NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Pamięć (o Edwardzie Gierku)

[NG: 04]   Autor: Janusz Rolicki - Warszawa (liczba artykułów: 1)

Edward GIEREK
/1913 – 2001/

Dla wielu dorosłych w międzyczasie od lat siedemdziesiątych młodych Polaków, postać zmarłego 23 lipca br. w wieku 88 lat byłego I sekretarza PZPR-u, faktycznej „Głowy Państwa Polskiego” jest mało znana, a o ile tak, to nie zawsze była to prawda obiektywna, bowiem kreowana była ona na potrzeby, nasamprzód „ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego”, a potem na rzecz umotywowania, transformacji i reform lat dziewięćdziesiątych przeprowadzanych przez „post Solidarność”.

Był synem rodziny górniczej. Był emigrantem, od 13 roku życia pracował w francuskich kopalniach. Tam wstępuje do Francuskiej Partii Komunistycznej. Za udział w strajku, zostaje w 1934 roku wysiedlony z Francji do Polski.

W latach 1937-48 na powrót przebywał na Zachodzie, tym razem w Belgii, gdzie również pracował jako górnik , działając przy tym aktywnie w polskich organizacjach społecznych i zawodowych.

Po powrocie do Polski był w latach 1949-54 i 1956-70 I Sekretarzem KW PZPR w Katowicach.W grudniu 1970 roku, po masakrze robotników na Wybrzeżu i ustąpieniu Władysława Gomułki został I Sekretarzem KC PZPR-u. Odwiedzając w tym czasie stoczniowców gdańskich podczas spotkania z nimi w słynnej stoczniowej „Sali BHP” rzucił, podjęte przez robotników, a potem również przez znaczącą cześć społeczeństwa polskiego, hasło „POMOŻECIE”?

Za jego rządów podjęto wiele dużych inwestycji, finansowanych głównie z otrzymanych z zachodniej Europy kredytów. Podjęto m.in. produkcje „małego Fiata”, autobusu Berlliet, wybudowano Port Północny i Hutę Katowice, wybudowano wiele osiedli mieszkaniowych, dofinansowano rolnictwo w tym indywidualne.

Po powstaniu „Solidarności” został w 1980 roku zmuszony przez „ekipę Stefana Olszowskiego, Kani, Kowalczyka i Wojciecha Jaruzelskiego” do ustąpienia. Obciążony współodpowiedzialnością za zaistniały wówczas kryzys ekonomiczny i polityczny, został internowany i usunięty z partii. Do chwili swej śmierci, której przyczyną była przede wszystkim choroba zawodowa górników – pylica, mieszkał skromnie w obejściu, które kiedyś było jego letnim domkiem wypoczynkowym, a jego emerytura wynosiła nieco ponad 1000 złotych.

Co w porównaniu z dzisiejszymi „fortunami” współczesnych „tuzów naszej politycznej sceny”, „gór pieniędzy pochodzących przeważnie z ujawnianych co rusz – mówiąc delikatnie – nieuczciwości, pobudza nas nie tylko do tego abyśmy za Platonem wołali o poczucie wstydu: pytając się przy tym - „Panowie sprawujący rząd nad naszymi duszami, gdzie zapodziały się Wasze, złotymi zgłoskami głoszone zasady moralności i przykład dla nas Waszej, zwykłej ludzkiej - chrześcijańskiej uczciwości”!

Stąd z stanu tej politycznej, oficjalnej dwulicowości bierze się dzisiaj nie tylko po „prawej” stronie politycznej sceny ocena postaci, działalności i rządów Edwarda Gierka, którego postać określa się jako „kontrowersyjną” i wytyka się, że za przyczyną, jego zaciągniętych pożyczek, stworzył Polakom iluzoryczne warunki życia w dobrobycie. Te zarzuty w porównaniu z dzisiejszymi dysproporcjami społecznymi, brakiem pracy, recesją ekonomiczno-polityczną, większym o stokroć niż „gierkowskie zadłużeniem”, są oceną niesprawiedliwą, oceną, którą już weryfikuje historia, a przede wszystkim , zmienia ją, znaczna część współczesnego społeczeństwa polskiego, żyjąca w swej większości w warunkach dzisiejszej, ekonomicznej beznadziei!

Czy wobec takiego stanu rzeczy XXI wiekowej polskiej rzeczywistości znajdzie się dzisiaj podobny do Edwarda Gierka - przywódca, który z podniesiona przyłbicą patrząc nam prosto – nie fałszywie w oczy. Zapewni nas o swych uczciwych intencjach. Przedstawi nam realne, społeczno-polityczne a zwłaszcza ekonomiczne wyjścia Polski na tak długo oczekiwaną „prostą” i otrzyma nasze zaufanie i nasza aprobatę, że Mu POMOŻEMY !!!

Chciałbym wierzyć iż tym przełomem będą tegoroczne wybory parlamentarne, że nowo wybrane i ukształtowane gremia elit ustawodawczych i rządowych, zaradzą przynajmniej pogłębianiu się naszej beznadziei i biedy i „w tym ciemnym tunelu” znajdą wreszcie światełko, kierujące nas „do wyjścia”. Życzę tego nie bez przyczyny przy okazji wspomnień o życiu i działalności Edwarda Gierka Chcę z tysiącami podobnych mi Polaków wierzyć w to, ze stanie się to jak najprędzej. Oczekują tego zwłaszcza tacy jak ja, których czas aktywności zawodowej nieuchronnie już się kończy i chcieliby dożyć tych dobrych czasów na które uczciwie i z wiarą pracowali....mając na pierwszym względzie dobro ogółu, a potem na końcu, trochę wstydliwie, komunistycznie... dopiero swoje !

A gdyby znowu przyszła taka „potrzeba”, aby po raz kolejny uwierzyć - zaufam i w poczuciu obywatelskiego obowiązku , które jest niczym innym, jak wrodzonym znamieniem „dziecięcej choroby lewicowości” - stanę w szeregu Tych co odpowiedzą na zew, że

POMOŻEMY TOBIE OJCZYZNO i WAM WSZYSTKIM BĘDĄCYM W POTRZEBIE !!!

 

Janusz Rolicki  „Edward Gierek – Przerwana Dekada”

Janusz Rolicki – To tam (w Stoczni Gdańskiej - red.) spytał Pan: „Czy pomożecie...”?
Edward Gierek – Tak postawiłem pytanie, które przez załogę zostało podchwycone i pozwoliło Polsce na dokonanie w tamtej dekadzie znacznego kroku w kierunku nowoczesności. Dziś Pan Gieremek w Sejmie dworuje sobie z owego pytania. Nie dostrzega, bądź udaje, że bez owego „pomożecie” nie byłoby go na tej trybunie.

J.R. – To szalony skrót myślowy.
E.G. – Dla historyka wykształconego w szkole marksistowskiej będzie to zrozumiałe.

J.R. – Czy miał to być socjalizm z ludzka twarzą?
E.G. – Bez tego nazewnictwa, miał to być socjalizm, który można zwyczajnie lubić. Pierwszym warunkiem osiągnięcia tego celu była świadoma rezygnacja z traktowania przez władzę strachu jako elementu polityki społecznej. A więc programowe odejście od represji, jako sposobu na zdobycie uległości społeczeństwa. W rzeczywistości było to więc bezpowrotne odejście od stalinizmu. Proszę zwrócić uwagę, że w konsekwencji naszej dekady powrót do stalinizmu, czyli społeczeństwa rządzonego terrorem czy strachem, nie powiódł się nawet w czasie stanu wojennego.

J.R. – Przypisałbym to w pierwszej kolejności etosowi „Solidarności”.
E.G. – Ależ „Solidarność” mogła powstać tylko w epoce gierkowskiej. Czy zadał pan sobie pytanie, dlaczego ten związek nie powstał w grudniu 1970 r.? Dlatego, że tam, gdzie się strzela, nie ma miejsca na niezależne związki zawodowe.

J.R. – Czy powstanie „Solidarności” uważa Pan za nieuchronny efekt Pańskiej polityki?
E.G. – Skądże ! To rezultat załamania się koncepcji tworzenia społeczeństwa konsumpcyjnego w systemie socjalistycznym./.../ nasza diagnoza postawiona w latach siedemdziesiątych, była naprawdę trafna. Ludzie chcieli zwyczajnie żyć lepiej, godniej, bez strachu, z nadziejami na lepsza przyszłość. Dopóty, dopóki nadzieje te potwierdzało życie, nie było żadnej kontestacji. Opozycja polityczna pojawiła się w Polsce dopiero po czerwcu 1976 roku. Do tego czasu jeśli nie liczyć protestów wokół konstytucji, trwało porozumienie społeczne. Zasadność hasła „jedności moralno-politycznej narodu” potwierdzało samo życie. Partia /.../ bez terroru, wsadzania ludzi do więzień była nie kwestionowaną siłą przewodnią w Polsce.

J. R - Proszę powiedzieć, jak Pan ocenia szansę i perspektywy socjalizmu w Polsce?
E. G.- Uważam, że socjalizm w Polsce odrodzi się i to szybciej niż sobie to dziś ludzie sobie wyobrażają. Co bowiem współczesna polityka rządowa ma do zaoferowaniu społeczeństwu? Jak dotąd jedynie perspektywę sprawnej gospodarki, o ile się to uda, lecz na poziomie zastraszająco niższym niż w ostatnich latach mojej dekady. A sprawna gospodarka, o dochodzie 200 dolarów na głowę, uczyni z nas pariasów Europy. A gdzie program społeczny, gdzie nadbudowa, w tym kultura? Programu społecznego na razie, niestety, rząd nie ma.

Obecna Polska przeżywa zachłyśnięcie Zachodem i amerykańskimi rozwiązaniami ekonomicznymi. Wiem jednak, czym jest kapitalizm, /.../ jest zaprzeczeniem etosu równości społecznej i sprawiedliwości. Demokratyczna zasada równości, złożona na ołtarzu pieniądza, jest niestety tylko pozorna. Czeka nas rozwarstwienie społeczne, bezrobocie i niestety raczej nie europeizacja, lecz latynizacja, czyli kapitalizm nędzy.

/.../ Komunizm na tej ziemi nie wziął się z niczego, był formacja przez którą Polska, chcąc czy nie chcąc, musiała przejść. I sprawą do rozliczenia jest, czy komuniści polscy przeprowadzili Polskę przez ten okres gorzej czy lepiej. Wszelkie abstrahowanie od tej podstawowej prawdy jest egoistycznym politykierstwem, źle świadczącym o intencjach tych, którzy fałszywe prawdy głoszą. Gdy mówi to z dziecięcą wiarą robotnik, taki jak Wałęsa, brzmi to szczerze, lecz całkiem inaczej brzmi w ustach profesorów historii, np. mego przez wiele lat towarzysza z tej samej partii, pana Gieremka. Od takich ludzi społeczeństwo oczekuje prawdy, a nie tanich frazesów. Ich odpowiedzialność jest dzisiaj bardzo szczególna.

J.R. – W czym dostrzega Pan szansę socjalizmu ?
E.G. – W przebudzeniu społeczeństwa. /.../ Zanim orlim wzrokiem sięgać za ocean, przyjrzyjmy się temu, co się dzieje po drugiej stronie Bałtyku.

Katowice – Warszawa
listopad 1989 – luty 1990

 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: tanie odnawianie domen Ławki cmentarne Samochody Wędzarnie drewniane