklopedii wydanej w 1958 r., wspomina też o nim popularna i sfilmowana książka B. Czeszki „Pokolenie”, który pisze: „Każdego Polaka możesz zapytać, co sądzi o Katyniu (…) Jeśli powie: "To zrobili Rosjanie" - odejdź, masz do czynienia z wrogiem lub idiotą, jeśli powie: "To robota gestapo", pogadaj z nim, choćby nie był nam bliski, może zyskasz człowieka (…).” Dopiero po przemianach związanych z Październikiem 1956 wydano pierwszą historię całej wojny i była to niewielka książka W. Supińskiego „Od Westerplatte do Hiroszimy”. Szybko ukazało się jej drugie wydanie, ten sam autor napisał też kilka książek bardziej szczegółowych, głównie o walkach Polaków na Zachodzie. Był jednym z dużej grupy pisarzy specjalizujących się w tematyce wojennej, wśród których byli Franciszek Bernaś z żoną Julittą Mikulską-Bernaś, Zbigniew Flisowski, Adam Kaska, Wieńczysław Kon, Jerzy Korczak, Edmund Kosiarz, Waldemar Kotowicz, Wacław Król, Jerzy Pertek, Marek Sadzewicz, Kazimierz Sławiński, Rajmund Szubański, Zygmunt Zonik, a także Bohdan Arct. Wielu z nich pisało o wojnie przeżytej osobiście i widzianej własnymi oczyma. Właśnie Bohdan Arct (1914-1973) zainaugurował w 1957 r. zdecydowanie najpopularniejszą serię książkową PRL-u, czyli „Biblioteczkę Żółtego Tygrysa”, i to aż trzema swoimi książkami: „Cyrk Skalskiego”, „W pogoni za V-1” i „Wielki dzień dywizjonu 303”. Opublikował w niej kilkanaście pozycji, które wydawano też po jego śmierci. Tworzył także powieści lotnicze, książki dla młodzieży, np. o historii lotnictwa, wydawał też swe prace w innych seriach, jak „Bitwy, Kampanie, Dowódcy” czy „Polacy na frontach II wojny światowej”. Napisał ok. 30 książek, w większości związanych z lotnictwem i wojną. „Żółte Tygrysy” ukazywały się w masowych nakładach, po ok. 200 tys. egzemplarzy, często miały też dwa lub trzy wznowienia. Wychodziły aż przez 30 lat, w czasie których wydano ok. 600 tomików. Czytano je wszędzie, kolekcjonowano, wymieniano, a czasem przez lata poszukiwano, tak jak książeczkę „Czterej pancerni i pies - fotosy”, wydaną w tej serii w 1968 r. i opartą na tekście Janusza Przymanowskiego. Wpływ, jaki miały na społeczeństwo, trudno przecenić. Przez lata udało się im opisać większość postaci, kampanii, bitew, miejsc zagłady, czasem nawet pojedynczych dni wojny, jak np. atak na Pearl Harbor w grudniu w 1941 r. - w książce „Godzina klęski”. (O Katyniu nie pisano, dość późno też wyszła książeczka o słynnej bitwie pod Lenino, bo w 1979 r. - „Świt nad Lenino”.) Sukces serii, dobrze reklamowanej i atrakcyjnie publikowanej przez Wydawnictwo MON, pociągnął za sobą dalsze inicjatywy tego typu. Oprócz wymienionych wcześniej wychodziły takie serie jak „Miniatury morskie” - dla miłośników marynistyki, „Miniatury lotnicze” - dla fanów przestworzy, „Biblioteka Pamięci Pokoleń” dokumentująca głównie miejsca walk i zagłady, a także „Sensacje XX wieku”, które czasem zahaczały o tematy wojenne. Były to tysiące tytułów i miliony, a może i miliardy egzemplarzy. Nie było poczytniejszej literatury, a kryminały i erotyka były na dalekim miejscu w statystyce. Do stanu wojennego nie obserwujemy większych zmian w podejściu do tematu. Wychodziło całe spektrum literackie, od beletrystyki dla dzieci i młodzieży (np. seria „Uwaga, Piegowaty!”) do suchych dzienników wojennych i protokółów. Powoli poważne książki nabierały cech opracowań historycznych, wydawano niekiedy prace autorów zachodnich, np. wielkie dzieło Winstona Churchilla „Druga wojna światowa”, najgrubszą chyba książkę o wojnie, zawierającą głównie korespondencję służbową autora, która przyniosła mu Nagrodę Nobla z literatury. Ukazywały się nawet książki dowódców hitlerowskich (H. Franka, F. Haldera, R. Hössa, W. Schellenberga, A. Speera) oraz książki pisane z niemieckiego punktu widzenia, np. wspomnienia uczestników ataku na Westerplatte pt. „Tamci żołnierze”. (Na wspomnieniach Schellenberga oparł się radziecki pisarz J. Siemionow, autor popularnej powieści „Siedemnaście mgnień wiosny”, którą sfilmowano.) Sensacją stały się na początku lat 70-tych „Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego oraz „Pamiętnik z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego, ukazujące wojnę z nieznanej wtedy szerzej perspektywy. Powoli obszar zagadnień wojennych zaczął się wypełniać. Wiele pisano o wojnie w ogóle (Z. Załuski) i w szczególe: o Wrześniu i bohaterach początku wojny, np. majorze „Hubalu”, o Powstaniu Warszawskim (monografia J. Kirchmayera), walkach na Wale Pomorskim (J. Korczak), o Armii Krajowej oraz organizacjach podziemnych z pierwszych miesięcy po wyzwoleniu, o powstaniu w getcie, o rozszyfrowaniu Enigmy (W. Kozaczuk), pertraktacjach alianckich (W. T. Kowalski), bitwie o Monte Cassino (wielka praca M. Wańkowicza), a nawet o przyczynach śmierci gen. Sikorskiego w katastrofie gibraltarskiej w 1943 r. Tak właśnie nazywa się książka R. Zielińskiego z 1973 r., gdzie możemy przeczytać wersje tego zdarzenia, które dopiero rok czy dwa temu trafiły do mediów za sprawą książek T. Kisielewskiego „Zamach” i „Zabójcy”. W połowie lat 70-tych przygotowano „Encyklopedię II Wojny Światowej”, ale bez Katynia.. Po 13 grudnia 1981 r. miała miejsce chyba ostatnia poważna ingerencja cenzury: wycofano z bibliotek pozycję opisującą udział gen. Jaruzelskiego w walkach z podziemiem ukraińskim. Równocześnie zaczęły się popularyzować książki wydawane nieoficjalnie, które opisały tragedię katyńską i drażliwe zagadnienia polsko-radzieckie. W 1989 r. zaczął się prawdziwy boom tej literatury oraz powieściowo-sensacyjnej, opartej na tematyce wojennej. Bez ograniczeń wydawano pozycje zachodnie, paradokumentalne lub nawet zmyślone (K. Follett, F. Forsyth, J. Higgins, A. MacLean i in.). Przybyło tytułów, choć wiedza w takim samym stopniu się nie powiększyła. Po kilku latach rynek wydawniczy się skurczył i niedawne przeboje trafiły na kiermasze taniej książki. Ostatnio wciąż publikuje się wiele, najczęściej tłumaczeń książek zachodnich, lecz - z drobnymi wyjątkami, wspieranymi wielkimi kampaniami medialnymi - nie ma drugiego boomu. „Wojenne” zmagania na rynku książki stały się chyba przeszłością. I tak w skrócie wygląda historia historii jednej, choć wielkiej wojny. O książkach na jej temat można napisać niejedną książkę, a o tych z kolei też dałoby się wiele napisać, zresztą takie książki powstają. Historia historii ma też swoją historię - jest to poważna rzecz.
|
