| | XI Zjazd Kaszubów w BytowieW cyklu: I Wanoga Dziennikarska po Gochach (liczba artykułów 4)[NG: 42] Autor: (mapi, kw) - (liczba artykułów: 1)Barbara Kapłon dyr. BS w Bytowie i Barbara Błaszkowska Mądrzechowo radna Sejmiku Pomorskiego - Samoobrona. Red. Piotr Nowak Olsztyn (w kapeluszu), Jan Maziejuk Słupsk (z nieodłącznym apar. fot) z boku Artur Jabłoński prezes ZKP. W drugim rzędzie druga z prawej Bożena Prondzińska z Piaszczyny, obok Roman Ramion Burmistrz Miastka. Twierdzą, że jesteśmy bardzo uparci. To nie jest jednak tępy upór, lecz wielowiekowa wytrwałość – mówił premier Donald Tusk do kilku tysięcy Kaszubów, którzy zjechali do Bytowa na XI Zjazd, gdzie i nas zaproszono. U Kaszubów zupa z gęsiny i Remus z książkami Ślązacy na Kaszubach nie powinni czuć się całkiem obco - tam bana to też kolej, a historia wojenna jest równie zagmatwana jak nasza (niejeden dziadek był w Werhmachcie). Kto ma jednak nadzieję, że swobodnie wymieni poglądy z Kaszubem, myli się - mimo podobnych słów, pożyczonych z języka niemieckiego, trudno wyłowić sens długich i szybko wypowiadanych zdań. 4 lipca, podczas XI Zjazdu Kaszubów w Bytowie, było wszystko co kaszubskie - nie tylko język, także tradycyjne stroje, kuchnia i przedmioty ludowego rękodzieła. No i najbardziej znany Kaszub, Donald Tusk, przywitany owacjami i „sto lat” odśpiewanym na stojąco. Okazję, by zobaczyć jak pięknie jest w Gochach, północnej części Kaszub, dało dziennikarzom regionalnym i lokalnym Stowarzyszenie Mediów Polskich - podczas I dziennikarskiej wanogi gospodarze imprezy pokazali, że to u nich bywa pępek Europy. Pociągi pełne Kaszubów jechały do Bytowa m.in. z Chojnic, Helu, Gdyni. Na peronach po raz pierwszy od wielu lat było tłumnie - kolej od dawna nie wozi już tam pasażerów. Ta uruchomiona specjalnie 4 lipca, nazwana została Transcassubią. Wysiadający z niej pierwsze spotkanie mieli z Remusem - potężnym mężczyzną, w kaszubskiej tradycji włóczęgą i wizjonerem, postacią znaną m.in. z epopei doktora Majkowskiego, który podczas zjazdu rozdawał chętnym książki. Wszystkie napisane po kaszubsku. - Dzieci w szkołach uczą się języka kaszubskiego na dodatkowych zajęciach. Niedawno podjęto się także opracowania zasad pisowni, by z mówionego stał się również językiem pisanym. Dla starszych ludzi, mimo, że świetnie posługują się nim, czytanie bywa kłopotem. To język żywy. Językoznawcy stworzyli już odpowiedniki dla telefonu komórkowego i komunikatora internetowego gadu - gadu. Wkrótce ulice w powiecie bytowskim będą miały tabliczki z nazwami w języku polskim i kaszubskim - mówiła Aldona Gostomska, dyrektor Centrum Międzynarodowych Spotkań w Tuchomiu, położonego kilkanaście kilometrów od Bytowa, radna powiatowa, jedna z organizatorek zjazdu. Kaszubi zjechali do gotyckiego, XIV - wiecznego zamku w Bytowie. Jednym z otwierających zjazd był premier Donald Tusk. - Twierdzą, że jesteśmy bardzo uparci. To nie jest jednak tępy upór, lecz wielowiekowa wytrwałość. Dzięki niej na tej ziemi przetrwała wiara i przywiązanie do polskości. Była to najtrudniejsza lekcja na pograniczu i Kaszubi ją zdali - mówił. Krofeye – lokalne monety Na zjeździe zadbano, by promować to, co regionalne. Kulinarnym wyróżnikiem Kaszub jest m.in. zupa z brukwi, przyrządzona na gęsinie. Częstowano nią wszystkich gości, gotowano w wielkim kotle, rozlano około 2 tys. litrów. Inną zupę, czerninę, na dziedzińcu zamku gotował Robert Makłowicz, znany z telewizyjnych programów kulinarnych. Powstała według przepisu wybranego z nadesłanych na konkurs. To zupa, której składnikiem jest krew z kaczki. Do wywaru dodaje się również suszone owoce oraz wiśnie z sokiem. Wielu Kaszubów, obserwując na ekranie gotowanie czerniny, żywo komentowało jej przyrządzanie. Spierali się kiedy należy wlać krew z kaczki i jak ją przyrządzić (w przepisie proponowanym przez Makłowicza trzeba ją było połączyć z octem). W Bytowie i sąsiednich miejscowościach mieszka wielu Ukraińców. Na Kaszuby przywiozły ich komunistyczne władze Polski, podczas akcji Wisła. Gdy Kaszubi świętowali w zamku, Ukraińcy bawili się na XIX Bytowskiej Watrze. Zamiast skostniałego folkloru była inspirowana nim muzyka rockowa. Do tańca porwał m.in. Berkut, zespół z Olsztyna. Jego nazwa dla znających ukraińską kulturę, od razu zdradza inspirację - Zachar Berkut to tytułowy bohater książki ukraińskiego pisarza Franko Iwana, należącej do kanonu lektur. |
