NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Pieta Maryjna, jaką przedstawia niniejsze zdjęcie, była od dziesiątków lat w obejściu Pażątków - Lipińskich, mieszkających na wybudowaniach pod Prądzone /Lesowe/ Borowego Młyna.

Stała ona na cokole przed wjazdem na to gburskie, odwiecznie siedlisko. Na tamtym miejscu, w naturalnym otoczeniu dobrze pełniła oczekiwaną przez domowników, rolę opiekunki i orędowniczki tej rodziny. Mam również pewność, że ten wizerunek Matki Boskiej Bolesnej, oddany w tej artystycznej postaci „piety”, swymi łaskami matczynej miłości i miłosierdzia otaczał „opieką”, całą borowiacką wspólnotę parafialną, a także że ta umiejscowiona w tej rzeźbie Maryjna Dobroć, promieniowała na całe Nasze Gochy.

W którym roku ta figurka, nie tylko cudownej roboty, ale i mocy, trafiła do Pażątków - Lipińskich i kto ją z takim „sercem i talentem wyrzeźbił”, tego dziś już nikt nie pamięta.

Jak w swym opracowaniu „Dawna rzeźba ludowa na Kaszubach” podaje Teresa Przała: pieta jako rodzaj ludowej rzeźby, występowała na Kaszubach rzadko. Jej przykłady, pochodzące z kapliczki w Trzebuniu koło Dziemnian /przełom XIX i XX w./ i ze wsi Warzno /2 połowa XIX w./, utrzymane są w obowiązującym schemacie ikonograficznym. Ujęte frontalnie, barwnie malowane, przedstawiają siedząca postać Matki Boskiej, okrytą od głowy do stóp szeroką chustą, trzymającą na kolanach duże, bezwładne ciało Chrystusa, osłonięte przepaską biodrową /pieta z Warzna/. Z kolei Pieta Trzebuńska, poprzez bogatą draperię szat i pełną twarz Marii, zdaje nawiązywać do oficjalnej sztuki barokowej.

Pieta z Borowego Młyna swym podobieństwem artystycznej i twórczej maniery nawiązuje do wyżej wymienianych przez Terese Przałę – piet. Lecz jej twórczy prymitywizm wykonania o typowo ludowym rodowodzie może wskazywać na to, że jej twórcą mógł być miejscowy samouk i że mogła być ona wykonana wcześniej, niż wyżej wymienione przez tą badaczkę rzeźby.

Wskazywać na to mogą także nienaturalne proporcje pomiędzy Maryja a zdjętym z Krzyża Chrystusem. Zastanawiającym jest czy te zachwiane wymiary postaci „borowiackiej piety” nie są autorskim, bądź podyktowanym /np. przez zleceniodawców: rodziny Pażątków Lipińskich, lub Proboszcza Borzyszkowskiego/ - zamierzonym przesłaniem ideowym, kreującym kult Marii - Matki i Opiekunki.

Nie przypuszczam, żeby Pieta ta została wykonana przez wędrownego artystę, który w XIX wieku odwiedził np. parafie wielewską, wykonując kilka do dziś zachowanych tam rzeźb, że to on w swej dalszej wędrówce z Wiela, dotarł np. na Gochy lub, że któryś z Pażątków mógłby być w tamtych – „wielewskich stronach” u swych być może krewnych i przy tej okazji zamówił i przywiózł do Borowego Młyna tą rzeźbę. Jeżeli jej autorem jest miejscowy, co raczej można uznać za pewnik, to nie wykluczam, że mógłby być to ktoś z rodziny Pażątków – Lipińskich, rodziny nie pozbawionej przedstawicieli o różnorodnych talentach. Niewątpliwie takim wszechstronnie utalentowanym, w tym artystycznie, był, jak sam siebie nazywał, "fachowiec o tysiącu zawodach" śp. Władysław Pażątka–Lipiński /1920 – 1990/ znający się m.in. na: rymarstwie, bednarstwie, kołodziejstwie i ciesielce. To jego pomysłu i roboty jest kapliczka, w której nad j. Gwiazdy na mojej posesji stoi św. Franciszek.

Przypominając współczesne koleje i losy tej Piety, należy podkreślić, że dopiero za namową, proboszcza ks. Witolda Chylewskiego w latach 60-tych /1960/ Pażątkowie–Lipińscy rzeźbę tę przekazali do kościoła w Borowym Młynie, gdzie miała ona znaleźć swe godne miejsce. Niestety, tak się nie stało! Po jej krótkiej ekspozycji w bocznej nawie kościoła, po objęciu parafii przez śp. ks. Kazimierza Huzarka, zniknęła ona z kościoła.

W latach osiemdziesiątych, a dokładnie w 1985 roku, przed uroczystościami, poświęcenia w Borowym Młynie odbudowanej kapliczki św. Jana Nepomucena i tablicy upamiętniającej „miejscową wojnę palikowa o granicę Polski na Gochach w 1920 roku” - na chórze naszego kościoła, w komórce za organami - razem z Jerzym Reszką – organistą, odnaleźliśmy tą
„Cudowną Rzeźbę”. W tym samym czasie odnalazły się także na terenie wsi ukrywane - przedwojenne - sztandary miejscowego Kółka Rolniczego i szkolnej drużyny harcerskiej. Dokumentację fotograficzną znalezisk, w tym piety, zrobił red. Jan Maziejuk z ówczesnych słupskich „Zbliżeń”.

Jerzy Reszka o znalezionej piecie powiadomił księdza proboszcza, a ja Józefa Borzyszkowskiego, dzisiejszego profesora, dyr. Instytutu Kaszubskiego, przesyłając mu odnośne zdjęcie.

W tym to jeszcze 1985 roku, prof. Józef Borzyszkowski przyjechał z dr Tadeuszem Sadkowskim, pracownikiem naukowym Wdzydzkiego Parku Etnograficznego do ks. proboszcza Kazimierza Huzarka. Przekonali Oni księdza proboszcza zasadnymi argumentami, że o ile wyda im tą rzeźbę, to trafi ona do konserwacji i przy tej okazji ustali się także jej ikonografie, po czym wróci do parafii.

Dzisiaj od tego czasu minęło już 15 lat. Umarli zarówno księża proboszczowie: Chylewski i Huzarek a także ks. proboszcz Andrzej Mienczaj, który prowadził naszą parafie, po przejściu na emeryturę, ks. Kazimierza Huzarka.

Dzisiaj parafią rządzi, młody, energiczny, oddany służbą Bogu i swym parafianom – ks. Jacek Halman, który przy swych niespożytych siłach i pozytywnej postawie, pełen jest inicjatywy i dobrej gospodarskiej woli.

To ON pomimo rozlicznych obowiązków duszpasterskich, szuka dla siebie nowych dodatkowych wezwań, zwłaszcza tych zgodnych z duchem XXI wiecznego czasu, które nie tylko duchowo wzbogacą Naszą parafię.

A więc po inicjatywie podniesienia do rangi Cmentarza w Upiłce Ofiar II wojny Światowej, miejsca spoczynku żołnierzy radzieckich i niemieckich, podjął kolejną próbę jaką jest odzyskanie dla Kościoła w Borowym Mlynie, owej przed laty wywiezionej Maryjnej Piety.
Jak dotąd podjęte przez niego próby, znalazły niezrozumiały opór jaki w tej kwestii stawia prof. Józef Borzyszkowski.

Nie mniej mam przekonanie, że pomimo tego chwilowego „niedogadania się”, być może którego przyczyną jest niezrozumienie i nie uzgodnienie wzajemnych intencji, wierzę, że NASZA BOROWIACKA MATEŃKA powróci do swego parafialnego Ludu i Świątyni.
Uważam, że gwarantem oddania przez profesora Borzyszkowskiego „wypożyczonej Piety” są wszech znane jego postawy: osobowe, ideowe, pro regionalne i kaszubskie, a zwłaszcza od lat jego niezłomne i prawe morale, które zawsze było w zgodzie z chrześcijańskim Dekalogiem.

To daje mi pewność, że niedługo w przypadające święto Matki Boskiej Bolesnej, ks. proboszcz Jacek Halman przy zgodzie swych Hierarchów, ustanowi trzeci w parafii Borowy Młyn – odpust, na który, do tego „starego z taką swojską prostotą i głęboką wiarą, utożsamiającą religijne i patriotyczne postawy miejscowych Kaszubów – wizerunku Borowiackiej Piety”, pielgrzymować będą setki pątników z całych Goch, oraz z całych południowych Kaszub, Borów i Krajny!
Czego daj nam - Ponie BŁOŻE!


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: sklep dla dzieci wyburzenia sklep z odżywkami w Warszawie - tanio i szybko wypełnienia filtracyjne prezent dla kobiety