| |
Bohaterowie Września - chojnicki batalionW cyklu: Historia (liczba artykułów 64)[NG: 04] Autor: Kazimierz Ostrowski - (liczba artykułów: 9)Koszary w dniu dzisiejszym i obelisk upamiętniający żołnierzy I Batalionu. Zdjęcie Andrzej Bramarski To już 62 lata mija, gdy 1 września 1939 roku na przedpolach Chojnic ziemia nasiąkła krwią żołnierzy I Batalionu Strzelców, który od chwili utworzenia w 1926 roku miał w Chojnicach swą siedzibę. Pierwsze strzały Jako moment rozpoczęcia wojny uważany jest ostrzał Westerplatte z krążownika „Schlezwing-Holstein” o 4:45. Tymczasem w niektórych miejscowościach przygranicznych wojna zaczęła się wcześniej. W Chojnicach o 4:15 dyżurny ruchu otrzymał meldunek o odejściu z Wierzchowa, które było pierwszą stacja po stronie niemieckiej tranzytowego pociągu do Prus Wschodnich. Tymczasem pod osłoną gęstej mgły kilka minut później wjechał na dworzec pociąg pancerny, poprzedzany drezyną. Drezyna minęła stację i dojechała do Rytla, gdzie kolejarze skierowali ją na ślepy tor, a odwrót zamknął jej pociąg ewakuacyjny; po krótkiej walce polscy żołnierze 81 batalionu piechoty (ON Tuchola) wzięli załogę do niewoli. Pociąg zatrzymał się na peronie. Dwa plutony żołnierzy niemieckich opanowały dworzec, biorąc do niewoli bezbronnych kolejarzy i podróżnych z poczekalni następnie część żołnierzy wsiadła do pociągu, który ruszył w ślad za drezyną, lecz musiał się cofnąć, gdyż ok. 1km za stacją w kierunku Czerska polscy saperzy wysadzili most kolejowy. Tymczasem na rozkaz dowódcy 1 Batalionu Strzelców ppłk. Gustawa Zacnego 1 kompania strzelecka (bez plutonu), wraz z plutonem saperów i plutonem dział przeciwpancernych zmusiła Niemców do opuszczenia dworca i wycofania pociągu w kierunku zachodnim. Odwrót był już jednak niemożliwy, gdyż został zniszczony wiadukt nad drogą do Angowic. Chcąc utrudnić bardzo skuteczny ostrzał polskiej artylerii, pociąg pozostawał ciągle w ruchu, lecz w pewnym momencie wjechał na zniszczony most i jeden wagon runą w dół. Załoga opuściła pociąg (pozostali w nim polscy jeńcy) i pod ochroną mgły broniła się w rejonie majątku Chojnaty do czasu podejścia oddziałów 20 dywizji zmotoryzowanej. „Pociski armatnie dopełniły swego dzieła. Tak zakończył się chwilowy sukces hitlerowców, osiągnięty nie walką, lecz podstępem” - podsumował uczestnik bitwy o dworzec, ówczesny dowódca plutonu ppor. Stanisław Nosek. Granica Batalion Strzelców zajmował pozycje bojowe tuż pod miastem od strony południowej i zachodniej. 3 kompania była rozlokowana od wiaduktu nad ulicą Angowicką do szosy do Człuchowa., 2 kompania zajęła rejon pomiędzy szosami do Człuchowa i Bytowa, gdzie na skrzyżowaniu do Charzyków, przy stawach stykała się z 1 kompanią 85 Batalionu Piechoty (ON Czersk). 1-sza kompania (odwodowa) była rozmieszczona w rejonie Zakładu Poprawczego. Batalion został wzmocniony plutonem saperów oraz dwiema bateriami artylerii lekkiej. Dowództwo mieściło się w hotelu „Urban”. 1 kompania toczyła bitwę z pociągiem pancernym. Kompanie 3 i 2, ostrzeliwane przez artylerię nieprzyjaciela i same pozbawione artyleryjskiego wsparcia, atakowane przez piechotę pod osłoną samochodów pancernych, około 9:00 odparły wielogodzinne natarcie. „Skuteczne odparcie wroga wywołało niesamowity entuzjazm, a żołnierze domagali się wypadu z okopów” – wspominał ppor. Józef Berendt. "Ulga trwała jednak tylko chwilę" - relacjonował po latach kpt. Waldemar Glock: - „Około 10:00 wzmaga się ogień artyleryjski nieprzyjaciela na całym odcinku obrony 1 Batalionu Strzelców i sąsiadów. Wzrasta napór piechoty, wsparty bronią pancerną. Ale nasi chłopcy wstrzymują impet, odpierają wszystkie ataki, trzymają się twardo na swoich pozycjach obronnych”. Ułani Z broniących Chojnic trzech jednostek pod nieustającym ogniem jako pierwszy wycofuje się 18 Pułk Ułanów Pomorskich najpierw do Lichnów, potem wykonuje odskok na trzecią linie obrony: Pawłowo – Racławki. Tym samym I Batalion Strzelców został zagrożony okrążeniem od południa i wschodu oraz odcięciem dróg odwrotowych na Rytel. Stanowisko dowodzenia batalionu przeniesiono ok. 14:00 do Zakładu Poprawczego. Około 15:00 dowódca Oddziału Wydzielonego „Chojnice” płk. Tadeusz Majewski nakazał strzelcom rozpocząć wycofywanie się etapami pod Mylof. Na pozycjach obronnych trwają jeszcze żołnierze 85 Batalionu Piechoty (ON Czersk); muszą nadal wiązać nieprzyjaciela walką, umożliwiając odwrót innym. "Gdy ogłosiłem, aby przygotować się do opuszczenia stanowisk, a potem rozkaz wycofania się, entuzjazm żołnierzy zamienił się w depresję. Dlaczego? Przecież nieprzyjaciel odparty. W ślad za innymi kompaniami wycofywali się najpierw pod osłoną kamienic, a później lasu, ponieważ Niemcy nas oskrzydlali wdzierając się do miasta" – pisał po latach ppor. Berendt. Gorycz klęski Tuż przed wieczorem szarża ułanów na zmotoryzowaną niemiecka piechotę pod Krojantami umożliwia z kolei wycofanie się z rejonu Charzyków i Chojniczek 85 Batalionowi Piechoty. Nocą w rejonie Rytel – Mylof zbierały się oba bataliony (chojnicki i czerski). Batalion Strzelców poniósł w walkach pod Chojnicami ok. 25% strat. Późnym wieczorem batalion zajął przygotowane stanowiska obronne na wschodnim brzegu Brdy, na północ od szosy i toru kolejowego. A potem dalej w głąb Borów, w kierunku Wisły... W potyczkach z wrogiem, w atakach z powietrza, z powodu skrajnego zmęczenia, po czterech dniach wojny batalion przestał istnieć. Ale pamięć o bohaterstwie i przelanej krwi zostanie na zawsze. |

![Kazimierz Ostrowski []](/foto/autorzy/22.jpg)